Kobiecym Okiem

TA bielizna

21 maja 2017

 

Jest synonimem zmysłowości, tajemniczości, zapowiedzią gorącej nocy no i dobrze mieć ją w szufladzie z „Tymi rzeczami”. Wrrróć! Dobrze było ją mieć, bo po pojawieniu się dziecka nasza wieczorna „wyjściówka” zazwyczaj traci na znaczeniu, staje się gorącym, ale jednak wspomnieniem. Przy zmianie priorytetów zostaje zdegradowana i funkcjonuje już jako zbędny dodatek, bo jak tak sobie przekalkulujemy( a My Matki to uwielbiamy) – jaki jest sens kupować seksowną bieliznę, kiedy zwyczajnie nie wypada ubrać jej przy tym samym partnerze drugi raz. No bo to już taki bieliźniany odgrzewany kotlet. Nie dość, że kosztuje dużo więcej niż zamierzasz wydać, to okazuje się zupełnie niepraktyczna, rzadko wygodna, a zresztą twoje zmęczenie i tak skutecznie uniemożliwia krążenie myśli w TYM kierunku. Masz dziecko i całą okołodziecięcą i okołodomową listę obowiązków, a takie ekstrawagancje lepiej zostaw singielkom albo bezdzietnym, które mają mnóstwo czasu, bo Tobie ( już albo narazie) takie sprawy nie w głowie. Przy dobrych (czyt. niesprzyjających wiatrach ) staniesz się zwolenniczką bawełnianych kobiecych bokserek i biustonoszy w sportowym typie i to nic, że spłaszczają piersi, Tobie po prostu tak jest wygodniej. Masz dziecko, partnera – męża i jakoś tam poukładane życie, czego chcieć więcej?

No właśnie…Znaczenie TYCH spraw, intymności i bliskości u większości par zmienia się. Na gorsze. Zdecydowanie tracą na znaczeniu, choć podświadomie wiemy, że to niekorzystna dla nas zmiana. Podobno najbardziej tracą panowie, którym ciężko pojąć dlaczego ta ich partnerka stała się Mamuśką, zupełnie, albo tylko w niewielkim stopniu upatrując w tym stanie rzeczy swojej winy.
Kobiety natomiast zwykle swój erotyzm i pragnienia wybijają sobie z głowy gdzieś pomiędzy szykowaniem entego już posiłku dla dziecka, ogarnianiem domu, przewijaniem po raz setny dziecka, a nerwowym spoglądaniem na zegarek w godzinach wieczornych i wypatrywaniem powrotu męża z pracy, który MÓGŁBY W KOŃCU zmienić warte. Oczywiście, istnieją pary, których dziecko tylko podgrzało atmosferę, chociaż osobiście nigdy o takich nie słyszałam…

Tak więc stoimy sobie w tych bezkształtnych gaciach z talią tak wysoką, że można byłoby zaciągnąć je po pachy i myślimy – co jest cholera, gdzie ten sex? Czy już staż związku zrobił swoje i stałyśmy się takimi, jakimi nigdy nie chciałyśmy być i czy tak już będzie, a o erotycznych sprawach będziemy mówiły już tylko w czasie przeszłym?

Tak spoglądam po swojej komodzie i widzę gładkości, białe i cieliste kolory, jakiś tam czarny biustonosz, jeden push up upchany w tyle szuflady, o którym istnieniu już dawno zapomniałam, przegródka na „lepszą bieliznę”, z której właściwie nigdy nie korzystam i tę „domową” – mój faworyt. Idę krok dalej i patrzę na bieliznę męża, też luksus nie jest. Sprane wzory, rozciągnięte gumki. Czyli to już TO! To obopólne zaniechanie. To w takim razie kiedy przestaliśmy być dla siebie ważni i przekroczyliśmy tą niewidzialną granicę między byciem dla siebie atrakcyjnymi, a byciem rodzicami? Od kiedy funkcjonujemy jako Mama i Tata, a nie jako mężczyzna i kobieta? Wtedy, kiedy mijały kolejne rocznice ślubu, czy kiedy pojawił się Mały? Czy to już rutyna, starość, zaniedbanie, chwilowy spadek formy, czy zagłuszanie swoich potrzeb na rzecz wygody i wyspania się w spokoju najlepiej pod osobnymi kołdrami? Może wszystko po trochę. Dać znak zapytania, czy kropkę?

Jakiś czas temu przeczytałam na niemieckim portalu wyniki bardzo ciekawych badań dotyczących postrzegania szczęścia związanego z posiadaniem dziecka. Przed jego pojawieniem się większość par deklarowała się jako szczęśliwe i spełnione, natomiast zastanawiająca zmiana nastąpiła po przyjściu dziecka na świat. Większość tych par porównała swój stan psychiczny do….Traumy po stracie kogoś bardzo bliskiego. W rzeczy samej, strata w końcu dotyczy priorytetów, przywilejów i po trochu siebie nawzajem – przynajmniej na początku rodzicielskiej przygody.

Jeśli przyjmiemy, że bielizna jest miernikiem naszej związkowej temperatury to chyba czas najwyższy przyjrzeć się jej dokładniej. Wiadomo, priorytety zmieniają się wraz z przyjściem dziecka na świat, ale przecież nie tak miało być! Nie chcieliśmy zdziadzieć, a my kobiety nie chciałyśmy być „dresowymi” mamusiami z bezszwową bielizną, a całkiem fajnymi, atrakcyjnymi dla siebie i męża kobietami. Jedną z trudniejszych sztuk jest wydzielenie pewnych rejonów funkcjonowania nas jako rodziców i nas jako pary – partnera i partnerki, męża i żony. Istotne jest znalezienie tego złotego środka biorąc pod uwagę nowe okoliczności, coś pomiędzy wygodną domową, a erotyczną bielizną. Zatem wybierz się na zakupy i przebieraj w koronkach, atłasach, stringach i figach. Może to będzie faktycznie zakup niepraktyczny i jednorazowy, ale dla Ciebie, kobiety, niezbędny.

Sprawdź inne wpisy

1 komentarz

  • Odpowiedz Iwona 26 maja 2017 at 06:27

    To ogromna prawda…Troché temat tabu, U nas też „te” sprawy poszły w odstawkę na rzecz innych priorytetów, I jak kiedyś nie musiałam mieć specjalnego powodu, żeby kupić sobie coś fajnego ” pod spód” tak teraz przepuszczam mój zakup przez filtr ” A czy warto? a po co mi to? są ważniejsze wydatki i rzeczy” Po prostu ta strefa straciła na znaczeniu. Ale też mam już większe dziecko, nie wymagające tyle uwagi ode mnie co na początku i powoli zaczynam zmieniać tok myślenia. I dobrze, bo obawiałam się że taka już będę, że to nie nastąpi. Ważny tekst, dziękuję!

  • Zostaw odpowiedź