Uroda

Mała kasa, duże działanie, czyli kosmetyki naprawdę godne polecenia

8 stycznia 2017

Nie ma nic bardziej denerwującego niż wydanie sporej sumy na produkt, który w żadnym stopniu nie pokrywa się z obietnicami producenta. W tym poście nie ma słabizn. A ich ceny nie przekraczają 15 zł! Bierz i czytaj…

Z natury jestem osobą niecierpliwą i często podejmuję decyzje zbyt pochopnie. Ta sama zasada ma również odniesienie do moich zakupowych wyborów. Z tego też względu mam na swoim koncie sporo kosmetycznych niewypałów. Pal sześć jeśli jeszcze chodzi o produkty niedrogie, ale gdy w grę wchodzi większa kasa, wtedy jestem bardzo, bardzo zła.
Dlatego, jak każda kobieta, uwielbiam to uczucie, kiedy za niewielką cenę dostaję coś naprawdę fajnego. I tutaj chciałabym podzielić się opinią o produktach, którymi jestem zachwycona. Ze względu na cenę jak i działanie.

W moim mieście mam ulubione miejsce, w którym zawsze znajdę jakiś kosmetyczny hit. Taki mały Insider z szerokim wachlarzem kosmetycznego wyboru. Tam też nabyłam fantastyczny zestaw, szampon i odżywkę w równie fantastycznej cenie.

Te cuda to próbki. Maja po 100 ml pojemności! Całkiem sporo jak na produkt przeznaczony tylko do wypróbowania. Zapłaciłam po 5 zł za każde. Zawierają 100% naturalnych składników, bez SLS, co było dla mnie ważnym ze względu aspektem.
Do rzeczy!

Kupiłam Odżywczy szampon i maskę z serii Babuszki Agafii. To rosyjskie kosmetyki, o których sporo słyszałam, jeszcze więcej czytałam, ale jakoś nie miałam okazji wyprobować.
Szampon bardzo dobrze się pieni, co jest raczej zaskakujące przy naturalnym składzie i pachnie neutralnie. Włosy są dobrze oczyszczone, ale wyraźnie potrzebują odżywienia. I tutaj z pomocą przychodzi odżywka/ maska do włosów „Siedem sil”. Producent obiecuje działanie odżywcze, nawilżające i stymulujące wzrost włosów. Ja biorę poprawkę na te obietnice. Maska ma raczej konsystencję rzadkiego balsamu, ale zupełnie mi to nie przeszkadza. Uwielbiam za to jej zapach. Tak pachnie dla mnie czystość.

Nakładam całkiem sporo produktu na włosy i trzymam kilka minut. Spłukuje się bardzo dobrze, świetnie się wchłania, pozostawiając włosy śliskie i miękkie. Po wyschnięciu włosy są faktycznie lekkie i nawilżone. Podoba mi się ten efekt. Chętnie wypróbuję inne kosmetyki z serii. Myślę, że w tym przypadku za niewielkie pieniądze można mieć naprawdę godny polecenia produkt. Dla mnie bomba!

Kolejnym hitem, ale takim przez wielkie H są trzy produkty, które wyprobowałam całkiem niedawno firmy Anida z serii Medi Soft zakupione w aptece. Są to: Naturalny peeling cukrowy wygładzająco – odżywczy, kremowe regenerujące masło do ciała i regenerujący krem do zniszczonych dłoni. Żaden z tych produktów nie kosztował więcej niż 7 zł!( na promocji) I wciąż nie mogę uwierzyć, że można dostać coś tak dobrego za tak niewiele. Ale po kolei.

Naturalny peeling cukrowy wygładzająco – odżywczy jest moim zmiennikiem z peelingiem kawowym. I prawdą jest, że w kwestii ścierania nie może równać się z tym drugim ( z nim nic w tej kwestii nie może się równać) ALE efekt odżywienia jaki pozostawia na skórze jest powalający. Zawiera olejek migdałowy, arganowy, makadamia oraz Masło Shea. Tyle wystarczy aby skóra była cudownie wygładzona, nawilżona, natłuszczona i nie potrzebowała dodatkowego balsamu, jak to zwykle po użyciu peelingów. Bardzo przyjemnie pachnie, opakowanie 300 ml starcza na długo no i standardowa cena nie przekracza 9 zł. Czego chcieć więcej? U mnie ma stałe miejsce na półce w łazience.

Kolejnym produktem, który mnie zachwycił było kremowe regenerujące masło do ciała. Tak, jak pozostałe produkty z serii do nabycia tylko w aptece. Ja kupiłam po promocyjnej cenie 6.99 za 300 ml! Taki zakup to ja rozumiem. Masło przeznaczone jest do skóry suchej i odwodnionej. Zawiera olejek arganowy, Masło Shea, witaminę E, glicerynę i prowitaminę B5. Dobrze uelastycznia i odżywia skórę. Pachnie rumiankowo, co nie zupełnie mi odpowiada, ale ja jestem rozbestwiona innym specyfikiem do ciała, któremu myślę, że nic w kwestii zapachu i uelastyczniania nie dorówna. Nie mniej jednak to masełko jest godne polecenia i jak najbardziej warte swojej ceny. Jestem przekonana, że w tym przedziale cenowym nie ma nic lepszego na rynku. U mnie w każdym razie ma swoje stale miejsce na pielęgnacyjnej półeczce.

Moim absolutnym faworytem z tej serii jest regenerujący krem do zniszczonych dłoni. Uwielbiam go i przerabiam już czwartą tubkę. Od zawsze miałam problemy z przesuszona skóra na dłoniach. Zwykle są tak ściągnięte jakbym miała za małą skórę. To bardzo nieprzyjemne uczucie. Wyprobowałam już setki kremów zarówno drogeryjnych jak i aptecznych. Nigdy nie byłam zadowolona z efektów bo były po prostu za słabe. Ale ten krem jest dla mnie strzałem w dziesiątkę. Pięknie wygładza dłonie, nawilża i odżywia. Do tego cudownie pachnie, zostawia film na skórze, ale nie ma on nic wspólnego z tłustą warstwą. Aż chce się dotykać dłoni. Są wyraźnie ładniejsze i odczuwalnie gładsze. Długo trzyma się na skórze i jest naprawdę wydajny. To najlepszy krem jaki kiedykolwiek stosowałam i to uwaga! 5 zł za 100 ml. Polecam i wręcz nakazuję jego nabycie.

A to cudo poleciła mi bliska osoba i uwielbiam ją za to! To nic innego jak prawdziwe lekarstwo na przesuszoną, zaczerwienioną i pękająca skórę. A taką właśnie zdarza mi się mieć na dłoniach i stopach. Istny koszmar. I o ile po mojego faworyta opisanego wyżej sięgam na codzień, tak ten stosuję w naprawdę kryzysowych sytuacjach lub na noc.
Glysolid ma bardzo gęstą konsystencję. Pozostawia ciężki film na skórze, który nie każdemu będzie odpowiadał. Wszystko jednak wynagradza działanie, bo to naprawdę pierwsza pomoc dla zniszczonej skóry. Zawiera allantoinę, która ma zbawienny wpływ na gojenie się naskórka oraz aż 40% gliceryny pochodzenia roślinnego! Nie ma w składzie żadnych ulepszaczy w postaci środków konserwujących, barwników czy środków zapachowych. To krem, który przynosi natychmiastowe ukojenie. Zaopatruję się w niego w niemieckim Rossmannie za 1.5 euro! Pojemność to 100 ml Dla mnie to niezbędnik nie tylko w łazienkowej szafce, ale i w domowej apteczce. Wiem, że są czasami również dostępne w polskim Rossmannie.

O gąbeczce do mycia twarzy pisałam już raz przy okazji wpisu z naturalnymi mydłami. Niemniej jednak muszę, no muszę wspomnieć o niej raz jeszcze bo jest genialna. To naturalna gąbeczka, która posiada właściwości samoczyszczące przez co nie przenosi bakterii. Działa bardzo delikatnie, ale efektywnie. To taki codzienny delikatny peeling dla skóry, a przy regularnym stosowaniu można zauważyć zdecydowaną poprawę kondycji cery, która staje się odczuwalnie czystsza, ujednolicona, a pory wyjadą się domknięte. Fantastyczna rzecz za 15 zł.

Opisane produkty dały mi nadzieję, że nie trzeba wydawać fortuny na drogie, selektywne kosmetyki, gdyż porównywalną jakość można znaleźć w tańszych produktach. Trzeba tylko przesiać cała masę tych lipnych, żeby dokopać się do tych perełek. Ale od tego będą cykle z serii Mała kasa, duże działanie, które postaram się publikować na blogu regularnie.
A czy Wy macie jakieś pewniaki za niewielkie pieniądze?

 

Sprawdź inne wpisy

3 komentarze

  • Odpowiedz Kasia 13 stycznia 2017 at 09:21

    Peeling do ciała ziaja cupuacu

    • Odpowiedz Anna Popis 13 stycznia 2017 at 11:22

      Muszę koniecznie sprawdzić. Dziękuję za polecenie 🙂

  • Odpowiedz Leta 14 stycznia 2017 at 15:10

    It’s amazing to pay a visit this web site and reading the views of
    all mates regarding this piece of writing, while I am
    also zealous of getting knowledge. https://about.me/brittanyceleste

  • Zostaw odpowiedź