Parenting

O pewności siebie, czyli instrukcja dodawania dziecku skrzydeł

16 maja 2017

Byliśmy, jak codzień zresztą, w parku na placu zabaw. Obserwowałam mojego synka biegającego, śmiejącego się w głos, nieskrępowanie nawiązującego rozmowy z obcymi dziećmi i wychwalającego się, że jego nóżki są tak długie i silne jak żadnego innego dziecka. Po drodze ze ślizgawki na huśtawkę potańczył w rytm muzyki tylko jemu znanej, a wszystko ubrał w uśmiech od ucha do ucha. Za nim ciągnął się sznurek nowo poznanych małych towarzyszy, z którymi szukał niewidocznego dla dorosłego oka skarbu. Jaki on otwarty i pewny siebie – pomyślałam, a moje serce z dumy aż podskoczyło do gardła. Pewność siebie – to cecha, która niewątpliwie definiuje moje dziecko. Ale to była praca zbiorowa – Nasza – rodziców i najbliższego otoczenia.

Z czego wynika pewność siebie? Na pewno ze świadomości własnych zalet i wad (z przewagą zalet nad wadami), ale żeby taką świadomość nabyć potrzebne są lata pracy nad sobą i jakiś tam poziom znajomości siebie. A co z małymi dziećmi? Co sprawia, że jedne są pewne siebie i wyrażają swoje uczucia nie zważając na ilość i stopień pokrewieństwa ludzi w około? Co sprawia, że jedne śmieją się w głos, tańczą, opowiadają różne historie, są otwarte, podczas gdy inne siedzą cichutko przyglądając się z zaciekawieniem, co też ten rówieśnik wyprawia? Niewątpliwie dużą rolę odgrywa charakter, ale czy tylko on? Jak wspomóc dziecko, aby nabrało pewności siebie? Mam kilka swoich pewniaków i chętnie się nimi z Wami podzielę.

W tym wpisie będę często posługiwała się wyrażeniem „Pewność siebie” – w końcu o tym jest ten tekst, i żeby nie wypalić Wam oczu od nagminnego używania tego zwrotu, postanowiłam wspomóc się słownikiem synonimów. No właśnie, tutaj nastąpiła smutna refleksja i to Mi wypalono oczy, bo oto, za słownikiem, dowiaduję się, że „Pewność siebie” to inaczej „ krnąbrność, arogancja, bezczelność, nadętość, pogarda, próżność (…)” i cała masa negatywnych zabarwień tej wspaniałej przecież cechy, z którą niekoniecznie chciałabym wiązać moje dziecko.
Ale powiem szczerze, że coś niestety jednak w tym jest, gdyż mój Maluch jest bardzo pewny siebie( na tyle, na ile może być Trzylatekipółlatek), co przez niektórych dorosłych nie zawsze jest dobrze odbierane. Ale po kolei, zacznijmy od składowych tej cechy.

 

 

Morze

 

Miłości. O tak wielkiej, bezkresnej i pomimo wszystko dowiedziałam się dopiero, gdy zostałam mamą. Czy można kochać aż tak mocno? Kiedy wydaje mi się, że już bardziej się nie da, przychodzi kolejny dzień i odpowiedź „ da się”. Pomimo, że nerwy, zmęczenie i brak cierpliwości często dają się we znaki, to właśnie miłość do mojego dziecka sprawia, że wszystko przechodzi mi w mig. Wystarczy uśmiech, spojrzenie, czy zwykłe „Mamusiu” i już jestem na właściwych torach. Słowo „kocham Cię” jest u nas używane nagminnie. Codziennie wlewam w moje dziecko morze miłości i cały jej strumień dostaję w zamian.

 

Uwaga

 

Gdybym miała wymienić jedną rzecz, która sprawiała mi do tej pory największą trudność, byłaby to konieczność ciągłej uwagi i zaangażowania w każdą zabawę, jaką podejmie się moje dziecko, gdyż oprócz tego mam całą listę obowiązków do wypełnienia. Gdybym jednak miała wymienić jedną rzecz, która najbardziej zaprocentowała w procesie nabierania pewności siebie u mojego dziecka byłaby to właśnie UWAGA i spędzanie połowy dnia na podłodze obok Młodego. Dlaczego akurat to? Bo moje dziecko wie, że to, co robi, czym się zajmuje i interesuje jest dla mnie ważne. Kiedy akurat nie ma mnie w pobliżu, a z pokoju dobiega głośna prośba o ocenę zbudowanego parkingu z klocków, rzucam wszystko i lecę. Wyodrębniłam też w naszej codzienności czas na rozmowę, ale nie taką zwykłą, codzienną. Rozmowę w cztery oczy, kiedy nie rozprasza nas żaden telewizor, muzyka, telefon czy inni ludzie. Rozmawiamy o tym co lubi, czego się obawia, o tym, co mi z kolei sprawia przyjemność, jak lubię spędzać czas. O marzeniach, rzeczach ważnych i tych mniej istotnych. Rozmowę z przytulaniem i mizianiem się po włosach.

 

Akceptacja

 

Biorę dziecko takie, jakim jest. Ze wszystkimi emocjami, tymi dobrymi i takimi, które denerwują Nas, dorosłych. Staram się ich nie róźnicować i pod żadnym pozorem nie karać za nie. Małe dziecko nie potrafi poradzić sobie z emocjami, co należy mieć zawsze na uwadze. Kiedy zrobi coś niefajnego najpierw dyskutujemy o tym, co nie spodobało mi się w jego zachowaniu i co sprawiło mi przykrość. Kiedy powtarza tą czynność celowo – postępuję w myśl zasady – psujesz moje, zabieram Twoje i zwykle działa. Nie rozpamiętujemy tych „złych chwil”, skupiamy się na tym, co dobre. Akceptuję słabości mojego dziecka i wskazuję mu jego dobre strony. Nigdy też go nie strofuję, jeśli głośno się sieje, mówi czy płacze. To jego odczucia i ma pełne prawo je okazywać.

 

Indywidualność

 

Uwielbiam, kiedy jego upodobania są zupełnie inne od moich. Podkreślam na każdym kroku, że nie musi podobać mu się to, co podoba się mi. Chwalę i doceniam jego wybory, jakkolwiek kolorystycznie, stylistycznie czy wizualnie kłóciłyby się z moim poczuciem estetyki. Jeśli w radio leci muzyka, od której moje uszy krwawią, ale jego skaczą z radości – słuchamy na cały regulator. Mówię wprost, że to nie mój styl, ale szanuję jego upodobania i bardzo podoba mi się, że ma własne zdanie na temat jakiejś rzeczy. Podchwytuję jego zainteresowania i pomagam zgłębić temat. Nie ma chyba nic gorszego od stworzenia dziecka na swoje podobieństwo.

 

Jego cyrk, Jego małpy

 

Staram się nie podejmować decyzji w imieniu mojego dziecka. Kiedy na placu zabaw pada pytanie innego Malucha o możliwość pożyczenia Rumcajsikowej łopatki, zawsze wysyłam petenta do mojego syna. Jak się zgodzi to ok, jak nie, to też dobrze. Najważniejsze w moim mniemaniu to danie dziecku możliwości decydowania To są jego rzeczy, on podejmuje decyzję. Kiedy ktoś pyta się o imię, wiek, cokolwiek, nigdy nie odpowiadam za niego. To dla nie ogromnie ważny aspekt wychowania i dania Maluchowi „wolnej ręki”.

 

Nigdy

 

Nigdy nie mówię źle przy innych o moim dziecku w jego obecności. Nawet pozornie błahe rzeczy i sformułowania typu „jest często nieznośny” mogą być poniżające i podkopujące dopiero raczkującą pewność siebie mojego dziecka. Za to często chwalę go przy innych i to jak! Nigdy nie krytykuję, a wskazuję na konkretną rzecz, która mi się nie spodobała. Zwroty „niegrzeczny, niewychowany, brzydki, głupi itd” nie funkcjonują w naszym języku.

 

Zawsze

 

A propos pochwał – zawsze chwalę. Nawet jeśli dzień nie potoczył się po naszej myśli i po drodze mieliśmy kilka kryzysowych sytuacji – zawsze znajdzie się jakiś punkt zaczepienia, który może dodać skrzydła dziecku. A jak mądrze chwalić pisałam już tu – (link) http://vivalazycie.pl/sztuka-chwalenia-czyli-w-jaki-sposob-nie-chwalic-dziecka/

 

 

Zrób to sam

 

Samodzielność to coś, z czym staramy się mierzyć codziennie. I chociaż nogi nie raz gnają w stronę dziecka, które nie umie poradzić sobie ze skomplikowaną rzeczą, tak staram się go nigdy nie wyręczać. Raczej obserwuję z boku przebieg wydarzeń i jeśli naprawdę potrzebuje mojej pomocy, udzielam jej, ale na zasadzie wyjaśnień, jak można byłoby rozwiązać problem. Dopasowałam też przestrzeń do mojego Malucha tak, że ma wszystko w zasięgu ręki, dzięki temu jest bardziej samodzielny, a co za tym idzie – pewny siebie.

 

Porównania

 

Wystrzegam się porównywania mojego dziecka do innych. Każde dziecko jest inne i jak już wykluczyłam jakiekolwiek wady, ułomności i odstępstwa od normy, nie mam czego się obawiać, a jedynie pozwolić robić i rozwijać się mojemu dziecku w najlepszym możliwym tempie , Jego tempie.

 

Czułe słówka

 

Dzień kończymy na wymianie całusów i uścisków. Zawsze na dobranoc do uszka mówię mu, co dzisiaj wyjątkowo spodobało mi się w jego zachowaniu. Może to być byle pierdola, jak przyniesienie ściereczki do naczyń kiedy o to poprosiłam i opowieść, jak wielką radość sprawiła mi jego pomoc. Najważniejsze do doceniać te małe rzeczy, które w rzeczywistości w późniejszym czasie urastają do wielkiej rangi.

 

Dodałybyście coś, co sprawia, że Wasze dziecko dostaje skrzydła? Podzielcie się w komentarzach.

Sprawdź inne wpisy

2 komentarze

  • Odpowiedz Justyna 3 czerwca 2017 at 20:17

    Super wpis Aniu! Właśnie ostatnio się zastanawiałam co jeszcze mogę zrobić dla mojej Córeczki żeby rosła na pewną siebie kobietę, a tu proszę u Ciebie jak na tacy podane w punkt rzeczy, które mi i jej w tym pomogą 🙂
    Przeczytałam i udostępniam dalej.

    • Odpowiedz Anna Popis 4 czerwca 2017 at 04:54

      Dziękuję Justynko!Trzymam kciuki za wdrażanie metod:-)

    Zostaw odpowiedź