Kobiecym Okiem Parenting

O wyjątkowej książce i 8 radach, które dałabym sobie, gdybym znów miała zostać mamą

21 czerwca 2018
rady dla przyszlej mamy

 

 

Zdarza Wam się wspominać czasy kiedy byłyście względnie niezależne, spontaniczne, wolne, niczym nieskrępowane i nieograniczone, pełne energii i dzikich pomysłów, czyli czasy zanim zostałyście mamami?

Do mnie często docierają takie myśli zwłaszcza w kontekście niewykorzystanych okazji – luksusu możliwości spania w weekendy tyle, na ile ma się ochotę i potrzebę, odwiedzania kuchni tylko w przypadku zrobienia sobie kawy, bo żywienie się na mieście wydawało się być opcją stworzoną specjalnie na moje potrzeby, czy zwyczajne robienie tego, na co ma się ochotę bez ciężaru odpowiedzialności za tego Małego człowieka, który w jednej chwili wywrócił do góry nogami nasze dotychczasowe życie…

 

Ostatnio, dzięki miłej współpracy z Grupą Wydawniczą Foksal, w moje ręce trafił poradnik, a właściwie antyporadnik dla przyszłych rodziców „Być w ciąży i (nie) zwariować“ wydawnictwa Buchmann. A że od poradników jestem niejako uzależniona, tak byłam bardzo ciekawa tej książki, właściwie najbardziej tego, jak odbiorę rady dla przyszłych mam z pozycji kobiety, która mamą już jest. Powiem Wam jedno, nieźle ubawiłam się przy tej książce, a wnioski skłoniły mnie do wyłonienia mojej własnej listy rad, które dałabym sobie, gdybym raz jeszcze miała zostać mamą 🙂

Ale najpierw o samym (anty)poradniku! Na pewno kojarzycie, ba! pewnie niejedna z Was ma pierwszy pamiętnik/album dla dziecka uzupełniany przez rodziców. Ja mam taki uroczy dzienniczek, z odpowiednimi przegródkami, miejscami na zdjęcia z najważniejszych chwil w życiu Malucha, jednak niestety, ostatnia aktualizacja miała miejsce w trzecim miesiącu życia mojego dziecka. Później jakoś zabrakło zacięcia do spisywania tych wspomnień, czego ogromnie żałuję…

 

byc w ciazy i nie zwariowac

 

 

No właśnie, nie sposób nie odnieść wrażenia, że książka „Być w ciąży i nie zwariować“ jest pewnego rodzaju dziennikiem z poradami, tyle że dla przyszłych Mam. Dziennikiem, który już po urodzeniu dziecka będzie cudowną pamiątką tego wyjątkowego okresu. Mamy tu specjalnie przygotowane szablony z miejscami do wpisania takich informacji jak kiedy i w jakich okolicznościach dowiedziałyśmy się, że jesteśmy w ciąży, jaka była nasza pierwsza myśl i pierwsze postanowienia, kto nam towarzyszył w tym czasie. Wszystko w bardzo zabawnym, nieco ironicznym tonie. Później jest jeszcze lepiej, bowiem autorzy uświadamiają nas, czego od tej chwili nam nie można, z jakimi ograniczeniam, ale także przywilejami będziemy spotykać się przez następne miesiące. Ponad to, w książce znajdziemy kilka zabawnych anegdot, kolorowanek na czarną godzinę, labirynty, quizy oraz grę słów. Poradnik należy potraktować z mocnym przymrużeniem oka, o czym piszą autorzy już od pierwszej strony. To przede wszystkim rozrywka, możliwość oderwania się i złapania zdrowego dystansu do spraw, które zaprzątają głowę podekscytowanej, ale równie zmartwionej kobiety w ciąży. Żałuję, że nie miałam go przed pięcioma laty, kiedy to każda chwila bezruchu w brzuchu przyprawiała mnie o zawał serca:-) Poza tym, to świetna pamiątka dla Nas – Mam i ukłon w naszą stronę, gdyż dotychczasowe publikacje tego typu kręciły się tylko wokół dziecka. Teraz mamy możliwość spisania wspomnień o nas dla nas i jestem pewna, że z ogromnym sentymentem będzie się do nich wracało.

 

byc w ciazy i nie zwariowac

 

byc w ciazy i nie zwariowac

 

byc w ciazy i nie zwariowac

 

 

Po tej lekkiej i przyjemnej lekturze naszły mnie myśli z cyklu „Ale ja byłam głupia, przed urodzeniem Małego mogłam robić to i owo„ (odpowiednie uzupełnić)“…albo „Przy drugim dziecku będzie zupełnie inaczej…“ No właśnie, zastanawiałyście się nad tym, jakie dałybyście sobie rady, gdybyście raz jeszcze miały zostać mamami, albo cofnęłybyście się w czasie i z tą wiedzą i doświadczeniem miały możliwość ponownie wejść w TO macierzyństwo? Wyłoniłam kilka takich dla siebie

 

8 rad, które dałabym sobie, gdybym ponownie miała zostać Mamą

 

 

  1. Korzystaj z życia.

To nic, że nie najlepiej się czujesz z tym brzuchem, a w ciuchy już dawno się nie dopinasz. Jeśli na horyzoncie pojawi się możliwość wieczornego wyjścia, spotkania ze znajomymi, tudzież urządzenia babskiego wieczoru przy starych serialach, to nawet się nie zastanawiaj, czy masz w ogóle na to ochotę. Za kilka miesięcy będziesz skłonna oddać życie za takie możliwości. Korzystaj ile się da i jak się da, niedługo będzie po ptakach…A w ciągu dnia wejdź na tryb LENIWCA – całodniowe domowe paradowanie w piżamie, spanie, nadrabianie książkowych i filmowych zaległości niech stanie się wszystkim, czego aktualnie potrzebujesz do szczęścia. I to bez cienia wyrzutów sumienia! Małe dzieci nie mają ich względem matek!

 

 

2. Spodziewaj się niespodziewanego!

Moja wyobraźnia działała na najwyższych obrotach. W końcu wyposażona w poradnikową i przekazywaną z ucha do ucha wiedzę, byłam pewna, że przez pierwsze tygodnie życia, dziecko jedynie śpi z krótkimi przerwami na jedzenie i kupkę. Nie przeszkadzają mu odgłosy dnia, czy chwilowa nieobecność mamy…Ha! Jakie było moje niemiłe zaskoczenie, kiedy okazało się, że trafił mi się egzemplarz wyposażony w czujnik bliskości reagujący głośną syreną na 5-cio metrowe oddalenie się rodzicielki, a każdy odgłos dnia wybudza na długi, zdecydowanie za długi czas…Najlepiej niczego nie oczekiwać, nie tworzyć sobie wyidealizowanych obrazków ze śpiącym bobasem w uroczych śpiochach, dający mamie ogarnąć twarz, ciało i nawet kawy w spokoju się napić, bo takie wizje mogą nie nastąpić, a gorzki smaku rozczarowania nieźle może zatruć życie…

 

 

3. Zaprzyjaźnij się ze wspomagaczami

Chciałam bezsmoczkowo i tylko piersią. No i miałam i z braku smoczka byłam nawet na początku dumna! Jednak nie przemyślałam sobie tego do końca, bo w efekcie moje dziecko zrobiło sobie smoczek ze mnie, a niechęć do silikonowych rzeczy zaowocował tym, że nigdy nie napił się niczego z butelki ze smoczkiem! Tym samym staliśmy się sobie i tylko sobie przeznaczeni. Wróććć, uzależnieni od siebie na zabójczo długi czas. Nie polecam. Teraz wiem, że smoczek bywa uspokajaczem i wcale nie jest takim złym wynalazkiem. Podobnie jak laktator, którego tak unikałam, zresztą i tak nie napiłby się z butelki ze smoczkiem, a który ściąga z Nas na chwilę maminą cyckową smycz i pozwala na odrobinę luzu przy samotnym wyjściu na kawę z koleżanką czy zwykłą chwilową nieobecność. Bez wątpienia zaprzyjaźnię się z tymi wspomagaczami – uwalniaczami.

 

 

4. Pozwól wykazać się innym

Trzeba postawić sprawę jasno: zmiana pampersa czy zajęcie się małym dzieckiem to nie aż taka wielka filozofia. To co, że ktoś pieluchę zapnie nieco inaczej niż Ty, albo innymi ścieżkami w parku poprowadzi wózek. Świat się od tego nie zawali. Daj wykazać się innym i nigdy, ale to nigdy nie krytykuj! Bo okazja do chwilowej zmiany warty może się nie powtórzyć.

 

 

5. Oddaj dziecko w dobre ręce

Jak najwcześniej przyzwyczajaj dziecko do spania u dziadków. Jedna noc w tygodniu zdziała cuda na kobiecą psychikę 🙂

 

 

6. Zachowaj równowagę

Ubranka dla Maluszków są przepiękne, ale dla kobiet też! Niech zadziała zasada 1:1 i na jedną sukienkę dla córeczki niech przypada jedna sukienka dla mamusi. I nigdy nie miej wyrzutów sumienia. Pomyśl tylko, dziecko zaraz z niej wyrośnie, a Ty ze swojej nie 🙂 To dobra inwestycja.

 

 

7. Bądź dla siebie dobra

I tak ogarniasz więcej niż 4 do kupy razem wziętych mężczyzn! Doceń się za to i na stałe wpisz w domowy budżet wydatki na Dobrostan Mamy. Pójście raz na miesiąc na pazury, brwi czy maseczkę to i tak mała wypłata za to, co robisz.  Acha, i zapisz się jak najszybciej na zajęcia sportowe, bo nie oszukujmy się, nie jesteś typem, który zmobilizuje się do samotnego, domowego przemierzania programów Ewy Chodakowskiej. Wyjście 2 razy w tygodniu wieczorową porą do klubu fitness nie jest nieosiągalną sprawą. W końcu dziecko ma też ojca. On też chce i musi się wykazać

 

 

8. Wyluzuj

Nie wszystko musi być na tip top i naprawdę nikt oprócz Ciebie i Twojej teściowej nie widzi, że okna od brudu dawno zmatowiały. Zaniedbanie chałupy nigdy nie jest stanem nieodwracalnym, od czego w końcu są weekendy! Nie bądź też nadgorliwa względem męża i dziecka. To zawsze się na Tobie zemści…Poluzuj szelki, baw się tym macierzyństwem, zbieraj pamiątki i dokumentuj codzienność w zdjęciach. Kiedyś do nich wrócisz i nie uwierzysz, że czas tak zasuwa…

 

Może nadejdzie kiedyś taki czas, że lista mi się przyda, a wtedy przyrzekam przed wszystkimi tutaj, będę ją przestrzegała! 🙂

Jestem ciekawa Waszych rad, co zrobiłybyście inaczej, jakie rady dałybyście sobie, gdybyście raz jeszcze miały w TO wszystko wejść?

Sprawdź inne wpisy

5 komentarzy

  • Odpowiedz Kfiatushek 22 czerwca 2018 at 07:42

    No to ja wypowiem się na świeżo 🙂
    Dlaczego kobieto nie zrobiłaś tego wpisu pół roku temu? No dlaczego? Byłabym pierwsza w kolejce po taka książkę. Super sprawa. Co do twoich punktów…
    1. O tak popieram, później to korzystanie jest mocno ukrocone, choć nie mówię, że niemożliwe. Ale teraz na przykład marzy mi się lampka zimnego wina i co? Nic z tego bo nie mogę.
    2. Junior budził się 10 razu w ciągu nocy, Lusia śpi jak zaklęta. W wieku miesiąca zaliczyła już pierwszą przespana noc. Co do niespodzianek to moja ciąża była ich pełna, a teraz dla odmiany trafiła nam się skaza białkowa. Żeby nie było zbyt łatwo. Aa i Lusia też ma wbudowany ten czujnik ruchu. Sprobuj mnie mamo odłożyć albo odejść dalej niż na 5m… 😛
    3. Wspomagacze jak najbardziej. Wczoraj poszedł w ruch smoczek, bo stawałam się nim ja.
    4. O tak, niech się inni wykazuja, szczególnie tata. Byle tylko nie teściowa, bo tego bym nie zniosla. Zresztą ona i tak się nie interesuje wnukami
    5. Junior nocuje u dziadkow odkąd skończył 2 latka. Jeździ mniej więcej raz w miesiącu. Dziś też pojechał ze swoim plecaczkiem. Oł jeaaaaa 🙂
    6. Zakupy to podstawa, w końcu mama też musi się prezentować na spacerach, choćby po wiosce 🙂 ja na swoje muszę jeszcze poczekać kilka kg
    7 i 8. Ja już odpuściłam, pewnych rzeczy się nie przeskoczy. Jak patrzę na siebie z czasów małego Juniora i teraz Lusi, to mogę powiedzieć że jestem mistrzem zen.

    Lada dzień planuje zamieścić wpis o tym jak było wtedy, a jak jest teraz, więc myślę, ze tam wszystko napisze

  • Odpowiedz Anna Popis 23 czerwca 2018 at 06:08

    Wowww Olu super komentarz!!!:-) Wpisu nie mogło być wcześniej, bo to nowość na rynku czytelniczym, dopiero zeszło z druku;-) Z punktem 4. mam identycznie, odkąd moje dziecko nabawiło się odparzenia na pupie wielkości dłoni po 2 godzinnym byciu „pod opieką” TEJ osoby zakończyłam tą mierną współpracę…Co do wpisu, będę Go wypatrywała, Jestem MEGA ciekawa:-) ściskam :-*****

  • Odpowiedz Sara 24 czerwca 2018 at 13:39

    Sprowokowalas mnie tym tekstem do nowych przemyslen, choc juz kiedys sama sobie robilam taka liste w glowie, co zrobilam inaczej. Pozycji na niej jest sporo. Powiem z nutka sarkazmu, majac na uwadze przede wszystkim moj pogrom porodowy, ze gdybym miala jeszcze raz w TO wszystko wejsc i sobie cos ” madrego ” doradzic, powiedzialabym – laska poczekaj az surogatki beda w Polsce legalne! 🙂

  • Odpowiedz Sara 24 czerwca 2018 at 14:11

    * zrobilabym ( w 4 linijce:)))

  • Odpowiedz coolpaki.pl 25 czerwca 2018 at 11:16

    Żałuje, że nie było tego typu książek jak byłam w ciąży, bo to jest fajna pamiątka. Co do rad, to pół na pół dla mnie 🙂

  • Zostaw odpowiedź