Uroda

Maseczki na płachcie. Co stoi za ich fenomenem, oraz czego wystrzegać się przy ich zastosowaniu?

23 kwietnia 2018
maska na plachcie

 

 

Pewnie zauważyłyście, że od pewnego czasu jesteśmy zasypywane w drogeriach maseczkami w płachcie. Przywędrowały do nas z Dalekiego Wschodu wraz z kosmetykami koreańskimi i rozpanoszyły na dobre. Co stoi za ich fenomenem oraz jakiego fatalnego błędu nie popełniać przy ich zastosowaniu aby efekt nie był odwrotny od zamierzonego? Dziś we wpisie wszystko, co powinnyście wiedzieć o maskach w płachcie.

 

Przyznam szczerze, że długo omijałam je szerokim łukiem. Pewnie dlatego, że widząc chińskie litery na opakowaniach myślałam, że to kolejny bubel z serii Made in China. Zresztą, słynny koreański 10 – cio etapowy rytuał pielęgnacyjny też do mnie nie trafił… Aż w końcu skuszona promocją, która z Nas na to nie poleci ? 😉 kupiłam jedną maseczkę w płachcie i od tego momentu całkowicie zmieniło się moje podejście do tego typu pielęgnacji…Gdyż wreszcie, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki obietnice producenta zaczęły się spełniać. 

 

Czym jest maseczka na płachcie?

 

Materiał wykorzystywany na płachtę to nic innego jak bioceluloza lub zwykła bawełna nasądzona aktywnymi składnikami. W zależności od rodzajów tkaniny płachty nasączone są substancjami nawilżającymi, regenerującymi, wygładzającymi, rewitalizującymi, oczyszczającymi czy rozświetlającymi. Nie ma obawy przed samym nałożeniem maseczki, gdyż posiadają one specjalne rozcięcia przy czole i otwory wokół nosa, oczu i ust, pozwalające na indywidualne i wygodne dostosowanie do twarzy. 

 

Maseczka na plachcie

Zalety maseczki w płachcie

 

Każdy, kto ją stosował już wie, na czym polega jej wyższość nad zwykłą maseczką z tubki i że lepiej kupić jedną lepszą na płachcie niż 5 w saszetkach! Dlaczego po jej wypróbowaniu już nie wrócisz do tych standardowych masek ?

  • Maseczka na płachcie działa niczym kompres. Pod materiałem wytwarza się ciepło dzięki czemu składniki odżywcze naprawdę wnikają w skórę. Substancje dzięki przylegającej celuluzie są tam gdzie trzeba – na twarzy i nie spływają ani nie zasychają jak w przypadku zwykłej maseczki. Poza tym skład jej w większości przypadków ograniczony do minimum – nie ma dodatkowych substancji zagęszczających i spulchniających jak w przypadku maseczek w kremie. Poza tym ilość żelu jest naprawdę pozytywnym zaskoczeniem – można wykorzystać taką maseczkę dwukrotnie

 

  • Maseczka na płachcie jest szczelnie zamknięta w opakowaniu, co gwarantuje czystość mikrobiologiczną

 

  • Jest mega wygodna, nie brudzi, nie wymaga często uciążliwego zmywania i jest gotowa do użycia zaraz po otwarciu – w przeciwieństwie do maseczek z glinką, którą najpierw trzeba rozrobić z ulubionym hydrolatem i olejkiem. Można użyć ją wszędzie, na ogrodzie – o ile nie spodziewamy się ciekawskich spojrzeń, w samolocie czy długiej podróży w samochodzie( na fotelu pasażera rzecz jasna)

 

  • Taka maseczka to prawdziwy rytuał pielęgnacyjny, na który zwykle Mamy nie mają ani czasu ani siły. Tutaj mamy namiastkę luksusu – nakładamy wieczorem, jak już ogarniemy dziecko, leżymy i piękniejemy – dosłownie 🙂 To taki kompres na spragnioną odżywienia skórę. Efekt może naprawdę pozytywnie zaskoczyć!

 

  • Maskę tkaninową, a dokładniej samą tkaninę możemy wykorzystać kilkakrotnie, nawet jeśli ona sama już dawno straciła swoje substancje i jest sucha jak pieprz. Wystarczy jedynie zmoczyć materiał w ciepłej wodzie i nałożyć na twarz, na którą wcześniej położymy zwykłą maseczkę – wtedy płachta działa jak kompres i wspomaga wchłanianie wszelkich substancji 

 

  • Dzięki coraz większej popularności tego typu maseczek mamy naprawdę w czym wybierać, a i ceny wydają się coraz bardziej zadowalające – za 8 zł można znaleźć już naprawdę extra produkt!

 

  •  Efekt! Jest i to naprawdę widoczny! Przy stosowaniu jej 2 razy w tygodniu można osiągnąć efekty porównywalne z pielęgnacyjnymi zabiegami wykonanymi u kosmetyczki

 

  • Jest idealna na niewielki, ale naprawdę trafiony podarunek dla bliskiej nam osoby. Wszystkie maseczki mają piękne opakowania więc już na etapie wizualnym działają cuda 🙂

 

 

Popełniane błędy przy stosowaniu maseczki w płachcie

 

maseczka na plachcie opinie

 

Wydawać by się mogło, że tutaj nic nie można zepsuć – ot nakładasz gotową maseczkę na płachcie na twarz i już. Jednak i tutaj można popełnić drobne błędy, które zniweczą cały efekt:

 

  • Większość z nas trzyma zwykłe maseczki na twarzy dłużej niż zaleca producent. Myślimy sobie, że gdy przetrzymamy dodatkowe 10 minut, maseczka zadziała lepiej. W przypadku maseczki na płachcie to kolosalny błąd – Jeśli będziemy trzymać ją dłużej niż zalecano i płachta zacznie wysychać to ściągnie wilgoć z naszej twarzy – w rezultacie zamiast nawilżyć – wysuszymy skórę

 

  • Niedostateczne przykładanie się do odpowiedniego dopasowania do twarzy. Na płachcie nie powinny znaleźć się żadne załamania i pęcherzyki – musi ona bardzo dobrze przylegać do twarzy – inaczej nie zadziała w tych miejscach i rezultat będzie daleki od oczekiwanego

 

  • Nieodpowiednie przygotowanie skóry – maseczki na płachcie czerpią dużo z koreańskiego rytuały pielęgnacyjnego – zatem należy wykonać demakijaż, peeling, później stonizować skórę, dopiero później nałożyć maseczkę, a po niej krem. Ja nie tonizuję cery i nie nakładam nic po ściągnięciu maseczki – w końcu zostaje na niej sporo substancji, które należy lekko wklepać w cerę, ale PEELING, to absolutne minimum, bez którego żadna maseczka nie przyniesie spodziewanych efektów!

 

Uwielbiam tego typu produkty. Wyparły one całkowicie zwykłe maseczki. Po ich zastosowaniu czuję, że naprawdę dbam o cerę 🙂

Stosowałyście już maseczki w płachcie? Jakie są wasze ulubione? Moje ostatnie odkrycia to Bielenda i Mleczna nawilżająca maseczka – obie do kupienia w Rossmannie.

 

Maseczki na plachcie

Maseczka na plachcie zalety

Sprawdź inne wpisy

11 komentarzy

  • Odpowiedz Kfiatushek 24 kwietnia 2018 at 05:43

    Ja mam w łazience cala baterię takich maseczek prosto z Korei (mężu wiedział co mi przywieźć z delegacji). Są takie że sluzem ślimaka, z granatem, z miodem, z jagodami i z bambusem. Jeszcze żadnej nie próbowałam, na wszelki wypadek czekam z tym aż urodzę, ale z tego co słyszałam sa super 🙂

    • Odpowiedz Anna Popis 24 kwietnia 2018 at 18:29

      Oj Olu to mąż wiedział co przywieźć, ma nosa do niespodzianek 🙂 Właśnie takiej maseczki ze śluzem ślimaka jeszcze nie próbowałam, a już od dawna zamierzam. Słyszałam, że jest bardzo dobra! A co do stosowania maseczek w ciąży – chyba nie ma przeciwskazań 🙂

      • Odpowiedz Kfiatushek 24 kwietnia 2018 at 20:10

        No wiedział wiedział, trzeba mu to przyznać. Podzielę się wrażeniami jak spróbuję 😉
        Pewnie nie ma przeciwwskazań w ciąży, być może skuszę się któregoś dnia jak Junior będzie w przedszkolu. Zrobię sobie poranne spa 😉

  • Odpowiedz MaSza 28 kwietnia 2018 at 15:43

    Hej, właśnie miałam kupić sobie taką maseczkę ale nie mogłam się zdecydować, a tu Twój post z miniporadnikiem na ten temat jak znalazł. Dziękuję 👍

    • Odpowiedz Anna Popis 29 kwietnia 2018 at 04:48

      MaSza bardzo się cieszę, że post okazał się pomocny 🙂 Pozdrawiam:-*

  • Odpowiedz Kati 30 kwietnia 2018 at 08:44

    Stosowałam kilka razy taka w płachcie jak i inne, ale najczęściej maseczki tylko walają się w kosmetyczce, bo brak mi systematyczności. Niestety 😌

    • Odpowiedz Anna Popis 1 maja 2018 at 04:07

      Kati w pewnym wieku w tym zakresie systematyczność sama wejdzie w krew 🙂 ale to jeszcze dłługi czas przed Tobą;-)

  • Odpowiedz Aleksandra 30 kwietnia 2018 at 08:57

    Bardzo lubię maseczki w płacie, choć nie wszystkie mi znane mnie zadowoliły 🙂

  • Odpowiedz Inga 30 kwietnia 2018 at 10:21

    Dobrze że przeczytałam Twoje rady, bo błąd numer jeden popełniałam i ja , ale bardzo nieświadomie. Wolę tradycyjne maseczki ale te też są niczego sobie 😉

  • Odpowiedz Bea 30 kwietnia 2018 at 12:19

    Takie maseczki są bardzo wygodne i skuteczne, pod warunkiem, że producent nie powycinał otworów w złych miejscach, a takie dziwnie zaprojektowane też się zdarzają 😉

    • Odpowiedz Anna Popis 1 maja 2018 at 04:04

      Masz racje:D Ostatnio właśnie na taką trafiłam i już myślałam, że to ze mną coś nie tak, ale płachta ewidentnie szyta na dalekowschodnią twarz – całkowicie okrągła i powycinane dziury na oczy miałam na brwiach! 🙂 radzę wystrzegać się bananowej maseczki A’Pieu

    Zostaw odpowiedź