Parenting

Matka – Ta, która zawsze psuje zabawę!

12 grudnia 2016

Właściwie miałam problem dotyczący zatytułowania tego wpisu, bo wahałam się miedzy „ męskim światem, do którego nie masz wstępu” albo tym powyższym. Jak zwał tak zwał, tu ważny jest kontekst, a mianowicie jak chłopaki się bawią, Ty trzymaj się z daleka. To jedna z tych życiowych prawd, których przestrzegać trzeba.

Zwykle tak jest, że jedno z rodziców bierze na siebie te najbardziej paskudne rzeczy: porządki, gotowanie, pranie, kąpanie, karmienie dziecka, szykowanie mu zachcianek i martwienie się, oby wszystko zjadł i wypił. Zwykle tym kimś jest matka. Tatuś jest od zabawy, co nie oznacza, że mamuśka nie bawi się z dzieckiem. Bawi się, ale inaczej. Co innego jak wchodzi do domu płeć brzydsza, wtedy w ruch idą fikołki, przewroty na wąskim łóżku, niebezpieczne (z kobiecego punktu widzenia) bieganie z przeszkodami, śrubokręty i inne ciężkie i ostre rzeczy, na widok których dostajesz zawału serca. Wraz z ich niekontrolowanym podskokiem Tobie podskakuje serducho do gardła. Za chwile przyłapujesz się na coraz głośniejszym : „uważaj, nie tak szybko, zaraz spadniesz, uderzysz się, uwaga na głowę, rozetniesz sobie rączkę i TAK DALEJ I DALEJ….Pominę już fakt, że według tęgich głów psychologów w ten sposób podważa się dopiero raczkującą wiarę w siebie dziecka i komunikuje mu się, że świat jest tak niebezpieczny, że lepiej żeby siedział na dupsku i niczego nie dotykał. Bywa. Ale już taka natura matki, która w trakcie takich zabaw ma w dupie gadki uczonych i walczy o życie swojego dziecka i wazonów na stoliku. Zauważyłam też, że zwyczajnie w świecie jestem zmęczona tym gadaniem, które tylko psuje im zabawę, a ze mnie robi nudną, zrzędliwą matkę. Ale to też nie przyszło mi tak łatwo, dopóki nie usłyszałam od nieco ponad dwuletniego dziecka „Mama idź stąd!!!”. Wtedy dotarło do mnie, że przekroczyłam „ten” niewidzialny próg do męskiego brutalnego świata i jestem w tym momencie intruzem psującym im zabawę. Poszłam sobie. I dobrze, wcale nie było mi przykro, a wręcz przeciwnie, władczym tonem zakomunikowałam mężowi, że od teraz to on jest odpowiedzialny za Małego i o dziwo wszelkie troski zniknęły jak ręką odjął. Takie przerzucenie odpowiedzialności na partnera potrafi naprawdę dobrze zrobić. Przecież on tez umie się nim zająć i, jak widzisz mądralo, często lepiej od Ciebie! Zabawy koparkami, wchodzenie na płoty, tachanie narzędzi budowlanych ( w ramach zabawy rzecz jasna) kopanie dziur i tego typu rzeczy zostawiam im, to ich teren, na którym nie jestem i nawet nie chcę być mile widziana. Dla dobra własnego zdrowia i gładkiej skóry bez zmarszczek.


 

 

Sprawdź inne wpisy

Brak komentarzy

Zostaw odpowiedź