Parenting

Na tych sześciu polach wychowawczej walki poległam. Też masz podobnie?

5 lutego 2017

Jakie to wszystko miało być piękne, łatwe i ułożone. Od początku założyłam sobie plan, którego konsekwentne trzymanie się i odhaczanie „ptaszków” miało dać mi poukładane życie rodzinne i wspaniale wychowane dziecko. Wspierana dziesiątkami poradników śmiało ruszyłam w to macierzyństwo, ale co to do cholery, jak to? Przecież miało pójść gładko, a tu dziecko się buntuje, a tu nie reaguje książkowo, a tu z kolei ja dałam ciała, bo raz popuściłam zasady, a wrócić do początkowych założeń niezwykle trudno. I choć wiele rzeczy udało mi się zrealizować zgodnie z wcześniejszym planem, tak kilka – może tych najważniejszych- niestety nie. To moje klęski na 3 – letnim polu wychowawczej walki.

Klęska #1 – „Żadnej telewizji, żadnych tabletów” – powtarzałam jak mantrę. Są zabawki, książki, zabawy na dworze, spacery i tego typu rzeczy zamiast zamulania się przed Tv. Ooo ile ja się nauczyłam o jej fatalnym wpływie na psychikę malucha i co? No i pstro, bo eliminując to dziadostwo z życia codziennego musiałabym cały dzień spędzić na podłodze bawiąc się z Małym. A powiedz mi Matko, kto zrobi całą resztę za Ciebie? Samo nic się nie zrobi. Oprócz bałaganu. Więc włączam na jakiś czas ten telewizor wyczarowując w ten okrutny sposób lukę na dopełnienie obowiązków. Nienawidzę tego dziada, bo kradnie uwagę mojego dziecka i mami go tymi migawkami, ale co zrobić? No nic nie zrobisz, wyrzuty sumienia mam za każdym razem. A tablet? Mam wrażenie, że szybciej ogarnął temat jego obsługi niż ja.

Klęska #2 – Nie jemy przy stole. Pomimo wielokrotnych prób, niestety i na tym polu nie świecimy przykładem. Jemy przeważnie na sofie w towarzystwie Toma i Jerrego. To w sumie mogłabym od razu dodać klęskę # 3 – tak, jemy i oglądamy bajkę – tak lepiej wchodzi. I tak, zdaję sobie sprawę ze szkodliwości tego połączenia. Taka jestem niedoskonała!

Klęska#3 – albo i 4, jeśli tak uprzemy się przy poprzednim punkcie – Nie sprzątamy zabawek po sobie. Tzn sprzątamy, ale to moja robota. Zwykle Mały zaczyna nową zabawę, nie ogarniając rzeczy po poprzedniej. Ale myślę, że niedługo skreślimy ten punkt, gdyż intensywnie pracujemy nad poprawą.

Klęska #4 – nasze sypialniane łóżko jest zawsze w nadkomplecie. Pewnie to ze względu na długie karmienie piersią (25 miesięcy) i wstawanie po 6 razy w nocy zrobiło ze mnie takiego lenia i nie odkładałam Małego do siebie. Ale powiem szczerze, uwielbiam wtulić się w niego w nocy i te małe stópki na moim brzuchu działają wyjątkowo uspokajająco. Zauważyłam, że i pies się czai na szybki skok pod kołdrę, ale moje gniewne spojrzenie skutecznie powstrzymuje ją od tego kroku.
Klęska # 5 – moje dziecko będzie jadło tylko zdrowe rzeczy, żadnych smażonych, oleistych potraw. Srata tata, tyle powiem. Chociaż uważam na to, co jemy: żadnych słodyczy ( za co jestem czarną owcą w rodzinie), dużo owoców i warzyw, to zdarza mi się rzucić kotletem na talerz. Tak po prostu, z braku kuchennej weny i z czystego pójścia na łatwiznę! Proszę bardzo, cała prawda.

Klęska #6 – czasami przekupuję Małego żelkiem Haribo w celu szybszego wyjścia z domu. „ O zobacz co tutaj mamusia ma dla Ciebie” . I kiedy on zajmuje się delektowaniem swojej okrojonej dziennej porcji słodyczy, ja w tym czasie szybko pomagam mu w ubraniu się. Cyk Cyk i już jesteśmy gotowi. Taka ze mnie wstrętna matka!

W ten oto sposób moje założenia wzięły w łeb. Jestem ciekawa, czy i Wy macie podobne grzeszki na sumieniu. Właściwie to mam nadzieję, że tak!

 

Sprawdź inne wpisy

Brak komentarzy

Zostaw odpowiedź