Sport i Zdrowie

Ten Motylek zrobi Ci dobrze. Naprawdę dobrze.

2 stycznia 2017

Przypatrz się mu dobrze: Mały, niepozorny przyrząd, a kryje w sobie tyle zalet! Machina z piekła rodem dla wewnętrznej partii ud. Bierz, ćwicz i nie pytaj o więcej, bo to działa. Cholernie dobrze działa. Daj mu 2 tygodnie, a zobaczysz zaskakujące efekty.

Z wielką dozą nieufności podchodzę do takich wielofunkcyjnych urządzeń. Po prostu nie wierzę w ich zbawienną moc i zawsze kojarzą mi się z telezakupami. Z tym urządzeniem było podobnie, myślałam, że to kolejny, obok kołyski do brzuszków i dwukilowych hantelek, domowy kurzołap. A uwierz, bardzo nie chciałam żeby tak się stało. Z uwagi na fakt, że z siłownią pożegnałam się ze względu na brak czasu to moje wewnętrzne partie ud wołały wręcz o pomoc. Dalej nie jest luksusowo, ale stosunkowo niedawno włączyłam „Motylka” do zestawu ćwiczeń i już widzę zdecydowaną poprawę.

 

 

To jest to, co wkurza najbardziej na nogach: mało napięta skóra po wewnętrznej stronie ud, kołysząca się przy każdym ruchu na wszelkie możliwe strony. Oczywiście ma niezwykłą moc przyciągania cellulitu i wszelkiej maści rozstępów. Uniemożliwia założenie nogi na nogę w krótkich spodenkach, bo wygląda po prostu mało estetycznie. Wyjątkowo ciężko jest to miejsce wyćwiczyć. I chociaż staram się nie stronić od ćwiczeń cardio, tak zwyczajnie te dziadostwo nie chce zniknąć. Pomyślałam, że nie zaszkodzi sprobować tego wynalazku, już gorzej być nie może, najwyżej wyrzucę w piździec, to też nie majątek. Ale do niczego takiego nie dojdzie, bo ta machina o dziwo działa. I to jak!

 

 

Moje urządzenie nabyłam w Decathlonie za 23 zł! Jest porządnie wykonane, służy do wykonywania kilku ćwiczeń, ale ja używam go w jednym celu: wzmocnienia mięśni i ujędrnienia wewnętrznej partii ud. I wydaje mi się, że w tym zastosowaniu sprawdza się najlepiej. Zazwyczaj wszelkie ćwiczenia na przywodziciele ( mięśnie wewnętrznej strony ud) wykonywałam na siłowni z bardzo dobrym efektem. Jednak wzięłam poprawkę na to, że miałam tam możliwość dobrania obciążenia. Tutaj takiej opcji niestety nie ma. Nie znaczy to jednak, że te ćwiczenia gówno dadzą.

Jak to działa?

Jakkolwiek głupio to brzmi, trzeba ramiona motylka wsadzić między nogi, najlepiej na wysokości kolan lub troszkę powyżej. Zbliżając nogi do siebie energicznym ruchem należy uważać aby mięśnie były ciągle napięte. Ja robię średnio 30 powtórzeń po 3 serie. I dodam, że to niewiele jak na tak słabe obciążenie. Ale po to cudo czasami sięgam 2 razy dziennie i już widzę pierwsze efekty.

Motylek / Agrafka (różnie to się nazywa) stawia dość mocny opór i przy kilkudziesięciu powtórzeniach dobrze to czuć, mięśnie są wyraźnie zmęczone. A te mięśnie uwielbiają zmęczenie i duuużą ilość powtórzeń. Niestety.

Efekty

Są! To naprawdę działa i jest to dla mnie naprawdę zaskakujące, bo jeszcze w sklepie nie dawałam Motylkowi żadnych szans. Jedynie stan moich nóg podpowiedział mi, że gorzej być nie może ( chociaż pewnie może…) więc dlaczegoby nie spróbować?

Przy regularnych ćwiczeniach pierwsze efekty pojawiają się już po tygodniu. Ja staram się korzystać z tego urządzenia codziennie. Zauważyłam, ze mięśnie są bardziej napięte, nie latają już tak przy każdym kroku, skóra jest wyraźnie napięta. Dodam jedynie, że nie zależało mi na odchudzeniu tych miejsc, bo to osiąga się zupełnie innymi ćwiczeniami, a na wzmocnieniu, wyrzeźbieniu i ujędrnieniu. I ta maszynka w tym względzie spełnia swoje zadanie. To naprawdę świetnie ulokowane 23 złote! Motylek na pewno na stałe zagości u mnie w domowej siłowni. Ogromną zaletą są jego gabaryty i poręczność. Można ćwiczyć prawie wszędzie i prawie zawsze. Ja trzymam go w koszu z poduszkami przy sofie i sięgam zawsze przy oglądaniu TV. To rzecz, którą naprawdę warto mieć w domu.

A Wy macie jakieś urządzenia, które pomagają Wam w domowych ćwiczeniach? Ja zastanawiam się jeszcze nad piłką do ćwiczeń, ale to już zupełnie inne rozmiary i ukrycie jej nie będzie takie proste jak w przypadku mojego Motylka.

Sprawdź inne wpisy

Brak komentarzy

Zostaw odpowiedź