Dziecko Moda

Żółty akcent

13 grudnia 2016

Mogę pochwalić się metryką sięgającą czasów, kiedy zima była zimą, a lato było naprawdę upalne. Jak to mówią starsze pokolenia „ z roku na rok jest coraz gorzej, a prawdziwej zimy przed Nowym Rokiem nie uświadczysz nawet w górach. Jest w tym sporo prawdy, bo jeszcze kilka lat temu w połowie grudnia śmigałam na snowboardzie, a teraz strach rezerwować ferie w górach, bo co jeśli śnieg nie spadnie? Mam takie miłe, mocno wyryte wspomnienie z dzieciństwa, kiedy mogłam powiedzieć, że oto przyszła zima. Zawsze kilka dni przed świętem Wszystkich Świętych mama zabierała mnie do sklepu i kupowała zestaw – śniegowce, czapka, szalik i rękawiczki. I zwykle był to konieczny zakup w tym czasie, bo pierwszy śnieg i srogi mróz dawał się już we znaki. Tak, zdecydowanie w listopadzie zaczynaliśmy zimę. To był taki nasz miły rytuał, który śmiało można byłoby kontynuować, z tą różnicą, że obecnie w sklepach aż uginają się półki od asortymentu, a pani „sklepowa” nie podaje towaru z półki zza lady. Pozwoliłam sobie na tą dygresję, bowiem co roku stoimy przed koniecznością wyposażenia dziecka w zimowe rzeczy. I o ile w kwestiach kurtkowych pozwalam sobie na pewną swobodę, tak sprawa ma się zupełnie inaczej z bucikami. Muszą być przede wszystkim ciepłe, wygodne, nieprzemakalne, lekkie i…..ładne! Od dwóch lat byłam wierna jednej marce i jednemu modelowi bucików, która spełniała wszystkie moje oczekiwania. Uważam, że mają świetny stosunek ceny do jakości, można by rzec, że nawet z przewagą jakości nad ceną, ale niestety wyrośliśmy z rozmiarówki. Przez jakiś czas poważnie zastanawiałam się nad założeniem jakiejś grupy wsparcia i napisania petycji do producenta o powiększenie rozmiarówki tych bucików 🙂 Szukałam czegoś podobnego, w podobnej cenie. Niestety, z marnym skutkiem. Mowa o żółtych, musztardowych, czy też miodowych (w zależności od tego, jak kto widzi kolory) traperkach. Nasze były z firmy Emel.
Dlaczego akurat takie? Bo dzięki kolorowi są świetnym akcentem do dziecięcej stylizacji i pomimo tego koloru są wciąż bardzo uniwersalne. Ja nie znoszę butów przypominających wyglądem te trekingowe, bądź z jakimkolwiek motywem z kreskówek, dlatego dla mnie wybór a`la Timberlandy był oczywisty.
Upatrzyłam sobie dziecięce Timberlandy, niestety dla mnie ich cena jest zaporowa. W Internecie znalazłam coś podobnego, jednak myślę, że gdybym miała je przed zakupem w ręce, ostatecznie nie zdecydowałabym się na nie. Jakościowo do Emel ´ów czy tych powyższych brakuje im naprawdę wiele, poza tym wątpię w ich utrzymywanie ciepła. Zatem chcąc wydać mniej, wydam więcej, bo będę musiała coś sensownego dokupić. Właśnie! I teraz wskazówka, która była moją naczelną zasadą zanim dopadł mnie leń i gonitwa za dzieckiem po sklepie – zawsze najpierw wybierz się do sklepu stacjonarnego, obojętnie jak bardzo jesteś przekonana, że jednak w sklepie internetowym kupisz korzystniej. Weź towar do ręki, obejrzyj z każdej strony, zastanów się czy spełnia Twoje oczekiwania. Mając tą wiedzę i przekonanie, że rzecz warta jest zakupu poszperaj w Internecie za okazją. Jakiś czas temu omijałam pewien sklep szerokim łukiem twierdząc, że to jeden z „ tych za drogich”. Ostatnio jednak weszłam i znalazłam przecenione buty, tańsze o 160 zł w porównaniu do tych oferowanych w Internecie. Nie warto się uprzedzać! Wracając do traperków, poniżej przedstawiam kilka propozycji. Większość z nich możecie znaleźć w sklepie stacjonarnym!

  1. Emel ok 240 zl, 2. Asso, 3. Fila 139zl, 4. Bartek 259 zl, 5. CCC 119 zl, 6. Fullstop 134 zl, 7. Venice (Deichmann) 99 zl, 8. Richter 259 zl, 9. Stups 119 zl, 10. Timberland ok 600 zl

Sprawdź inne wpisy

Brak komentarzy

Zostaw odpowiedź