Kobiecym Okiem

Najlepsze dziecięce prezenty jakie można podarować Młodej Mamie

1 sierpnia 2017

 

Przy wyborze prezentu dla nieswojego dziecka rzadko kto się zastanawia, jakie przyniesie on skutki uboczne jego rodzicielce. Upominek, wydawać by się mogło, że tu trudno coś sknocić, bo każdy z prezentu przecież się cieszy. Jednak sprawa ma się zupełnie inaczej jeśli chodzi o obdarowywanie czyjegoś dziecka. Należy zawsze mieć na uwadze to, że podarunek dla dziecka jest także podarunkiem dla jego mamy, bo to ona będzie pomagała w jego obsłudze oraz znosiła ewentualne niedogodności wynikające z jego funkcjonowania. Jednym słowem, to od darczyńców zależy, czy zrobią mamie dobrze, czy też przyczynią się do pierdolca, jakiego będzie doznawała przy każdym głośnym dźwięku znienawidzonej zabawki czy też samym spojrzeniu na nią. Jednym słowem, idealnie byłoby, gdyby prezent cieszył nie tylko dziecko, ale i rodziców. I żeby nie skupiać się na negatywnych aspektach nietrafionych prezentów, pozwolę sobie podzielić się z Wami moimi faworytami, które według mnie uszczęśliwią każdą mamę:-)

Zacznijmy od najbardziej przyziemnej i stale potrzebnej rzeczy. Jest jeden pewniak, który niezależnie od gustów i preferencji ucieszy każdego – to pieluchy. Te, wiadomo, drogie i na stałe wpisane w koszta budżetu domowego bywają bolesne przy kasie. Jak cudownie, kiedy ktoś wyręczy w zakupie i podaruje Jumbo Pack Pampersów, to i wtedy nadwyżkę banknotów, które normalnie matka wydałaby na pieluchy, można przeznaczyć na coś równie potrzebnego, ale nieporównywalnie bardziej pocieszającego – czyli nowy błyszczyk! 🙂 Tak, zdecydowanie paczka Pampersów sprawdzi się zawsze!

Dziecko działa zwykle na zasadzie wyparcia, gdy pojawi się już w naszym życiu, przeważnie wypiera nasz wolny czas. Dlatego każda rzecz, która zajmie choć trochę uwagi dziecka, tym samym wyczarowując lukę czasową dla NAS jest na wagę złota! I ja wiem, że może poniszczyć ścianę i narobić dziur w suficie, ale mówcie co chcecie, huśtawka domowa jest idealnym prezentem, szczególnie w czasie wzmożonego wyciągania rąk do mamy w celu trafienia na jej ręce. A tu pyk do huśtawki, w jednej rączce kawusia, druga wolna żeby huśtać i żyć nie umierać. Jeśli jeszcze nie masz, koniecznie zgłoś przy najbliższych zapotrzebowanie!

Skoro już mowa o zorganizowaniu sobie wolnego czasu, to w całym przedsięwzięciu niezwykle pomocne okażą się naklejki! Im więcej, tym lepiej, najlepiej cała książeczka wyklejanek! Pomyśl tylko, 200 naklejek to mniej więcej 20 minut spokoju, bez konieczności zagadywanie, animowania i w ogóle robienia czegokolwiek. Tylko dziecko i naklejki. Uwierzcie, sprawdzone na własnym przykładzie:-)

O możliwości wypicia gorącej kawy jako synonimie matczynego luksusu krążą już legendy. Właściwie, to w każdej sieciowej kawiarni powinni podawać Młodej Mamie kawę za friko, a zyskaliby spore grono wielbicieli. Właściwie, jak tak sobie przypomnę to gorącą kawę we wczesnym okresie macierzyństwa piłam tylko na wynos podczas spacerów, które mój Mały przesypiał. I właśnie idąc tym tropem, jednym z lepszych prezentów, jakie można podarować Mamie to kubek termalny, tak, żeby nie wydawać fortuny na kawy na mieście. No i żeby mieć w domu możliwość napicia się jeszcze ciepłej, zrobionej 2 godziny wcześniej kawencji.

Teraz przechodzimy do TOP 3 najlepszych prezentów, jakie można podarować Mamie.

Zwykle nasze dzieci przy okazji odwiedzin, tudzież świąt zalewane są wszelkiej maści zabawkami. Większość z nich to okrutne dla naszych uszu głośne jeździki, samochodziki, czy też wyjące lalki. Zakładając, że takiego sprzętu nasze dziecko ma sporo i jakoś upodobało sobie wypróbowywanie skali jego dźwięku, mamy pokaźną liczbę decybeli w naszych czterech ścianach…Ale ileż te uszy i głowa matki bez straty na zdrowiu może wytrzymać? Odpowiadam, niedługo! Dlatego apeluję do darczyńców, kupujcie ciche zabawki i najlepiej takie niewymagające baterii, albo z dwumiesięcznym zapasem, bo jeszcze tego nie wiecie, ale obok pieluch równie mocno potrzebne są nam baterie właśnie…Te schodzą tak samo szybko, jak te pierwsze:-)

Wychodne. Najlepsze, co można podarować każdej mamie to możliwość wyjścia i samodecydowania o sobie i nie ważne, że taki luksus może trwać jedynie godzinkę. Ważne, że bez ogona i zupełnie niezależnie. A jak jeszcze w pakiecie dostaniemy voucher do wykorzystania w gabinecie masażu to wiedz, że trafiłaś do mamijnego nieba. I kiedy nasz darczyńca kiedyś do niego trafi, to zostanie odznaczony za wyjątkowe zasługi na rzecz dobrostanu obdarowanej rodzicielki!

Zejdźmy na ziemię, bo oto mamy #1 na liście. Coś, za co mój i moich najbliższych, kręgosłup i nogi będą dozgonnie wdzięczne! Zanim jednak zdradzę Wam, o jakie cudo chodzi, wróćmy na chwilę do tych podarowanych zabawek i jeździków…Większość z nich wymagało naszej interwencji w postaci pchania i pochylania się nad nimi, aby to dziadostwo wprawić w ruch. Po dłuższym czasie ślęczenia nad nimi moje ciało odmawiało posłuszeństwa. Ale oto pojawił się ON. Moje wybawienie w niedoli. Piękny, duży i niebieski. Na dodatek na kiju. Autko – jeździk na długiej rączce, który mogłam obsługiwać bez konieczności schylania się. Nie wiem, kto pokochał je bardziej, moje dziecko, czy ja i najbliżsi? Wraz z autkiem nadeszły dla nas i naszych pleców dobre czasy. I takiego prezentu życzę Wam! W 100% trafionego, bo i dziecko zadowolone i matka cała, czy można chcieć czegoś więcej?

 

 

 

Sprawdź inne wpisy

8 komentarzy

  • Odpowiedz sara 2 sierpnia 2017 at 08:05

    Jako mama rocznego Pedziwiatra, wymagajacego pelnej kontroli,czyli chodzenia za nim , podnoszenia,podawania raczki… polecam jako prezent- pchacz. Nie chodzik tylko pchacz. Kazda mama odetchnie i wyprostuje przygarbione plecy. Maly zainteresowal sie tym blyskawicznie,gdyz moze za mna chodzic. A i przod pchacza atrakcyjny,wiec na przystankach siada i sie tym zabawi. Dla mam,ktore maja dosyc grajacych wkurwidelek:) moze to byc pchacz drewniany. Jesli boicie sie o obite meble,sciany- warto zabrac ten sprzet na podworko,ogrodek- tam g dzie bedzie mial miekkie ladowanie w razie awarii. Pozdrawiam Autorke cennego wpisu:)

    • Odpowiedz Anna Popis 2 sierpnia 2017 at 19:53

      Saro super pomysł! Za naszych czasów, kiedy Mały był na etapie jeździków takie pchacze nie były jeszcze tak popularne. Prawdziwy wysyp nastąpił mniej więcej rok po tym, jak już etap jeździków mieliśmy za sobą. W zasadzie teraz, jak tak pomyślę, to może faktycznie były już „Na fali” ale mi umknęły?W każdym razie, dzieci uwielbiają pchać coś przed sobą i taka zabawka może mieć zbawienny wpływ na nasz deficyt czasu, o kręgosłupie nie wspominając. A co do ścian…U mnie wpisane są w koszta posiadania dziecka i nie przywiązuję się nadmiernie do ich równości i bieli;-)Myślę, że tylko w ten sposób można wyjść bez szwanku na psychice, pozdrawiam Cię serdecznie:-*

  • Odpowiedz sara 2 sierpnia 2017 at 08:35

    …bo prezenty z chrztow,roczkow i innych okazji tez trzeba umiec poskromic. A wyobraznia rodziny olbrzymia. Uprzedzcie ich fantazje i mowcie,co chcecie dostac. W przeciwnym razie wyladujecie tak jak my- domek wiekszy niz duzy pokoj i basenik z trzystoma pileczkami:)

    • Odpowiedz Anna Popis 2 sierpnia 2017 at 20:00

      Saro, chyba stworzę wpis o najgorszych zabawkach, jakie można podarować;-) A na szczycie listy znajdzie się ogromny pluszak kurzołap, którym dziecko się nie bawi, jednak nie pozwoli też „oddać w dobre ręce” i niech inni się martwią;-) Chociaż przyznam,że po urodzeniu dziecka, jeszcze w szpitalu, dostałam od bliskich takiego misiaka i było mi ogromnie miło:-) Zawsze jednak naprowadzam darczyńców, co akurat by nam się przydało i czym interesuje się moje dziecko. Oczywiście z dużym uwzględnieniem moich preferencji i uwielbieniem do cichych zabawek:-)

  • Odpowiedz Kasia P. 2 sierpnia 2017 at 10:19

    Świetny wpis!! Co do Sary, z komentarza wyżej, my też dostaliśmy taki basenik z kulkami – szaro-czarnymi i tak stałam nad tym basenikiem i nie wiedziałam co z nim zrobić w mieszkaniu o metrażu niespełna 50m2
    Ja do takich super pomysłów na prezent, może nie dziecięcych, ale jednak prezentów, dodałabym dobre wino, albo butelke wódki – zależy od stopnia zdesperowania i zmęczenia grającymi zabawkami matki :-)Oczywiście do wieczornego spożycia Pozdrawiam was kobity

  • Odpowiedz shelkahome - Kasia 3 sierpnia 2017 at 07:50

    Chyba najlepszym rozwiązaniem, moim zdaniem, jest wprost zapytać mamy dziecka co chciałoby dostać, ona najlepiej zna potrzeby swojego dziecka a przy okazji swoje, ja staram się stosować tą zasadę i zawsze zdaje egzamin, przynajmniej nie przyprawia mnie o ból głowy bieganie i szukanie czegoś co potem okazuje się kolejnym powielonym egzemplarzem. Nie jest to kolejna grająca zabawka, od której można oszaleć i dzielny rodzic znosi te dźwięki przez jakiś czas a potem usuwa baterię i zabawka wędruje w przepastne czeluście pokoju 😉

  • Odpowiedz Kasia 4 sierpnia 2017 at 06:32

    A co do baterii, my zaopatrzyliśmy się w zestaw porządnych akumulatorów i ładowarkę. Wydatek jednarazowo większy, ale bardzo szybko się zwraca. A może właśnie to byłby jeden z trafionych prezentów 😉

    • Odpowiedz Anna Popis 8 sierpnia 2017 at 18:54

      Że też nigdy o tym nie pomyślałam! Świetny pomysł, powinien być na szczycie listy:-)

    Zostaw odpowiedź