Kobiecym Okiem Parenting

Macierzyństwo najlepiej smakuje po 3. roku życia

4 maja 2017

Można powiedzieć, że dziecko jest jak wino, im starsze tym lepsze. A już rocznik 3+ jest wyjątkowo dobry do strawienia. No bo pomyśl sama, zęby już dawno wyszły, pieluchy poszły w zapomnienie, a nocne pobudki są rzadkością, co oznacza WYSPANĄ MAMĘ! Brzmi nieprawdopodobnie pięknie, prawda? A jeśli dodam, że po tym czasie wreszcie odzyskujesz SIEBIE będzie absolutnie wspaniale! Bunt dwu – trzylatka przy takich przywilejach to Pimpuś, z którym poradzisz sobie z palcem w…! No to co, pospiesz swoje dziecko do szybszego dorastania i daj się powitać w klubie Wyzwolonych Mamusiek, a ja opowiem Ci co dał mi ten okres 3 lat.

 

 

Początki bywają trudne

 

Strasznie trudne! Jak to wszystko ogarnąć? Karmienie piersią czy butelką, kąpiel codziennie czy co drugi dzień, pępek spirytusem czy Octeniseptem, smoczek czy bezsmoczkowo, stałe pory dnia czy freestyle, spanie z rodzicami czy własne łóżeczko, pieluchy na „Pe” czy „De”, słoiczki czy domowe obiadki? Nieźle, co? I teraz pomyśl, mając Trzylatka w domu o ile rzeczy jesteś już mądrzejsza…

 

 

Spokojnie, to TYLKO dziecko!

 

Ha! Pamiętam jak drżałam przy każdym kichnięciu, dziwnej kupie czy mokrym nosku. Przy mocniejszym kaszlnięciu dostawałam palpitacji serca i nerwowo szukałam w internecie telefonu do najlepszego lekarza w okolicy. Dziś? Pełen luzik, spokojnie obserwuję przebieg wydarzeń, a z pomocą w razie WU zawsze przychodzi mi wyposażona apteczka. Taki wewnętrzny spokój ducha to cudowny stan, który przychodzi wraz z trzyletnim doświadczeniem.

 

 

I AŻ Dziecko

 

Niesamowite, jak ten czas szybko leci i ile rzeczy Maluch jest w stanie w tym okresie ogarnąć. Przez te trzy lata zdobywa już jakieś doświadczenie i chłonie otaczający świat wszystkimi zmysłami, a dobitnie zobaczysz to podczas rozmów z dzieckiem, które często rozczulają mnie do łez. No bo wyobraź sobie tylko wymianę zdań o nieznośnej pogodzie czy problemach natury egzystencjalnej, o której Mały ma już „wyrobione” zdanie. Zaskakuje mnie codziennie na nowo i NIC absolutnie NIC nie poprawia mi tak nastroju, jak właśnie „dorosła” rozmowa z Rumcajsikiem.
Ale na takie umilacze trzeba poczekać do conajmniej 3. roku życia.

 

 

Viva la Niezależność

 

Czas działa na naszą korzyść. Minęły czasy podziwiania świata z wysokości ramion mamy, za co jest mi ogromnie wdzięczny mój kręgosłup. Gorąca kawka to codzienność i wieczorne wyjścia dorosłych też odbywają się bez strachu, że zaraz się wybudzi, a obecny w domu opiekun nie da sobie rady, jak dziecko tylko poczuje, że nie ma mamy w pobliżu. Nie ma już też przemykania na palcach pod pokojem śpiącego Malucha, bo nawet jeśli się wybudzi zwykły buziak i zapewnienie, że wszystko jest ok zazwyczaj załatwia sprawę.

Ten czas to też walka dziecka o własną niezależność, co zresztą daje dobitnie znać przy okazji większych fochów, tudzież sklepowych histerii, kiedy to postanawia „kupić sobie” dziesiątą już z kolei koparkę. Ale zaraz napiszę, jak czas uodpornił mnie na takie terrorystyczne próby ogołocenia mojego portfela.

Niezależność to coś, za co jestem wdzięczna każdego dnia, bo w końcu Młody już sam potrafi dostarczyć sobie do buzi jedzenie, podejmuje próby samodzielnego ubrania się ( z różnym skutkiem) i zabawy bez spędzającej pół dnia na podłodze Mamy nie są koniecznością. A to naprawdę cudowna sprawa, kiedy możesz na dłuższy czas spuścić dziecko z oka bez obawy, że może mu się coś stać. To jak spuszczenie z łańcucha Matki, który do 3. roku życia trochę już ciąży.

 

 

Kontrolowana Znieczulica

 

Nie startuję już w wyścigu Najlepszych Mam. Nie porównuję rozwoju swojego dziecka do innych dzieci. Nauczyłam się, że to kwestia indywidualna, a jeśli coś mnie zaniepokoi wiem, jak zareagować i gdzie szukać pomocy. Nauczyłam się tego, że tylko ja znam tak naprawdę moje dziecko i tylko ja wiem jaką wychowawczą drogą przemierzamy. Umiem przesiewać dobre rady i sugestie od nakazów i próby wtrącania się innych. Jeśli mamy jakiś problem to tylko dlatego, że wpieprzają się osoby trzecie z „dobrą radą”, a ja nie zawaham się zwrócić im uwagę i pokazać miejsce w szeregu.

Pozwalam sobie na emocje i nie mam wyrzutów sumienia kiedy krzyknę. 3 lata nauczyły mnie, że też jestem człowiekiem, a nie zaprogramowaną mamusią z rodzicielskich poradników. Cierpliwość okazuje się mieć swoje granice i wiem, że tak jest zdrowo. Ataki histerii nie robią już na mnie większego wrażenia, bo wiem, że to po prostu normalna sprawa, którą można kontrolować Ignorancją. Nie rażą mnie spojrzenia innych, gdyż wiem, że przeżywają lub przeżywali to samo. Zrozumiałam, że kolejna zabawka jest tylko chwilową zachcianką, a nie determinantem szczęścia mojego dziecka i moim obowiązkiem dostarczenia mu jej. Poznałam magię słowa „Nie wiem”, kiedy moje dziecko zadaje mi pytanie o tą samą rzecz na 22 różne sposoby, a ja mam serdecznie dość wymyślnych odpowiedzi. Nie obawiam się, kiedy moje dziecko zje o dwie czekoladki więcej niż powinno i nie zagryzam paznokci, kiedy nie ma ochoty na drugie danie. Wiem, że jest na tyle duże, że samo poprosi, kiedy poczuje głód. Nie staję na głowie, kiedy się nudzi i jest smutny, gdyż zdaję sobie z tego sprawę, że takie chwile też są potrzebne. 3 lata pomogły mi zrzucić macierzyńskie różowe okulary i wyrosnąć z etapu kupowania rzeczy tylko mojemu dziecku. Lubię sprawić sobie coś nowego i ponownie wpisałam się na listę priorytetów. Może nie na pierwsze miejsce, na nim bezzmiennie jest moje dziecko, za które dałabym się na żywca oskalpować i pięć razy zrzucić w przepaść, ale gdzieś tam w okolicy pierwszej piątki jestem JA. I lubię ten stan rzeczy, który, mimo moich początkowych obaw, powrócił.

Tak, zdecydowanie macierzyństwo najlepiej smakuje po trzecim roku życia dziecka, a jeśli masz jeszcze wątpliwości przeczytaj tekst ponownie.

Sprawdź inne wpisy

2 komentarze

  • Odpowiedz MaSza 10 maja 2017 at 12:44

    Hej, super wpis! Przeczytałam jako pierwszy. Zaraz przeczytam inne i będę wracać 😉 luźno, z humorem i bez apodyktycznego tonu, który mnie razi na innych blogach.
    Mój mały Troll niedawno skończył dwa latka ale już powoli widzę te plusy o których piszesz.
    Pozdrawiam, pisz dalej 😉

    • Odpowiedz Anna Popis 10 maja 2017 at 13:22

      Masza bardzo dziękuję za tak miły komentarz:-) Jest dokładnie tak, jak piszesz, po 2 roku życia jest już z górki, a prawdziwy zauważalny i odczuwalny luksus przyjdzie wraz z Trójką na przodzie:-) Czas działa na naszą korzyść:-) Pozdrawiam serdecznie!

    Zostaw odpowiedź