Lifestyle

Modne zabawki z Instagrama. Hity czy kity?

30 kwietnia 2018
sebra drewniana malpka

 

Na pewno nie raz zdarzało Wam się trwonić cenny czas na przeglądanie Instagrama, o Matko, za każdym razem obiecuję sobie, że to ostatni raz! Pewnie nie raz też pod jego wpływem dokonałyście zakupu.Przynajmniej ja tak mam 😉 To istny obłęd, można kochać to medium i nienawidzieć jednocześnie. Kochać za szybkość uzyskiwania informacji, nienawidzić natomiast za kreowanie świata mającego niewiele wspólnego z rzeczywistością. Sama często czerpię inspiracje, jednak przeglądając niektóre konta, w szczególności te o tematyce dziecięcej, zauważam, że większość zabawek, akcesorii, wyposażenia pokoi są jak odbite z kalki – u wszystkich niemal te same. I zawsze zastanawia mnie, skąd ci ludzie mają tyle kasy, że wydają kilka stówek na pościel dla malucha czy osobliwe plakaty, które bynajmniej jakoś wyjątkowo atrakcyjne dla dzieci pewnie nie są….Po podziwie i fazie „może przyoszczędzę i też kupię do pokoju Małego“ dochodzi do mnie głos rozsądku, że takie powtarzające się, kreowane na popularnych kontach insta rzeczy, to zwykłe reklamy, za które influencerki albo biorą grubą kasę, albo robią to na zasadzie barteru – post za przedmiot. No właśnie, dziś zebrałam kilka bardzo popularnych przedmiotów, abyście, tak jak ja, zastanowiły się nad ich (naciąganym i zapłaconym) fenomenem. A że nie lubię być nabijana w butelkę, to nawet conieco napiszę o nich i ich zdecydowanie tańszych i nie gorszych zamiennikach 🙂

 

Zacznijmy może najpierw od aparatu dla dzieci, a dokładniej od drewnianej zabawki, która ma udawać prawdziwy aparat…Otóż ten drewniany aparat fotograficzny marki The Twig Co, reklamowany jako sprzęt do uwieczniania letnich przygód może być wasz za 149 zł + naturalnie plus koszty wysyłki. Jakiś czas temu był wysyp tychże „aparacików“ na Insta. Podobno, wnioskując z przekonywujących opisów, dzieciaki go uwielbiały i nie ruszały się na spacery bez nich. Teraz najczęściej widzę je zawieszone nonszalancko na wezgłowiu dziecięcego łóżka. Kto wie, może akurat czekają na obiecane letnie przygody…Gdybyście jednak były aż tak zauroczone tym drewnianym sprzętem, to można w necie wyszukać podrób tego pioniera…jednak nie tańsze niż 70 zł…

drewniany aparat dla dzieci the twing co

 

 

Teraz coś, co rozbawia mnie do łez…bardzo popularna teraz kaczuszka z koroną Royal Duck! Otóż owa kaczuszka, jak zapewniają producenci, dlatego nosi koronę, żeby traktować Nasze dzieci po królewsku! Niesamowite! Dodatkowo,jak zapewniają, ma służyć jako wyjątkowy produkt kolekcjonerski! Co prawda, jakoś nie widziałabym u siebie na regale takiej ozdoby, ale może jak ktoś lubi ekscentryczne rzeczy…Na Insta widziałam je w różnych konfiguracjach, w pokoikach dziecięcych, jako (gumowe) przytulanki, nawet na poduszkach przy śpiących dzieciach! Nie wiem jak Wam, ale mi gumowa kaczuszka do kąpieli nieodłącznie kojarzy się z łazienką. Jednak muszę dać plus za brak dziurki! Z doświadczenia na pewno wiecie, co oznaczają gumowe zabawki do kąpieli z dziurką, przez którą dostaje się woda…Po kilku kąpielach zagaszcza w nich grzyb :-/ Wracając do gumowej „królewskiej“ kaczuszki – możecie ją mieć za „tylko“ 50 zł!

 

kaczuszka z korona

 

 

Mr B, któż go nie kojarzy? zabawka orkiestra – tańczy, śpiewa, sam dla siebie sterem i okrętem. A tak na poważnie i żeby nie było tak krytycznie, to muszę powiedzieć, że gdyby taki produkt był dostępny kiedy mój synek był maleńki, to pewnie sama bym go kupiła…To termofor z wkładem solnym, który można aktywować poprzez przełamanie patyczka w środku. Sama zabawka nie dość, że w atrakcyjnych dla noworodków zdecydowanych kolorach – czarny, czerwony i biały, to jeszcze wyposażona w metki do miętoszenia i szeleszczące elementy. Z myślą o spędzających sen z powiek młodym rodzicom kolkach i pierwszej zabawce sensorycznej, to naprawdę niegłupi i przydatny gadżet. W tym przypadku jestem na tak, a cena taka se…80 zł

 

mr b

 

 

Kojarzycie pluszowe króliczki Effik z wielką głową i długimi uszami? Są teraz niemal na każdym instagramowym koncie o tematyce parentingowej. Sama jestem zaskoczona ich popularnością. Fakt, są słodkie, jednak z mojego doświadczenia wiem, że dzieci nie bardzo lubią przytulać się do twardego pluszaka, a ten – z tą wielką okrągłą głową zdaje się właśnie taki być… Poza tym, rzadko kiedy dziecko ukocha sobie pluszaka, którym w przypływie mody i popularności zostanie obdarowany. Zwykle wybiera te, o które nawet nie posądzilibyśmy nasze dziecko. W naszym przypadku jest to owieczka, którą po kryjomu szyję, piorę i dopycham watoliną, bo przez 4 lata eksploatacji nic by z niej bez drobnych napraw nie zostało 😉 Wracając do królika Effika, występuje w kilku rozmiarach i kolorach, a za najmniejszy( niecałe 20 cm) i tym samym najtańszy musicie zapłacić 80 zł, za to średni to już wydatek rzędu 160 zł…

 

effi

 

A teraz coś, za co nie dałabym złamanego grosza i naprawdę bardzo szkoda mi dzieciaków, które muszą to użytkować. To trójkołowy rowerek bardzo modnej teraz marki Wishbone. Po pierwsze, dziecko wygląda na nim jak na koniu, jest bardzo masywny i nieproporcjonalnie długi, tak długi, że już patrząc na niego wiem, że to nie może być wygodne i nic dobrego ten pojazd dziecku nie uczyni. Mam wrażenie, że to narzędzie tortur. Samo skręcanie, zawracanie i jazda wymaga od niego naprawdę dużo siły i samozaparcia. Po drugie, maluchowi naprawdę niepotrzebny jest żaden pojazd trójkołowy, to tylko opóźnia proces nauki na normalnym rowerze.Fakt, wymaga to od nas sporo zaangażowania i biegania za dzieckiem, jednak przy odrobinie chęci z dwóch stron można posadzić dziecko na normalnym rowerze z pedałami w 3. roku jego życia. O tym jak to zrobiliśmy przeczytacie TUTAJ

No i po trzecie, za ten modny rowerek trójkołowy zapłacicie 810 zł!!! Czyste szaleństwo.

 

rowerek trojkolowy

 

 

Teraz coś o dziecięcych wnętrzach. Jakiś dłuższy już czas temu, przy szukaniu inspiracji do urządzania pokoju Małego ciągle napotykałam się na nietypowe dla dziecięcego pokoju plakaty. Baśniowe, nieco hipnotyzujące, o mdłych kolorach…Nieco mnie zaciekawiły, tym bardziej, że są tak zlewające się z otoczeniem, że pewnie pozostają niezauważane przez maluchów. A że na instagramowych profilach był ich wysyp, tak szybko dowiedziałam się owe plakaty to Miss Inez Mrs. Mighetto i taki plakat kosztuje….230 zł! Wszyscy oczywiście mają je conajmniej dwa, obok siebie. No cóż…kto bogatemu zabroni. Jednak biorąc pod uwagę pakt, że najczęściej stoi za tym barter i posty sponsorowane, tak nie dziwi frywolność rodziców w urządzaniu pokoiku…

 

plakaty do pokoju dziecka miss inez

 

 

Nie mniej popularna jest mała drewniana małpka Kay Bojesen,  najczęściej zawieszona na regale z książkami. Koszt małpki to bagatela 560 zł w promocji 🙂

No i jeśli jesteśmy przy akcesoriowym must have, to nie wypada nie wspomnieć o wszechobecnej lampce Miffy, którą w rozmiarze S, czyli wysokość 25 cm kupicie za 665 zł 🙂 Cena oczywiście rośnie wraz z wysokością lampki, większe okazy upolujecie za 1100 zł! Toż to prawdziwa okazja;-)

Jeszcze muszę wspomnieć o drewnianej rakiecie Janod, składająca się z sześciu drewnianych elementów, każdy z wbudowanym magnesem, z których po ułożeniu powstaje kolorowa rakieta. Podobno, wg producenta, spełnia marzenia dzieci o lataniu! Ma „aż“ 6,5 cm wysokości i może być Wasza za zaledwie 290 zł 🙂

Jeszcze kilka słów o produktach firmy Sebra, bardzo modnych swojego niedawnego czasu na Insta. Masowo na profilach pojawiały się recenzje tych rzeczy, a flagowym produktem jest drewniany jeździk z dzierganym na drutach jelonkiem albo słonikiem za 200 zł. Są też gryzaki za 80 dyszek.

 

malpka kay

 

sebra drewniana malpka

 

Bardzo spodobała mi się pościel z muślinu dla dziecka, którą widziałam na kilku parentingowych blogach. Przygaszone kolory, malutkie tłoczone gwiazdki. Dziewczyny zapewniały, że taka pościel zapewni nową jakość snu dla maluchów. Fakt, od materiału zależy naprawdę wiele, a że na dziecku raczej nie oszczędzam, tak realnie myślałam o jej zakupie. Mój zapał ostudziła cena. Za komplet małej pościeli 65/75 cm trzeba zapłacić 300 zł, za to duży wymiar to już koszt rzędu 600 zł! A za małą ozdobną poduszkę gwiazdkę zapłacimy 130 zł Dla mnie ceny granicząca z utratą zdrowego rozsądku. Chwile poszukałam i można kupić sam materiał, identyczny jak popularnego producenta, na allegro za ok 17 zł za mb. 

 

 

Na koniec popularna teraz wanienka Shnuggle i żyrafka Sophie. Wanienka jest reklamowana jako rewolucyjne rozwiązanie w kąpieli dziecka. Jest bowiem tak zaprojektowana, że pozwala na kąpanie malucha w pozycji półleżącej. Jednak po przedarciu się przez gąszcz reklamowego bełkotu i ustawiane testy blogerek, można wyczytać, że ta wanienka wcale taka rewelacyjna nie jest, gdyż to właśnie kształt wanienka utrudnia mycie miejsc intymnych dziecka i wymusza wyjmowanie go i kładzenie na przedramieniu rodzica. Zatem de facto niczym nie różni się w użytkowaniu od najzwyklejszej wanienki za kilkanaście złotych.

 

wanienka shnuggle

 

Teraz kontrowersyjna żyrafka, która swojego czasu była wszędzie – żyrafka Sophie. Podobno była wyjątkowym gryzakiem dla dzieci, każdy profil rozpływał się nad jej cudownością i oryginalnością. Żyrafka miała jednak jedną wadę…Otóż dziurkę, przez którą z łatwością wpływała ślina ząbkującego malucha. Nagle wszyscy przypomnieli sobie, że gryzaki nie powinny mieć dziurek, które sprawiają, że ze zbierającego się płynu powstaje idealne pleśniowe środowisko i raj dla grzybów, które później z łatwością trafiają do buzi dziecka. Przerażające wnętrze żyrafki Sophie na pewno widziałyście, a jeśli nie to bardzo proszę…

 

zyrafka sophie

 

zyrafka sophie plesn

 

 

Widzicie zatem, że trzeba mocno przesiewać nienachalnie podlinkowane produkty na Insta i szukać alternatywnych rozwiązań. Odniosłyście też podobne wrażenie, że na siłę wszędzie wciskane są zabawki/rzeczy dla dzieci, które budzą Wasze wątpliwości co do ich wyjątkowości? A jeśli tak to co to było? Podzielcie się koniecznie w komentarzu 🙂

Sprawdź inne wpisy

6 komentarzy

  • Odpowiedz Zielona Małpa 30 kwietnia 2018 at 08:27

    Nie siedzę zbytnio na instagramie, a w szczególności na jego dziecięcej części, więc większość zabawek widzę pierwszy raz.
    Co do pleśni w zabawce, ostatnio pojawiła się kontrowersja związana z gumowymi zabawkami do kąpieli, które także miały tendencję do pleśnienia w środku.

    • Odpowiedz Anna Popis 30 kwietnia 2018 at 09:26

      gumowe zabawki do kąpieli to naprawdę straszna sprawa. Po kilku kąpielach w środku dzieją się straszne rzeczy…one są właściwie jednorazowego użytku

  • Odpowiedz Kati 30 kwietnia 2018 at 08:37

    Zabawki całkiem ładne, ale ceny kosmiczne 😱 Żyrafa tragedia. Naprawdę trzeba wszystko 20 razy sprawdzać zanim się coś kupi.

  • Odpowiedz Sara 30 kwietnia 2018 at 19:13

    O Boze…wlasnie wywalam wszystkie gumowe zabawki do kapieli Malego !

    • Odpowiedz Anna Popis 1 maja 2018 at 04:12

      Sara ja na początku próbowałam je przepłukiwać, ale na szczęście mieliśmy takie dinozaurki z cienkiej gumy i w niektórych miejscach prześwitywały…Zaniepokoiła mnie zmiana koloru, a to co z nich wylatywało było przerażające. Mimo wielkich prostestów pożegnaliśmy dinozaury, żabki i inne zbieracze grzybów. To w ogóle jest strasznie dziwne, że mimo wszystko zabawki do kąpieli z dziurką stanowią 99% dostępnych akcesorii dla dzieci do kąpieli. Strasznie trudno znaleźć bez, a jeśli już to załatanie takiej dziurki okazuje się kosztem rzędu 40 zł za zabawkę – jak w przypadku tej kaczuszki z koroną.

  • Odpowiedz Kfiatushek 4 maja 2018 at 14:12

    W sumie nigdy przy kupnie zabawek nie kierowalam się modą czy instagramem, nawet nie oglądam tam takich rzeczy. Bardziej kieruje się pasją mojego dziecka dlatego toniemy w morzu traktorów, maszyn rolniczych wszelkiej maści i kolejkach 😜 wolę tak niż uszczęśliwiać go na siłę

  • Zostaw odpowiedź