Film i Literatura Parenting

Logopedyczne wspomagacze

25 kwietnia 2017

Jesteście ciekawi, jak pomóc dziecku ćwiczyć poprawną wymowę i zadbać o sprawność aparatu artykulacyjnego w domu poprzez zabawę? Mam dla Was dwie świetne książki, które nie tylko ciekawie opisaną historią wciągną Malucha, ale także, a może przede wszystkim wspomogą ćwiczenie sprawności buzi i języka dziecka. To co, jesteście ciekawe? Lecimy!

Już dawno wypisałam się z mamuśkowego wyścigu,w którym główną wygraną jest wyimaginowany tytuł najlepszej mamy i najlepiej rozwijającego się dziecka. Wiem, że wszystko w SWOIM czasie i nie należy niczego przyspieszać. Ale ta głoska „r” mogłaby się już u nas pojawić 🙂 Ostatnio natrafiłam na świetne dwie książki, które pomagają w nauce wymowy ciężkich dla młodej buźki głosek.

 

Pierwsza z nich to „ Z Muchą Na Luzie Ćwiczymy Buzię, czyli zabawy logopedyczne dla dzieci” Marty Galewskiej – Kustry. To książka, która mnie absolutnie urzekła. Nie ocenia się książki po okładce, ale czy ta nie jest piękna? Poręczny format, świetny papier, pastelowe kolory i niesamowite ilustracje wykonane przez Joannę Kłos. A co z zawartością?

 

Bohaterką książki jest mucha Fefe. Nie jest to jednak zwykła mucha, oj nie! Fefe jest strażaczką, jeździ samochodem, chodzi do kina, biega w maratonach, chodzi do przedszkola, lata balonem i uwielbia truskawki z bitą śmietaną. A jak ma już dosyć wszystkiego pakuje swoje manatki i jedzie na wakacje pobyczyć się trochę na leżaku! Czy takie przygody będą wystarczająco ciekawe dla dzieci? Pytanie absolutnie retoryczne. Wszystko okraszone wspomnianymi przeze mnie wyżej pięknymi ilustracjami i zabawnym, niedługim tekstem. Ale co jest najważniejsze? Na każdej stronie mamy zadania dla dzieci i objaśnienia dla rodziców jak i w jakim celu je wykonywać. Nagimnastykujemy się troszkę, bo ćwiczymy język i buzię. Raz nadymamy policzki, innym razem dmuchamy ile sił w płucach, mlaskamy, cmokamy, wyciągamy języki i ćwiczymy wargi. Któż nie lubi połączenia przyjemnego z pożytecznym? Ta książka to gwarantuje! I uwaga! Wciąga niesamowicie zarówno dziecko jak i rodzica, tak więc przy końcu czytać wolniej, niech ta książka się nie kończy!

 

 

 

Druga pozycja to „Suchą szosą szła szczypawka. Łamańce językowe” Krzysztofa Kiełbasińskiego. Już sam tytuł stanowi wyzwanie, a co dopiero wnętrze książki! To wesołe krótkie wierszyki logopedyczne z pięknymi ilustracjami. Mamy tu większy format niż w przypadku „Muchy” i nieco trudniejszą treść. Ale spokojnie, powtarzanie wyrazów gwarantuje świetną zabawę i masę śmiechu. Można najpierw czytać wierszyk wolniej, po czym powtarzać go coraz szybciej, co zapewni niezły trening artykulacyjny. Mój ulubiony i zarazem stanowiący największe wyzwanie to ten o pchłach, po którym drętwieją usta. Ogromnie polecam Wam tę pozycję! Maluchowi na pewno przypadnie do gustu.

Sprawdź inne wpisy

Brak komentarzy

Zostaw odpowiedź