Parenting

Twoje dziecko jest z „Tych“ inteligentnych czy to typowy „Fizol“?

1 czerwca 2018

 

Jakiś czas temu usłyszałam coś, co zmroziło mi krew w żyłach i do dzisiaj powoduje, że trzepię się z nerwów. Otóż pewna osoba, Ta, co wszystko wie i robi najlepiej, dała mi do zrozumienia, że są dzieci albo inteligentne (rzecz jasna Ona takie ma) – wykazujące zainteresowania wszystkim tym, co karmi szare komórki – to tak zwana przyszłość narodu –  i te rasowo fizyczne – które co prawda są dobrze rozwinięte sprawnościowo, silne i kondycyjnie ponad przeciętne, ale z nich raczej nic dobrego nie będzie, ot tacy ludzie, którzy w przyszłości dołączą do klasy robotniczej i w niej zostaną już na zawsze…Zwykła szara masa, tło, inaczej zwyklaki lub, żeby bardziej zaakcentować przewagę pierwszych (swoich) nad drugimi – FIZOLE. Dokładnie tak, nic więcej, są albo inteligentne albo fizyczne, żadnych kompromisów.

Jako, że moje dziecko jest nad wyraz sprawne ruchowo, tak od razu wiedziałam do jakiej kategorii zostało przydzielone…

Będąc dzieckiem nie lubiłam kiedy rodzice chwalili się mną przed innymi na dodatek w mojej obecności. To zawsze ogromnie mnie zawstydzało i odbierało pewność siebie. Oczywiście nie robili tego w złej mierze, spokojnie, nie mam żadnych traumatycznych przeżyć z dzieciństwa. Jednak postanowiłam, że nigdy nie zrobię tego mojemu dziecku. Takie licytacje na umiejętności i metody rodem z targu zawsze wzbudzały we mnie współczucie i politowanie dla ocenianego dziecka. Zresztą powstał o tym nawet WPIS , za który dostałam duży odzew mailowy od czytelniczek z ich własnymi, podobnymi doświadczeniami. Wracając do tematu, mogę przemilczeć fakt o pochłanianych co wieczór książkach, doskonałej pamięci, technicznych zainteresowaniach, maniakalnym rozwiązywaniu naprawdę skomplikowanych labiryntów czy szybkiej nauce języka obcego – bo to jest tylko nasze, odbywa się w naszych czterech ścianach i nie stanowi przedmiotu licytacji na umiejętności. Jednak tego, że śmiga od 1.5 roku na rowerze, od 1,5 miesiąca na motorze, od roku na nartach i w ogóle większość dnia spędza w biegu na dworze kompletnie zapominając, a w naszym przypadku nawet nie znając, tabletów, interaktywnych gier i chińskich bajek oraz ich postaci- tego ukryć nie dam rady, bo to się po prostu widzi. Widzi, i jak się dowiaduję, jednoznacznie ocenia i bardzo krzywdząco przydziela.

 

A wiesz, że to moje dziecko jest najlepsze?

 

Wiem i już nauczyłam się tego, że pytając się mnie – co tam u Rumcajsika – tak naprawdę moją rozmówczynię niewiele to obchodzi, bo jakakolwiek rzecz od razu zostanie zestawiona z „genialnymi’“ cechami jakimi wykazuje się jej pociecha, oczywiście na niekorzyść mojego dziecka. Nigdy mnie to nie kąsiło, bo o wyjątkowości Małego nikogo nie muszę przekonywać, takie rzeczy zostawiam tylko dla siebie, wiedząc, że dla każdej matki jej dziecko jest wyjątkowe i jedyne w swoim rodzaju. Jednak wyjątkowo wkurza mnie, kiedy wszystkimi możliwymi sposobami i wbrew naszej woli ktoś zaciąga nasz tandem do jakiegoś popieprzonego wyścigu zbrojeń – na umiejętności i predyspozycje dzieci, co więcej, swoje dziecko od razu stawia ponad jakąkolwiek konkurencję bo tu już medale zostały dawno przydzielone! 

Wiem, że Twoje dziecko jest najmądrzejsze, najpiękniejsze, najlepiej ogarnia rzeczywistość i w ogóle cud, miód i orzeszki, ale MOJE TEŻ, ok? Jeśli chcesz hodować wydmuszkę, proszę bardzo! Ale zachowaj swoje poglądy i podziały dla siebie, bo absolutnie się z nimi nie zgadzam…

 

Fizol Kontra Inteligent

 

Jak każdy w moim wieku, mam niemały bagaż doświadczeń związany z kontaktami międzyludzkimi. Niejedno widziałam i wiem, że często im człowiek więcej ma, albo im ma lepsze (niż mieć powinien) zdanie o sobie, tym potrafi podlej wobec drugiego człowieka się zachować. Znam ludzi i z samozwańczej grupy „Inteligentów“ i takich, którzy nawet nie wiedząc o tym trafili do jednego wora z „Fizolami“. I nie skłamię, jeśli powiem, że po tych, po których człowiek najmniej się spodziewa, bo to przecież tępaki bez ogłady, i niewiele oczekuje, najwięcej dobrego dostanie. Bez oceniania, przydzielania, klasyfikowania, dążenia do pokazania swojej wyższości, za to u uśmiechem i szczerą chęcią niesienia pomocy. 

Wychowałam się w normalnej rodzinie, pewnie biorąc pod uwagę sposób weryfikacji ludzi Tej osoby, w rodzinie zwyklaków, szaraków, a może nawet i Fizoli. Nie ma w niej profesorów, doktorów, prezesów, wielkich właścicieli równie wielkich firm. Są za to dobrzy ludzie, tacy, na których można liczyć i z którymi można być, bez obawy o to, jak zostanie ocenione to, co się powiedziało, czy było to dostatecznie mądre, merytoryczne zwarte, coś wnoszące w konwersację czy po prostu nosiło już znamiona wypowiedzi typowego Fizola…Nie ma doszukiwania się drugiego dna i prób wbicia szpili w imię lepszego samopoczucia i pozornego triumfu „Inteligenta“. Nie ma wsadzania kija w tyłek i na siłę pokazywania się od najlepszej, często wyreżyserowanej  strony mającej niewiele wspólnego z rzeczywistością. I jeśli pomyślę sobie o tej grupie Inteligencji, zachowaniach, sposobie traktowania innych, przeroście treści nad formę, to zdecydowanie wolę być w grupie Fizoli, razem z moim mądrym, ale typowo fizycznym dzieckiem.  Takim, co to biega, rozrabia, krzyczy, śmieje się, głęboko gdzieś mając w ciągu dnia algorytmy, równania i wiersze na 2 strony. 

 

 

 

Sprawdź inne wpisy

2 komentarze

  • Odpowiedz MaSza 4 czerwca 2018 at 07:21

    Jak zawsze wpis trafiony w punkt 👍 kurczę, przecież najważniejsze żeby dziecko było szczęśliwe…a już nieważne czy szczęśliwe od biegania czy od czytania poezji 😉 ja i mój Trollek uwielbiamy wszelkie formy ruchu ale uwielbiamy też wspólne czytanie bajek czy rozkminy filozoficzne o świecie 😊 kto tak powiedział, że to się musi wykluczać?
    Kiedyś czytałam Twój wpis o matkach z kołkiem w tyłku 🤣 no tak…niektóre powinny go wyjąć.
    Pozdrawiam serdecznie

  • Odpowiedz Anna Popis 5 czerwca 2018 at 20:14

    Masza dzięki :-* dla niektórych jedno wyklucza drugie i są tak przekonani o geniuszu swoich pociech, że jakiekolwiek porównanie do innego dziecka i tak wyjdzie na jego niekorzyść. Taki wstrętny typ…;-)

  • Zostaw odpowiedź