Parenting

Sztuka chwalenia, czyli w jaki sposób NIE chwalić dziecka.

11 lutego 2017

Wydawałoby się banalna sprawa, pochwała, każde dziecko jej potrzebuje. Jednak chwaląc nieumiejętnie wyrządzasz dużą krzywdę swojemu dziecku. Brzmi niewiarygodnie? Dla mnie kiedyś też tak brzmiało, ale postanowiłam sprawę nieco zgłębić i teraz wiem z czym to się je.
Skomplikowana procedura chwalenia obiła mi się o uszy jeszcze na długo przed pojawieniem się na świecie mojego Rumcajsika. „ Chwal wysiłek, a nie inteligencję”, No ok, ale co to w praktyce oznacza?

 

Takie słowa schowaj głęboko w kieszeń

Po zapoznaniu się z lekturami na temat pochwał przyjrzałam się bliżej mojemu zachowaniu i najbliższych w stosunku do Małego. I co zobaczyłam? Cokolwiek moje dziecko by nie zrobiło, było to śliczne i przepiękne, a on mądry, nie, najmądrzejszy, cudowny, piękny, świetny, inteligentny, wyjątkowy itd. Takie były nasze reakcje na jego rysowanie, tańczenie, mówienie, układanie klocków i tym podobne. JEDNAK zauważyłam, że po tego typu epitetach moje dziecko nie reagowało, albo się sprzeciwiało, mówiąc „nie, bzydkie” albo w ogóle nie miało ochoty na kontynuowanie tej czynności. Coś tu jest nie tak, skoro tego typu zachowanie powtarza się prawie za każdym razem.
Zaraz zagadka się rozwiąże, ale już teraz zapomnij o tych przymiotnikach, bo taką pochwałą tylko burzy budujące się poczucie własnej wartości Twojego dziecka.

Jak nie chwalić?

Jeżeli dziecko ma problem z wykonaniem jakiegoś zadania i w końcu mu się udaje, a Ty entuzjastycznie wybuchasz „ jesteś wspaniały” to wiedz, że właśnie podkopałeś jego wiarę we własne umiejętności. A dlaczego to tak? Przyjmijmy, nie, wbijmy sobie to wreszcie do głowy, że nasze dziecko jest mądrzejsze niż myślimy.

Na potrzeby tego podpunktu wejdę na chwilę do Świata Dżungli, czyli życia Nas, Dorosłych. I teraz ten sam przykład na osobie dorosłej. Powiedzmy, że zaprosiłaś gości na kolacje, a twoje możliwości kulinarne są hmmm pozostawiają bardzo wiele do życzenia. Próbujesz pierwszego zaserwowanego dania jako pierwsza i już wiesz, że wyszło ohydnie. Ale Twoi goście mówią „wspaniałe!”. Co sobie myślisz? Strzelam! Pomyślisz – Ale kłamią, albo Oni naprawdę mają mnie za fatalną kucharkę a to paskudztwo, to max na co mnie stać, lub nieco łagodniej dla Ciebie – nie wiedzą NIC o dobrej kuchni. Jakby nie patrzeć, ta pochwała spowodowała zwątpienie we wiarygodność osób chwalących i podkopała twoją wiarę we własne umiejętności.
Przykład drugi – uczysz się jeździć na nartach, mimo setnej już godziny z instruktorem, dalej masz problem z opanowaniem hamowania. Nagle udaje ci się, a Twój nauczyciel wybucha entuzjastycznie „Świetnie, w końcu się nauczyłaś!” A taka pochwała wywołała niepokój i wzbudziła presję na Tobie. „A co będzie, jeśli za chwilę znowu będę miała z tym problemy?” I te słowa „ W końcu” – musisz być naprawdę fatalna…

Jak sama pewnie się domyślasz wszystkie te pochwały mają
I tu właśnie dochodzimy do bardzo ważnej kwestii – Za wszelką cenę unikaj pochwały, w której ukryta jest poprzednia słabość dziecka! Można jeszcze dodać słowa – w końcu, nareszcie, „myślałam, że już nigdy…” dla całkowitej katastrofy. Oto kilka przykładów:

  • No brawo! W końcu udało Ci się zawiązać te buty
  • Nareszcie narysowałeś poprawnie kółeczko. Jestem z Ciebie taka dumna.
  • Myślałam, że już nigdy nie uczeszesz się tak ładnie. Co się stało?
  • Dzisiaj wyglądasz bardzo ładnie. co zrobiłaś? – W takim razie w inne dni wygląda fatalnie…
    Jak zatem widzisz, nieumiejętna pochwała może wzbudzić poczucie niezadowolenia, zwątpienia we własne umiejętności, może być odczytana jako manipulacja lub zmusić osobę chwaloną do skoncentrowania się na swojej słabości. Niefajnie prawda?

Taką pochwałą zdziałasz najwięcej

Na początek mały przykład. Z jaką pochwałą czujesz się lepiej?: „ Ładnie dziś wyglądasz”, czy „ Ta bluzka ładnie podkreśla twój kolor oczu, wydają się jeszcze bardziej niebieskie, do twarzy Ci w niej”. Założę się, że po pierwszej pochwale powiedziałabyś zwykłe „dziękuję”, a pomyślałabyś „ akurat”. Natomiast po drugiej pobiegłabyś do pierwszego wolnego lustra i upewniła się, że faktycznie Twój pochlebca miał rację. Wyglądasz bardzo ładnie i od teraz będzie to Twój ulubiony kolor! Taką pochwałę przyjmujesz bez zastrzeżeń, bo wiesz, że jest szczera. No właśnie, sprawa wyglada podobnie z dziećmi.

Jasne, że przymiotniki takie jak: pięknie, cudownie, jesteś fantastyczny, grzeczny chłopczyk/ dziewczynka same cisną się na usta i tragedia się nie stanie jeśli je od czasu do czasu użyjemy, ale tu chodzi o uświadomienie sobie, że są lepsze sposoby, które wywrą zdecydowanie lepszy efekt. A My jesteśmy świadomymi mamami i wiemy, jak ważna jest samoocena dziecka, dlaczego więc nie uwypuklić jej odpowiednimi trikami? Czytaj dalej.

Dobra pochwała to pochwała OPISOWA i składa się z trzech części:

1. Dorosły z uznaniem, ale nie do przesady, opisuje to, co widzi.
2. Następnie opisuje to, co w związku z tym czuje.
3. Na koniec podsumowuje to jednym zdaniem

Nakreślmy to na przykładzie obrazka, które namaluje dziecko. Cokolwiek by tam nie nabazgrało powiemy „pięknie, super, ślicznie” . A to jak już wiemy duży błąd, bo dziecko nam nie uwierzy. Skoro wszystko, co zrobi takie jest, to jaką wartość mają te pochwały? A poza tym te bazgroły wcale nie są „piękne”.

Opisz to, co widzisz. Tak najzwyczajniej : „Widzę kreskę, drugą kreskę, kółeczko i jeszcze jedną kreskę”. Przypuśćmy, że wiesz, że Twoje dziecko miało zamiar tymi kreskami obrazować ptaka i właśnie myśli, że go namalowało. Ty kontynuuj dalej. „Te kreski wyglądają jak skrzydła, a to kółeczko to chyba główka. Widzę, że namalowałeś wielkiego ptaka, bo ma taaaakie długie skrzydła. ( Opisujesz to, co czujesz) – Jak tak patrzę, to wydaje mi się, że to wielkie ptaszysko i dzięki tym skrzydłom może latać wyjątkowo szybko i wysoko.Mogłabym się jego wystraszyć. Podoba mi się to! ( Podsumuj jednym zdaniem) – To się nazywa wyobraźnia.
W międzyczasie dziecko samo będzie dopowiadało i emocjonowało się tym, że to naprawdę duży zwierz i najprawdopodobnie nabierze chęci na dalsze malowanie kreskowego stwora.

Idźmy dalej. Zgodnie z zasadą „ Opisz co widzisz” po prostu to zrób. Załóżmy, że poprosiłaś o posprzątanie pokoju, ok, zbyt wiele, o schowanie do pojemnika porozrzucanych klocków. Po 55 godzinach proszenia Twoje dziecko w końcu tego dokonało. Teraz wkraczasz Ty! – Widzę, że wszystkie klocki schowałeś do pudełka i ani jednego nie pominąłeś. Opisz to co czujesz – Przyjemnie wejść do takiego uporządkowanego pokoju. Opisz to jednym zdaniem – sprzątasz po sobie, to się nazywa już dorosłość i dbanie o swoje rzeczy.

Im więcej dasz z siebie podczas pochwały, im więcej włożysz w to serca i zaangażowania bez nic niemówiących „ślicznie, pięknie” tym lepiej pomożesz dziecku budować pozytywne i realistyczne wyobrażenie o sobie. Brzmi cudnie prawda? A wiesz, co brzmi jeszcze lepiej, że tym samym sposobem możesz chwalić partnera, a niedokręcone przedmioty w domu będą przykrym wspomnieniem.

Chwal wysiłek, nie inteligencję

Chyba każdemu obiło się o uszy. Chodzi o to, żeby skupić się na trudzie włożonym w uzyskanie wyniku. I tak oto przykładowo przychodzi dziecko do domu z bardzo dobrym wynikiem z klasówki. Jak już wiemy, słowa „ pięknie, wspaniale i jesteś cudowny” chowamy głęboko do kieszeni. Co robimy? Naturalnie opisujemy, co widzimy, a więc „ Co ja widzę, ktoś tu dostał bardzo dobry stopień. Taka ocena wymaga włożenia dużej pracy w naukę i masę koncentracji. Dokonałeś tego, to się nazywa determinacja”. I teraz najważniejsze, ważne aby zamiast „ jestem z Ciebie bardzo dumna” powiedzieć – „ Musisz być z siebie bardzo dumny”Dlaczego? Bo jeśli powiemy, jak bardzo mamusia jest dumna z dziecka niejako przypisujemy osiągnięcia sobie, a my chcemy maksymalnie uwypuklić rosnące poczucie wartości dziecka. Zatem pamiętajmy, zawsze „musisz być z siebie dumny, zamiast „jestem z Ciebie dumna”. Tak, diabeł tkwi w szczegółach.

Pułapki przy pochwale opisowej

Jest kilka rzeczy, na które trzeba szczególnie uważać. Przede wszystkim na to, że pochwała musi być dostosowana do wieku i poziomu jego percepcji. Zatem jeśli pochwalimy małe dziecko, że poprawnie ubrało przygotowane dla niego ubranie, starsze dziecko potraktowane tą samą pochwałą może poczuć się urażone. Bo przecież „Jest już duże” i to normalne, że potrafi dobrze się ubrać.

Nie należy także zbyt emocjonować się dokonaniami dziecka. Jeśli dobrze gra w piłkę nożną ciągłe mówienie, że będzie drugim Lewandowskim może nałożyć na niego zbyt dużą presję i ostatecznie zniechęci młodego. Bo przecież Lewandowski może być tylko jeden 🙂

W naszym domu zmiana w chwaleniu wywołała bardzo dużą zmianę. Niechętny na początku do plastycznych zabaw Rumcajsik chętniej chwyta za kredki czy puzzle. Lubi chwalić się swoimi dokonaniami. Ogromnie ważne w tym procesie jest granie do jednej bramki, czyli mówimy o naszych sposobach dziadkom, ciociom i innym bliskim i wymagamy od nich podobnego podejścia. W kupie siła! Mam nadzieję, że i u Was metoda sprawdzi się rewelacyjnie i na zawsze zaistnieje dobra zmiana.

Sprawdź inne wpisy

2 komentarze

  • Odpowiedz Joanna 12 lutego 2017 at 08:53

    Aniu, świetnie to wszystko podsumowałas. Tak jest-ja nadużywać słowa „pięknie”. I wiem O tym, A i tak jest to pierwsze słowo, które chce wypowiedzieć. Ale twoje przykłady są rewelacyjne. Na pewno pomagaja zrozumieć…

    • Odpowiedz Anna Popis 12 lutego 2017 at 10:49

      Dziękuję Asiu:-)Ja też używam tego słowa, naturalnie. To nic złego przecież, najważniejsze to zaraz po tym dodać wszystkie składowe ” dobrej pochwały”. U mnie weszło to już w krew i widzę rezultaty. Chwalę też dziecko bez okazji, wtedy kiedy nie spodziewa się tego, np że poczęstował mnie czymś. Mówię,że to bardzo ładnie z jego strony, że potrafi się dzielić. To sprawiło mi dużą przyjemność. Wtedy jest niezwykle zadowolony z siebie:-)

    Zostaw odpowiedź