Kobiecym Okiem

Rodaku tak się nie ubieraj. Nigdy.

12 grudnia 2016

Jakże łatwo pisało mi się ten wpis. Zamknęłam oczy i oto pojawiły się obrazy „oryginalnie” ubranych naszych mężczyzn. Aż roiło się od przykładów. Uśmiech na twarzy był tylko czasami przerywany salwami głośnego śmiechu. Naprawdę się ubawiłam. Kocham Was rodacy, moje pracujące od śmiechu mięśnie brzucha też.
Będzie trochę bezlitośnie, ale skoro co rusz na męskich łamach czasopism lub blogów poruszane są tematy z cyklu „10 cech, które musi posiadać Twoja dziewczyna, lub „ najbrzydsze kobiece stroje tudzież buty”, tak pomyslałam, że takich męskich odpowiedników jest mało. Zdecydowanie za mało.Do dzieła.
Mój mąż zawsze z pewnym żalem w głosie wspomina, jak to kiedyś w zagranicznym wydaniu czasopisma Mens Health przeczytał, że polscy mężczyźni są najbrzydsi na świecie.Twierdzenie poparte było licznymi sondami przeprowadzonymi w różnych zakątkach naszego globu. I choć z tym poglądem w żadnym wypadku się nie zgadzam, to w kwestii modowej sprawy mają się zupełnie inaczej.
Stworzyłam swoją małą listę polskich „rasówek” outfitowych, takich po których będąc w innym kraju z daleka rozpoznasz rodaka.
Myślę, że każda z nas mogłaby dopisać do mojej listy kilka swoich podpunktów. Ja przedstawiam te, które najbardziej mnie rażą:

  1. Na czele listy pojawia się słynny już zestaw skarpetki + sandały. Tudzież klapeczki, jak kto woli. I choć parę tą można na szczęście coraz rzadziej obserwować na polskich bezdrożach, tak nie wiedzieć czemu, Polacy masowo przypominają sobie o niej na urlopie. W skali europejskiej mamy na ten zestaw bez wątpienia monopol. Większość mężczyzn zupełnie nie wie, co złego jest w tym połączeniu i na sile próbują przeforsować ten tandem podpierając się licznymi publikacjami w Internecie w stylu „ Jakie skarpetki do sandałów żeby było ok”. Postawmy sprawę jasno, To nigdy nie będzie OK! No może jeszcze w ramach pocieszenia dodam, że możemy podać w tej kwestii rękę Niemcom w wieku emerytalnym, którzy też mają słabość do tego kompletu.
  2. Spodnie długości 7/8. Takie najczęściej występują w wersji spranego jeansu, ale można też spotkać opcję w kratkę. Obowiązkowo luźniejsze, z wypchanymi kolanami, podciągnięte po same pachy z paskiem przecinającym delikwenta w pół.
  3. Markowo od stóp do głów. Mowa tu o dresikach z widocznymi z 50 metrów firmowymi napisami. A żeby tego było mało, na głowie biała firmowa czapeczka z daszkiem. Jak szaleć to szaleć!
  4. Moja ulubiona czarna, opinająca ciało, koszulka bokserka. Ten temat jest dla mnie tak nurtujący, że poświęciłam jemu osobny wpis. Wraz z nadejściem wiosny, nadchodzą pseudo mięśniaki w owych wdziankach.
  5. Skoro mowa o mięśniakach, to muszą się oni też znaleźć na liście. I choć miała być ona typowo „modowa”, tak nie sposób o nich nie wspomnieć. Na szczęście moda na do przesady napakowane ramiona, zgoloną głowę i szeroki kark powoli przemija. Zostają oni wyparci przez szczupłych, wyrzeźbionych biegaczy. Przecież w Polsce biega każdy.
  6. Blue Jeans baby. Najlepiej brany w całości, czyli spodnie, koszula i katanka.
  7. Obcisłe koszulki z wielkimi napisami od projektantów, które obok oryginałów nigdy nie leżały. Najlepiej dwa różne loga na jednym T- shircie.
  8. Uwielbienie do jednego koloru. Zawsze i wszędzie.
  9. Nieśmiertelna bandana na głowie. Myślałam, ze to domena czarnoskórych raperów w teledyskach i tylko tam mają one prawo bytu. Niestety nie.
  10. Eleganckie buty „od garnituru” do niekoniecznie eleganckiego stroju.
  11. W obiegu są jeszcze szerokie spodnie dla „skatów”. Nie pierwszej świeżości, mocno sprane, czasami odrobine za krótkie. Koszmarek.
  12. Zastanawiałam się czy wpisać to na moja listę, bo od dwóch sezonów obserwujemy jej powrót. Mowa o kurtce bomberce lub cytując za starszym pokoleniem – szwedce. Jednak tu chodzi mi o taką sztywną, szeroką, ze skulkowanymi ściągaczami, często podszyta futerkiem na kołnierzu i mankietach. Uwielbiana przez chudzielców, niestety.
  13. Nie mogę nie wspomnieć także o spodniach sztruksowych. Najczęściej występują w dwóch kolorach: czarnym i beżowym. Z reguły o szerokiej strukturze sztruksu, koniecznie wysiedziałe i wyleniałe na tyłku.
  14. Jeśli już mowa o spodniach, to prym na ulicach wiodą przecierane do białości jeansy. Często też bonusowo dostają łatki, napisy, przyszywki. Jak kto chce, na bogato.
  15. Wszelkie koszulki bezrękawniki, Obowiązkowo wsadzone do spodni. Cud, miód, malina.

I tak mogłabym niestety spokojnie dopisać jeszcze kilka punktów. Istnieje takie podwórkowe powiedzenie autorstwa najprawdopodobniej kogoś na emigracji: „ Warto pojechać za granicę, żeby zobaczyć, jakie słodycze będą u nas za 5 lat”. Mężczyźni też powinni odbyć taką edukacyjną podróż „na zachód”, żeby zaczerpnąć odrobinę inspiracji. Może moja lista byłby krótsza?
A Wy co dopisałybyście na listę „No go”?

Sprawdź inne wpisy

Brak komentarzy

Zostaw odpowiedź