Kobiecym Okiem

Matko Jedynaka, buzia w kubeł

26 marca 2017

Gdyby kobiety miały na to jakikolwiek wpływ, w 90% od razu zdecydowałyby się na ciążę mnogą. Ale ta refleksja nie przyszłaby od razu. Nauczona doświadczeniem, upojona radami od Tych, co mają więcej dzieci na stanie, wiedzą lepiej, bo i przeżyły więcej, mocniej, dramatyczniej, zasłuchana w opowieściach z ukrytą szpilką, jak to One są świetnie zorganizowane, wypoczęte i szczęśliwe tak „trochę” w przeciwieństwie do Ciebie dochodzę do wniosku, że nie wypada, wręcz NIE WOLNO Ci narzekać na jakiekolwiek przywary macierzyństwa, bo jesteś TYLKO matką JEDYNAKA.

Ciebie nie dotyczy bezsenność, zmęczenie, znudzenie, a jeśli tak, to tylko tak Ci się wdaje i źle świadczy o Tobie, bo „co w takim razie mają powiedzieć Mamy, które wychowują albo wychowywały w latach 80-tych np Trójkę??”, Jesteś cienkim Bolkiem w tym gronie i im wcześniej to pojmiesz, tym mniej się zbłaźnisz i zbudzisz politowania w środowisku mamusiek, które na świat wydały więcej potomstwa i wiedzą wszystko. W starciu z Nimi nie masz najmniejszych szans, a wszelkie próby wyjścia poza szereg skończą się sromotną porażką i ironicznych wywracaniem oczami, bo co Ty możesz tam wiedzieć o życiu? Czy nie prościej byłoby dogadać się z macicą, aby przyjęła od razu w swoje ściany więcej niż tylko jedną istotę? Pomyśl tylko, jakie wtedy zyskałabyś prawo! Prawo do głosu. Inaczej rzecz ujmując, Matko Jedynaka, buzia w kubeł, Ty nic o macierzyństwie nie wiesz.

Od jakiegoś czasu moje teksty publikowane są na pewnym portalu ściśle związanym z dziecięcą tematyką. Bardzo cenię sobie tą współpracę i każdej takiej publikacji towarzyszy moje podekscytowanie, które jednak szybko zastępowane jest złością i poczuciem niesprawiedliwości, bowiem czytając co niektóre komentarze pod tekstem, w który notabene włożyłam kawał czasu i serca, dochodzę do wniosku, że gówniana matka ze mnie, a przecież absolutnie tak nie uważam. Matka jedynaka, która śmie dawać jakiekolwiek rady i bezczelnie uważać, że są one godne przedstawienia szerszemu gronu? Nonsens. Jest grupa „bardziej doświadczonych” kobiet, które za wszelką cenę chcą przeforsować swoje krzywdzące zdanie, zwane konstruktywną krytyką. Wiem, na co się pisałam i publikując coś w sieci automatycznie poddaję się pod ocenę innych, proste. Nie jest dla mnie jednak proste to, jaki jad wylewa się z ludzi, często nie potrafiących czytać ze zrozumieniem i nie wyczuwających ironii, ostentacyjnie uważających się za lepszych. Nie chciałabym też generalizować, ale z mojego dotychczasowego doświadczenia wynika, że najgorsze są matki trojga i więcej dzieci, które morza przepłynęły, góry pokonały i nic, absolutnie nic, co związane z tematyką dziecięcą, nie ważne z jakiego obszaru, nie jest w stanie ich zainteresować i zaskoczyć. Powszechnie nazywa się to doświadczeniem, z którym nic nie może się równać. One występują tu w roli nauczycielek, a „egoistyczna, rozmemłana„ mama jedynaka, która dała sobie prawo do ponarzekania ma siedzieć cicho i przyswajać bezcenną wiedzę.

 

Słowo na „Ka”

 

Są pytania, których zadawać nie należy, jednak ta cienka granica nie przez wszystkich jest wyczuwalna.Jednym z nich jest słowo na „Ka”. Można je usłyszeć już kilka dni po pojawieniu się Twojego Malucha na świecie. W koło tylko „Ka i Ka” – „Kiedy następne?” Nie chcesz chyba powiedzieć, że Twoje pierwsze dziecko będzie ostatnim? No bo jak to tak, „Taką krzywdę dziecku wyrządzić, żeby samo się wychowywało?” Nie samo, a z nami, rodzicami, rodziną, która daje z siebie 100% mocy, aby dziecko czuło się kochane, szczęśliwe, zadbane i potrzebne. „Tak, tak najwygodniej z Jednym”. A pewnie, że wygodnie! Cyckowanie odstawione, z pieluch już dawno wyszliśmy, dziecko przesypia całą noc, można wyjść gdzieś wieczorem pozostawiając dziecko pod dobrą opieką bez uczucia, że jak się obudzi będzie koniec świata – żyć nie umierać!

„Zrób sobie drugie, to odpoczniesz. Starszak zajmie się Młodszym. A na starość będziesz mieć opiekę” – Naprawdę taki pragmatyzm rodzi się w głowach ludzi?? Zdania tego typu rozkładają mnie na łopatki – „zrobić sobie dziecko” – ja podchodzę do tej kwestii jednak nie tak przedmiotowo droga pani. Zrobić można sobie koktail, nie dziecko. A że Starszak ma robić za opiekuna drugiego dziecka? Naprawdę tak nisko cenisz swoje dziecko? Ty jesteś od zajmowania się, dziecko ma być dzieckiem, koniec kropka. Trzeciej kwestii o opiece, wybaczcie, w ogóle nie poruszę. Jest jeszcze czwarta, a co jeśli chcieć to nie zawsze móc, a my zbyt pochopnie wyciągamy wnioski z załączonego obrazka?

 

Aby matka była Matką

 

Życie matki jednego dziecka nie jest łatwe. Wie to przecież większość z nas, bo jednak odsetek ciąż mnogich jest niewielki i zanim było kolejne dziecko, było przecież To Pierwsze. Wtedy też po raz pierwszy zostałaś mamą i przechodziłaś przez wszystko, co nowe nie zawsze z uśmiechem na twarzy. Nie zapominaj o tym. Czy taka hierarchizacja matczynej grupy nie funkcjonuje trochę jak klub, przy którego wejściu stoi budka z Matką Kontrolerką, a biletem wstępu jest liczba posiadanych dzieci? Im więcej dzieci, tym lepsze miejsce, tym jesteś ważniejsza, tym masz więcej do powiedzenia, tym MOŻESZ więcej powiedzieć. Matki jedynaków w tym elitarnym klubie zwanym macierzyństwem zajmują ostatnie miejsca, z daleka od Władzy, z niewielkimi przywilejami i marginesem na popełnianie błędów, z ograniczoną możliwością oceny i wypowiedzi. Bo przecież co one mogą tam wiedzieć? I pomyśleć, że same sobie stworzyłyśmy taki ustrój. Mamy więc wybór, albo buzia w kubeł, bo nie ma na co narzekać, albo szybko „dorobić” potomstwo i zyskać prawa obywatelskie.

A ja mam bardzo romantyczną prośbę, nie bądźmy stronniczymi Kontrolerkami, wszystkie gramy w jednych, matczynych barwach, w których nie ilość, a jakość jest miernikiem.

Sprawdź inne wpisy

12 komentarzy

  • Odpowiedz sara 26 marca 2017 at 19:52

    Czesto czytam Twojego bloga,bo czuje,ze nasze matczyne glowy sa do siebie podobne:) moj syn ma 8 mcy. Do mnie juz tez dotarlo pytanie na KA,jak i wiele innych rownie ” delikatnych” i wiesz co? Moj wniosek jest bardzo smutny, nikt tak nie wbija szpilke swiezej mamie jak inna mama Z DOSWIADCZENIEM. Zero litosci,bo w koncu czy ktos litowal sie nad nimi? To pytanie na KA zadaja tylko Glupie kobiety. Tak powiedzialam to- Glupie! Bo one robia to specjalnie. I jeszcze licza,ze im sie zwierzysz z tak intymnych rzeczy? Nie,nie licza na odpowiedz,licza na doprowadzenie Cie do szalu. Bo im tez kiedys ktos ten szal zafundowal. Krzysz na glos ,ze jest Ci dobrze, wygodnie, masz swoje male szczescie i jednoczenie prywatny spokoj. Twoja radosc na twarzy doprowadzi Glupie do szalu. Cale szczescie sa tez Madre,takich zycze jak najwiecej!

    • Odpowiedz Anna Popis 26 marca 2017 at 20:19

      Saro, bardzo dziękuję za miły komentarz. Masz racje z Tymi Głupimi, nic tak nie zgasi ich ironicznego uśmiechu jak zadowolenie innej mamy, szkoda jedynie, że nauczone swoim doświadczeniem nie wyciągają wniosków i fundują innym kobietom zanik uśmiechu z twarzy. Dodam, że ilość posiadanych dzieci jest moim świadomym wyborem i wystarczy, że ja stoję na straży wieży zwanej domem i sama zadecyduję ilu domowników w niej mieszka. A wracając do Mam z Doświadczeniem,to One nigdy nie są ciekawe Twoich wrażeń, one wiedzą najlepiej, nigdy nie słuchają, jedynie chcą być słuchane. Pozdrawiam serdecznie:-)

    • Odpowiedz esti 8 kwietnia 2017 at 14:41

      Smutne!Matka jedynego dziecka nie jest gorsza od innych matek!!!Skąd to myślenie u polskich matek?Każda matka jest niepowtarzalna.Może polskie matki nie myślą o sobie tylko w kontekście relacji z potomstwem.Co ja mam powiedzieć bezdzietna?Mnie matki już nie widzą -mam czapkę niewidkę.Trudno.Nie zmienia to faktu,że choć siebie matki powinny szanować,wspierać się nawzajem prawdziwą życzliwością.To Wy Drogie Matki Jedynaków,Dwu i Wielodzielnych wychowujecie nasze przyszłe pokolenie/a.Ważne wychowanie w szacunku do innych.Pozdrowienia dla Matki Jedynaka- autorki bloga Anny Popis

  • Odpowiedz Joanna 26 marca 2017 at 22:27

    O rany, dokładnie tak się czuję ! Dzięki za ten tekst 🙂 Ja tak dałam się ogłupić „życzliwym” dookoła, że kiedy jeszcze byłam w ciąży, już obliczałam, po jakim czasie ogarnę się mniej więcej z jednym dzieckiem i będę mogła zacząć planować drugie. No bo jak to tak jedno – przecież wszyscy mają „komplet”, czyli co najmniej dwoje. Dziś córka ma trzy lata, a ja dopiero teraz przestaję czuć się „winna”, że nie jestem w kolejnej ciąży.

    P.S. Fajny blog, chętnie zostanę na dłużej 🙂

    • Odpowiedz Anna Popis 27 marca 2017 at 09:03

      Jaosiu, w takim razie osiągnęłaś level Proffesional, skoro miałaś już takie plany pod naciskiem innych:-)Nic nie działa bardziej „pokrzepiająco i motywująco” jak rady „Życzliwych”. To świetni stratedzy, śmiało mogą, a już na pewno tego chcą, planować życie innym. Moje dziecko też ma 3 lata i powiem Ci, że dopiero teraz odżywam. Egoistycznie nie czuję się winna, że narazie nie ma rodzeństwa. Może w ogóle nie będzie miał, tego nie wiem, muszę dojrzeć do decyzji i daję sobie na nią czas, na przekór Innym:-) Pozdrawiam Cię serdecznie i dziękuję za miły komentarz

  • Odpowiedz Ania 31 marca 2017 at 13:43

    A ja mam dwójkę, synek 2,5 roku i córeczka 8 m-cy. I faktycznie, z petspektywy czasu wiem, że nie ma co porównywać. Jak ktoś na godzinę zabierze gdzieś pierworodnego to mam bajlando 🙂 Ale zmartwienia mam takie same jak kiedy byłam mamą jedynaka. Tak samo przeżywam porażki, niedosypiam, jestem w tej samej czarnej dupie z porządkami w domu i jestem tak samo zaniedbana. I niby za sprawą nabytego doświadczenia, z kolejnym dzieckiem jest łatwo i wszystko wiesz? Bujda! Narzekajmy, rozmawiajmy i uczmy się od siebie, nie ważne z iloma dziećmi, ważne jak to WSZYSTKO zrobić dobrze i nie zwariować.

    • Odpowiedz Anna Popis 2 kwietnia 2017 at 20:02

      Aniu świetne nastawienie!Najważniejsze to dać sobie i innym prawo do powiedzenia” Hej jest do dupy i są dni, że sobie w ogóle nie radzę” to jest ok i fair wobec innych mam, Przecież wszystkie to przeżywamy, niezależnie od ilości posiadanych dzieci.Pozdrawiam:-)

  • Odpowiedz Ewa 8 kwietnia 2017 at 20:26

    My mamy 2 synków: młodszy 9 miesięcy, starszy 7 lat mózgowe porażenie dziecięce – „dziecko leżące” i mimo tego też szybko usłyszeliśmy, że powinniśmy mieć kolejne, bo chory lepiej będzie się rozwijać, bo kolejne pomoże przy bracie itd. Oczywiście nikt z dających rad nie miał dziecka chorego nawet wśród znajomych. Sami musieliśmy dojrzeć do tej decyzji. Jest ciężko z opieką nad dwójką i często mam wrażenie, że pierwszy raz zostałam mamą, bo inaczej było ze starszym chorym, inaczej jest ze zdrowym dzieckiem. I może powinnam być w klubie ekspertek bo mam ciężej to wcale tak tego nie widzę i wiem, że nic nie wiem o macierzyństwie.

  • Odpowiedz Angelika 10 czerwca 2017 at 08:46

    Jak byłam mamą jedynaczki to powiem szczerze kiedy widziałam jak np dziecko wije się na podłodze w sklepie i drze w niebo głosy to od razu komentowałam w myślach takiego rodzica rozpuściłeś dziecko to masz. Z najstarszą nie było wstawiania w nocy, przesypiała większą część nocy ,zero rzucania na podłogę do tej pory jest jakby to brzydko nazwać 😉 bezproblemowa. Ja naprawdę byłam święcie przekonana, że to moja męża zasługa. Po czym pojawia się dziecko tornado 😉 Wszystkiego co nie spróbowaliśmy przy pierwszym przy drugiej mieliśmy z podwojoną siłą. Oczywiscie mój sposób myślenia się zmienił naprawdę dużo.Ogólnie nie lubię nie proszonych rad obojętnie czy matek jedynaków czy matek nawet i 6 dzieci. Każde dziecko jest inne. I prawda jest taka matka spokojnego dziecka nie zrozumie matki, która ma szalone, uparte dziecka. Jedna drugą będzie oceniać. Zarówno matka jednego dziecka jest wartościową kobietą i może mieć mądre rady jednak z drugiej strony nie da się ukryć jak pojawia się drugie dziecko, że naprawdę zmienia się nasz sposób myślenia i często rady przy pierwszym kompletnie przy drugim są bezsensu. Dlatego jestem zdania jak nikt mnie nie prosi o radę nie wcinam się bo nie jestem specjalistą od cudzych dzieci.

    • Odpowiedz Anna Popis 10 czerwca 2017 at 19:35

      Masz rację Angeliko, moje dziecko to tornado od samego początku. Dał mi ostro w kość i wadaje mi się, że już gorzej być nie może;-) Chciałabym kiedyś porównać te stany przy drugim dziecku…jeśli kiedykolwiek się u nas pojawi:-) Pozdrawiam serdecznie!

  • Odpowiedz mamanaturalnie 29 sierpnia 2017 at 17:31

    A ja mam synka 3 lata. O rodzeństw staramy się już prawie 1,5 roku. Nie wiem czy się uda czy nie. I przeraża mnie perspektywa, że może się nie udać i mój syn zostanie jedynakiem. Już dwa razy usłyszałam, że będzie nieszczęśliwy… Nie wiem jak się zachowywać gdy ktoś przy mnie komentuje zachowania innych dzieci tekstem „to przez to, że jedynak”.. Mam rozum i wiem, że nie ilość rodzeństwa mówi o tym czy człowiek będzie w życiu szczęśliwy. Wiem, też że nie wszystkie cechy warunkuje bycie jedynakiem. Ale mimo wszystko nie jest mi łatwo. Nie ma przychylności dla matek jedynaków w naszym społeczeństwie. Być może gdybym świadomie zdecydowała się na jedne dziecko było by mi łatwiej bo stawała bym w obronie swojej decyzji. Ale w sytuacji gdy nie mogę zajść w ciążę mam się ludziom z tego tłumaczyć? Czy mam nie reagować gdy gadają głupoty?

    • Odpowiedz Anna Popis 29 sierpnia 2017 at 18:32

      Wiesz, ja jestem jedynaczką. jednak taką wychowywaną w dużym, rodzinnym domu z kuzynostwem. Jesteśmy praktycznie w jednym wieku, oni czwórka rodzeństwa, a ja jedna. Każdy, kto mnie zna,lub znał za czasów szkolnych był ogromnie zdziwiony, gdy dowiedział się, że jestem jedynaczką. Pełno we mnie empatii, zrozumienia, umiem dzielić się z innymi, czasami zbyt naiwnie…Więc to kwestia wychowania czy taki jedynak będzie fajnym człowiekiem, czy tym stereotypowym…JEDNAK, pamiętam jak błagałam rodziców o siostrę, zazdrościłam innym, bardzo chciałam mieć taką bliską osobę. Czy byłam mimo tego braku nieszczęśliwa? Nie! Druga sprawa jest taka, że rodzeństwo to piękna sprawa i wiem, że czasami go brakuje. Ja też, podobnie jak Ty, chciałabym dać taki „prezent” mojemu dziecku, jednak jak pisałam, nie zawsze chcieć znaczy móc..Co do tych ludzi, których tak interesuje, czy pojawi się nowy członek czy nie…Też miałam kilka takich sytuacji,w których inni mówili, że robię krzywdę dziecku, że jestem wygodna, że już chyba pora na następne itd Jednak stanowczo odpowiadałam, że bardzo dziękuję za troskę, ale to tylko i wyłącznie nasza sprawa… i działało. Doszłam do wniosku, że nie pozwolę, aby inni wtrącali się w moje i tak już skomplikowane sprawy. I Tobie też polecam zastosować tą metodę, jedyne przed kim możesz się tłumaczyć, to przed Waszą Trójką – sobą, mężem i synkiem, cała reszta to nadkomplet w tym przypadku:-) Pozdrawiam Cię serdecznie i trzymam kciuki za asertywność :-*

    Zostaw odpowiedź