Lifestyle Uroda

Lubię…

13 kwietnia 2018

 

Mam kilka rzeczy, takie małe przyzwyczajenia, dźwięki, smaki i drobnostki, zupełnie nieoczywiste rzeczy, które wprawiają mnie w dobry nastrój. Też tak macie, prawda? Lubię wstać bardzo wcześnie, kiedy miasto jeszcze śpi i przy parapecie, w ciszy  napić się porannej kawy patrząc na ludzi spieszących się na wczesną zmianę w pracy. Lubię dźwięk pralki i pracującej zmywarki, kiedy w domu nie ma nikogo poza mną i panuje zupełna cisza, ład i porządek. Lubię przytłumione światło z palącej się świecy na komodzie w przedpokoju wieczorową porą. Lubię tą chwilę, kiedy słyszę tupot gołych, zaspanych stópek drepczących po trzeszczącej drewnianej podłodze w środku nocy do mojego łóżka, bo po drugiej godzinie jakoś wyjątkowo ciągnie w mamine ramiona…No i lubię tę porę roku!  Zebrałam kilka rzeczy, które właśnie w ostatnim czasie lubię wyjątkowo i podzielę się nimi z Wami, może też polubicie? 🙂 Swoją drogą, zrobię chyba taki comiesięczny cykl!

 

 

Mimo iż uwielbiam zimę i mam wrażenie, że z ostatnich obfitych opadów śniegu sprzed trzech tygodni cieszyłam się tylko ja, tak z wielką ulgą obserwowałam topniejącego bałwana pod oknem. Już czas wyjść z tych zimowych butów, pora powkładać grube swetry do kartonów i zamienić rozgrzewającą herbatę z imbirem na orzeźwiającą lemoniadę 🙂 A propos wiosennej reorganizacji w szafie, zauważyłam, że przy zestawieniu wiosennych ubrań nie poszalałam z kolorem – biały, paski i szary to kolory i wzory, którymi nieświadomie zapełniłam szafę. Wy też odnosicie wrażenie, że paski na odzieży są wszędzie i ze wzmożoną siłą atakują nas jeszcze mocniej niż rok temu? 🙂 To dobrze, bo to klasyczny wzór, który pasuje do niemal wszystkiego.

 

 

Ostatnio planowałam też zakup białych jeansów, niestety na planowaniu, przymierzaniu i fatalnym humorze się skończyło…Ciężko znaleźć takie spodnie z odpowiednio grubego materiału, a przez te cieńsze widać niemal każde załamanie skóry o cellulicie już nie wspomnę…Zatem ze sklepu wyszłam w przekonaniu, że mam do zrzucenia kilka kg, o skórce pomarańczowej nie wspominając…Zima i sportowe nicnierobienie dały się we znaki 🙁

Przypomniałam sobie o najprostszej i najszybszej metodzie poprawienia wyglądu nóg, bo na intensywne domowe treningi jakoś ostatnio nie mam chęci. To szczotkowanie ciała na sucho, z którym ostatnio nie było mi po drodze, a szkoda bo teraz nie zgrzytałabym z niezadowolenia zębami.

 

 

Co daje szczotkowanie ciała na sucho?

 

  • to doskonały peeling usuwający wszelkie krosteczki i szorstkości, a skóra po nim jest gładziutka jak pupcia niemowlaka

 

  •  pobudza krążenie, sprzyja usuwaniu toksyn z organizmu

 

  • ujędrnia, napina, wygładza istniejące rozstępy, jest pogromcą cellulitu

 

  • daje przyjemne uczucie mrowienia, a skóra lepiej przyjmuje odżywcze składniki z balsamów.

 

Przetestowałam sporo różnych masażerów – od baniek chińskich, poprzez vacum, na różnych rolerach i szczotkach kończąc. I właśnie szczotka okazała się najprostszym i najlepszym rozwiązaniem. Z kolei najlepszą szczotką jaką miałam okazję używać, a było ich kilka, jest szczotka marki 

For Your Beauty z Rossmanna. Kosztuje grosze, świetnie leży w dłoni i jest bardzo trwała – swoją mam ok 4 lata i nic złego z nią się nie dzieje. Dobrze jest ją czasami odkazić np Octeniseptem i sparzyć wrzątkiem w celu pozbycia się bakterii, które mogą sprzyjać powstawaniu czerwonych krostek na skórze.

Tak więc wracam do wyrobienia nawyku szczotkowania i za miesiąc robię kolejne podejście do białych spodni 🙂

 

A propos zmian! Jeśli wprowadzamy w swoje życie zmiany, małe bądź większe, to najlepszym sposobem na wytrwanie w postanowieniu jest zrobienie jednego zdjęcia/testu na początku naszej drogi i drugiego po miesiącu praktykowania postanowienia – w zależności od tego, czego dotyczy nasze wyzwanie. Uwierzcie, choć wydaje nam się, że w naszym wyglądzie/ stanie wiedzy nic się nie zmienia, tak zdjęcie/test kontrolny prawdę powie! nie ma nic bardziej motywującego niż widoczne postępy!

 

Teraz z innej beczki, lubię zajrzeć do Empiku i na trochę zniknąć miedzy regałami, właściwie ostatecznie i tak ląduję przy półkach z książkami dla najmłodszych :)Mogłabym tam oczami zjeść niemal wszystko, jednak ceny mocno zniechęcają do „konsumpcji“ – czytaj kupna. Mam zasadę, że nie wydaję na książkę więcej niż 30, no ostatecznie, jak książka naprawdę zawróci mi w głowie, 40 zł, jednak przedział cenowy w tej księgarni właściwie zaczyna się od 30 zł za interesujące mnie pozycje…Ostatnio, ogromnie szkoda że tak późno, trafiłam na książkowe outlety w sieci. Takie internetowe księgarnie działają niczym ceneo.pl – wpisujecie interesujący Was tytuł, a wyszukiwarka podsunie najbardziej atrakcyjne cenowo oferty. Tym samym możecie upolować nowości i bestsellery tańsze nawet o 50% Polecam zajrzeć na ksiazkomat.pl, a z tanich księgarni internetowych to taniaksiazka.pl lideria.pl czy aros.pl

 

 

Chciałabym wspomnieć o 3 kosmetykach, które w ostatnim czasie skradły moje serce. Pamiętacie jak pisałam Wam o moich problemach z przesuszoną skórą dłoni – tutaj link do parafiny-, która skutecznie dodaje mi 20 lat do metryki? Stosowałam naprawdę wiele kremów, te apteczne i drogeryjne, tańsze i całkiem drogie, jednak jeden okazał się moim wybawcą! To, uwaga!, krem do stóp – kuracja ultranawilżająca z 15% mocznikiem Ziaja Med. Jest naprawdę genialny i przynosi natychmiastową ulgę i wygładzenie dłoniom w takim stanie jak moje, czyli w tragicznym stanie. Pozostawia dosyć ciężki film na skórze, jednak w moim przypadku to bardzo pożądany efekt.

 

Drugą rzeczą jest maskara do rzęs od Artdeco Angel Eyes, która okazała się doskonałym zamiennikiem dla mojej ukochanej maskary Lancome Hypnose Doll Eyes. Jest 5 razy tańsza – ok 30 zł i równie dobra, a może nawet i lepsza – nie osypuje się i wytrzymuje cały dzień w nienagannym stanie! W każdym razie ja nie widzę żadnej różnicy, uwielbiam ją!

 

 

A trzecią rzeczą jest genialny rozświetlacz w sztyfcie Golden Rose. Jako że generalnie aplikacja pędzlem rozświetlacza jest dość trudnym zadaniem – zwykle ląduje niekoniecznie tam, gdzie zaplanowałyśmy lub osypuje się tworząc nieestetyczny błysk na połowie twarzy, tak tutaj za pomocą sztyfta możemy precyzyjnie nałożyć tam gdzie chcemy i ile chcemy. A co do samego kosmetyku, to rozświetlacz występuje w kilku odcieniach, ja mam najbardziej uniwersalny – szampański i po nałożeniu wygląda naprawdę naturalnie. Tworzy ładną, subtelną taflę, drobinki są bardzo drobno zmienione dzięki czemu nie ma kropeczek brokatu. Trwałość bez zarzutu, konsystencja kremu, który łatwo się rozprowadza i daje w razie konieczności bez trudu rozetrzeć palcem. Idealny do twarzy i dekoltu. Cena 20 zł 🙂

 

 

 

Pozostając w temacie zakupów, w moim mieście pojawił się niedawno sklep Action. Wiem, że to sieciówka, która prężnie otwiera kolejne punkty na mapie Polski. Na początku sprawiał wrażenie miejsca z przypadkowymi towarami o niewielkiej cenie i kiepskiej jakości. Teraz widzę, że sklep się rozkręca, a asortyment stale powiększa. Można znaleźć genialne rzeczy do domu, od drobnych mebli, po fajne dekoracje. Nie sposób nie zauważyć, że większość rzeczy to tzw podróbki rzeczy oferowanych przez droższe sklepy. Nie inaczej jest w przypadku tekstylii, można doszukać się podobieństw do tekstylii rodem z H&M Home czy Zara Home 🙂 tańsze o dobre 50% Ja zawsze zaopatruję się tutaj w świece zapachowe. Cena większości z nich nie przekracza 9 zł! Pepco w porównaniu do tego miejsca to drożyzna 😉 Cyknęłam kilka zdjęć z ukrycia

 

Czy zauważyłyście ostatnio nowości na sklepowych półkach w przedziałach dla chłopców? Chcąc nie chcąc, jestem na bieżąco z wyposażeniem, ale od pewnego czasu nie mam powodów na narzekań! W większości sklepów można znaleźć resoraki, lub troszkę większe autka firmy Welly. Są to repliki starych samochodów, z zachowanymi szczegółami! Jako że staramy się kupować tylko metalowe dwuślady, tak Welly wyszedł na przeciw naszym wymaganiom! Zaczęliśmy kolekcjonowanie od starego „Ogórka“, a teraz mamy całkiem pokaźny zbiór prawdziwych perełek! W naszej stajni znajduje się między innymi Fiat 126p i Warszawka. Samochodziki są metalowe, dobrze wykonane – z miłością do detali i mają rewelacyjną cenę! Dostaniecie je już od 12 zł! To zdecydowany konkurent dla wstręcioch i tandety z Hot Weels!

 

 

I jeszcze z dzieciowych rzeczy! Nabyliśmy ostatnio szkło powiększające, o którym, obok mikroskopu, zawsze jako mała dziewczynka marzyłam 🙂 Nawet nie macie pojęcia jak taka mała rzecz może cieszyć! Na wiosenną porę i budzące się do życia robaczki jak znalazł! Naszą kupiliśmy wraz z Zestawem Odkrywcy w Smyku, jednak można korzystniej cenowo i jeśli chodzi o jakość wykonania lepiej trafić na allegro. 

 

 

Jako, że wiosna od kilku dni na dobre rozgościła się, wszystkie częściej myślimy o naszych ciałach i wizji wbicia się w letnie stroje…Te myśli w wielu, w tym moim, przypadkach nie są napawające optymizmem…Ostatnio zaopatrzyłam się w gumę/taśmę do ćwiczeń, która przeżywa teraz w sieci swoje 5 minut. W internecie znajdziecie mnóstwo świetnych domowych ćwiczeń z wykorzystaniem takiej taśmy dające rewelacyjne efekty w krótkim czasie. Polecam Wam ogromnie   odwiedzenie instagramowego profilu Agaty Zając  https://www.instagram.com/agata_zaj.ac/ która pokazuje jak należy, a jak absolutnie nie wolno, wykonywać ćwiczenia z gumą. Jeśli jesteście trochę zmęczone monopolem na rynku Ewy Chodakowskiej, tak sprawdźcie ten profil, spodoba Wam się 😉

 

Na końcu mojego „Lubię“ muszę wspomnieć o serialu, który wciągnął mnie tak bardzo, że nie mogę doczekać się poniedziałków! – wtedy właśnie jest emitowany 🙂 A jak pamiętacie, wystrzegam się seriali jak ognia, ten jednak przyszedł we właściwym miejscu i we właściwym czasie. Przepadłam bez reszty!

 Serial Tu i Teraz w prowokacyjny i ogromnie wciągający sposób przedstawia losy pewnej amerykańskiej rodziny, w której nie brakuje tajemnic, sprzeczności, gierek, konfliktów i tego „czegoś“, co przyciąga jak magnes przed telewizor w każdy poniedziałkowy wieczór. Polecam!!! razy tysiąc!! 🙂

 

 

 

A do serialu domowa bruschetta!

 

 

Co potrzebujemy: 

 

 

Jasne pieczywo typu bagietka

dojrzały miękki pomidor

garść listków bazylii

2 ząbki czosnku

kilka ciemnych oliwek

opcjonalnie feta lub mozarella

sól, pieprz

 

 

Przygotowanie:

Jasne pieczywo kroimy, skraplamy oliwą i nacieramy przekrojonym czosnkiem. Następnie wykładamy na rozgrzaną suchą patelnię (lub wstawiamy do rozgrzanego piekarnika)

Wszystkie składniki kroimy, mieszamy, doprawiamy solą i pieprzem. Gdy już nasze pieczywo będzie złociste nakładamy przygotowane warzywa. Smacznego! 🙂

A Wy co ostatnio polubiłyście czym chciałybyście się pochwalić? 🙂

 

Sprawdź inne wpisy

3 komentarze

  • Odpowiedz Joanna 18 kwietnia 2018 at 20:24

    Nie znałam tej metody szczotkowania suchą szczotką, ale jeszcze w tym tygodniu się w nią zaopatrzę. 🙂 Bardzo fajny post! Pozdrawiam!

    • Odpowiedz Anna Popis 19 kwietnia 2018 at 07:49

      Joasiu naprawdę nie znałaś tej metody??! 🙂 Koniecznie wypróbuj! Ja od kilku dni regularnie szczotkuję nogi i pupę i już widzę efekty 🙂

  • Odpowiedz Kasia 6 czerwca 2018 at 08:21

    Fajny blog, mysle, ze każdy tu znajdzie coś dla siebie, doceniam wielotematycznosc 🙂 pozdrawiam

  • Zostaw odpowiedź