Wnętrza/DIY

Kwiaty, które produkują tlen i oczyszczają powietrze – powinnaś mieć je w sypialni!

27 lipca 2017

 

Czy wiecie, że otaczanie się pewnymi, bardzo zresztą popularnymi, kwiatami bywa szkodliwe dla zdrowia? Szczególnie jak umieści się je w sypialni. Są natomiast gatunki kwiatów, które nie tylko pięknie udekorują przestrzeń, ale również oczyszczą i nawilżą powietrze. Mają bowiem zdrowotne właściwości i warto mieć je w swoich czterech kątach, bo nie dość, że odtruwają zanieczyszczone powietrze i idealnie wpisują się w bardzo popularny teraz minimalistyczny nurt, to są do tego mało wymagające. I o takich właśnie doniczkowcach, które mają zbawienny wpływ na nasze zdrowie jest dzisiejszy wpis.

Jak zapewne wiecie, niedawno wprowadziłam się do nowego mieszkania. Włożyłam w każdy kąt kawał serca i choć wciąż jest wiele do zagospodarowania, tak nie spieszę się, chcę aby każda decyzja, nawet ta najbardziej błaha, była dobrze przemyślana. Obrałam sobie za cel stworzenie miejsca przestronnego, jasnego i niezagraconego, jednym słowem minimalizm stał się moim hasłem przewodnim. A co z kwiatami? Akurat te „pożyteczne” doskonale wpisują się w moje założenia i, jak by to określić, niezbyt dobrą rękę do kwiatów.

Weźmy na warsztat sypialnię, bo to w niej tak naprawdę spędzamy najwięcej czasu. Rano chcemy obudzić się wypoczęci i odprężeni, jednak niektóre gatunki kwiatów, które tak namiętnie stawiamy na sypialnianych półkach czy parapetach skutecznie nam ten wypoczynek utrudnią. Jednym i obrazującym słowem, mogą nawet zatruć nam życie. Jakie zatem kwiaty wybierać?

Myślę, że moda na sukulenty i rośliny bezkwiatowe nie wzięła się znikąd. Badania wykazują, że wiele z nich, pobierając dwutlenek węgla i wydzielając tlen, odfiltrowują trucizny i inne zanieczyszczenia z powietrza, stwarzając w pomieszczeniu zdrowszą atmosferę. Inne zaś to doskonałe kwiaty nawilżające powietrze. Są też i takie, które nocą produkują tlen. Zatem rozważnie dobrane rośliny doniczkowe do sypialni wniosą miły, zdrowy i relaksujący klimat w pomieszczeniu, w którym śpimy. Co zatem wybrać? Na pierwszym miejscu naszej zakupowej listy powinien znaleźć się…Aloes zwyczajny.

To mały lekarz w doniczce. Filtruje powietrze z zanieczyszczeń, a nocą wytwarza tlen, pochłaniając dwutlenek węgla. Dodatkowo świetnie nawilża powietrze! W swojej gamie ma ponad 300 gatunków, ale tylko kilkanaście z nich ma takie zdrowotne właściwości – wśród nich właśnie aloes zwyczajny, zwany pospolitym (Aloe barbadenis) lekarski, czyli popularny Aloe vera oraz aloes drzewiasty (Aloe arborescens). Ponad to, a może i na równi ze zbawiennym działaniem na powietrze, ma właściwości lecznicze – jest naturalnym lekarstwem na wiele schorzeń, najczęściej jako środek łagodzący oparzenia i ukąszenia owadów, o właściwościach nawilżających skórę nie wspominając… Nie wymaga wiele naszej uwagi i pracy. Lubi słoneczne miejsca i podlewanie od czasu do czasu, najlepiej wtedy, gdy jego ziemia będzie już nieco wysuszona. Zatem niezobowiązujący parapet będzie dla niego najlepszym miejscem. Ja mojego dobroczyńcę trzymam na stoliku obok łóżka, bo nie dość, że zapewnia mi dobre powietrze w nocy, to jeszcze pięknie ożywia monochromatyczną i minimalistyczną sypialnię. Zresztą zobaczcie same.

Ten powrót do „bezkwiatowych zielepuch” jak to określam, przypomina mi czasy rodem z PRL-u, chociaż te znam tylko z TV. W każdym domu, najlepiej na metalowym kwietniku wisiały paprocie, bluszcze i inne „przyjemniaczki”, których tak nie lubiłam za młodu 🙂 Ale starsze pokolenie chyba wiedziało co robi, bo kolejnym kwiatem o zbawiennym działaniu na naszą domową przestrzeń jest Bluszcz pospolity.


Wszystkie bluszcze dobrze oczyszczają powietrze z zanieczyszczeń i dodatkowo je nawilżają. Szczególnie są chwalone za pochłanianie formaldehydu (inaczej formaliny), znajdującym się m.in. w dymie tytoniowym, farbach i klejach. Jest łatwy w uprawie, ale lubi umiarkowanie oświetlone miejsce, zatem słoneczne miejsce na parapecie jest raczej nie dla niego.

A co powiecie na paproć? U mojej babci niemal na każdej szafce stała paprotka. Mając kilka lat obiecałam sobie, że jej doniczka nigdy nie postanie w moim domu 🙂 I co? No i mam ją na regale z książkami naprzeciwko łóżka… Paprocie z rodzaju Nefrolepsis (taka jak na zdjęciu) oczyszcza powietrze z toksycznej substancji – formaldehydu, więc w tym przypadku mogłaby przybić sobie liścia z bluszczem. Są mało wymagające i lubią umiarkowanie oświetlenie. Mówi się, że ze względu na właściwości są wspaniałym kwiatem doniczkowym do pokoju dziecka. Chociaż ja obawiam się, że, podobnie jak ja, Mały może mieć kiedyś paprotkową traumę.

 

Jeśli mimo wszystko nie możecie przekonać się do bezkwiatowców,( tym mianem określam wszystkie rośliny, które nie wytwarzają kolorowych kwiatów) to Skrzydłokwiat może okazać się strzałem w dziesiątkę, gdyż nie tylko ma piękne białe kwiaty (wybaczcie, nie ma zamiennika tego słowa), ale a może przede wszystkim wykazuje fantastyczne właściwości zdrowotne. Oczyszcza powietrze z benzenu, acetonu, trójchloroetylenu i formaldehydu, a więc substancji toksycznych wydzielanych przez meble, wykładziny oraz plastikowe obudowy sprzętów domowych. Mało tego, za pomocą dużych, ciemnozielonych liści podnosi wilgotność powietrza. Wisienką na torcie są śnieżnobiałe, trwałe kwiaty, które zdobią roślinę nawet kilka miesięcy, zwłaszcza latem! Czy można od rośliny wymagać jeszcze czegoś więcej?

 

Ja jednak pozostaje nieugięta i wolę bezkwiatowce. Jeśli macie tak, jak ja, to może Sansewieria gwinejska (Wężownica) będzie dla Was? Ma przydomek „język teściowej 🙂 i jest zalecana jako świetny sposób na poprawienie czystości powietrza w domu. Są idealne do sypialni, i bardzo łatwe w utrzymaniu. Trzeba tylko uważać, żeby jej nie „przepodlewać”. Jako ciekawostkę dodam, że została przebadana przez NASA i uznana za jedną z 12 roślin poprawiających jakość powietrza.

 

Ta NASA mnie zdumiła, pogrzebałam trochę i znalazłam roślinę, która jest jeszcze wyżej w rankingu – Epipremnum złociste. Za co doceniła NASA tego kwiata? Za wyjątkową zdolność oczyszczania powietrza. Lubi półcień, ale kiedy postawiona jest na parapecie, pod wpływem promieni słonecznych ładniej się wybarwia. To będzie mój kolejny zakup, a wsadzę ją do osłonki w naturalnym, ceramicznym kolorze – tak wygląda w mnie najatrakcyjniej.

 

Również Dracena (szczególnie wonna) i figowce (benjamina) mogą pomóc w oczyszczaniu i nawilżaniu powietrza. Ta pierwsza jest najskuteczniejszym oczyszczaczem powietrza ze wszystkich dracen.

I teraz coś, do czego ja podchodzę z lekką dozą nieufności. Powszechnie wiadomo, że nie stawia się w sypialni roślin, które wytwarzają silną woń. Kwestia jest co prawda indywidualna, ale dla mnie Jaśmin i lawenda, które badani polecają jednak w sypialni ustawić, pachną zbyt intensywnie.
Jaśmin to naturalny pomocnik snu, zmniejsza lęk i poprawia nastrój podczas pobudki. Natomiast lawenda, jak każdy wie, może pomóc w leczeniu bezsenności i niepokoju.

To teraz kilka słów o kwiatach, z których lepiej zrezygnować, a już na pewno ich miejsce nie powinno być w sypialni, gdyż w najlepszym przypadku możemy nabawić się bezsenności, a w najgorszym ciężkich alergicznych symptomów.

Z czego zrezygnować? Ze wszystkich kwiatów o bardzo mocnym zapachu i silnym pyleniu, a więc bez, hiacynt, lilia, hortensja, czy begonia pachnąca.

Mało też osób wie, że wiele popularnych roślin, ma w sobie toksyny, których dostanie się do organizmu człowieka stwarza realne zagrożenie dla zdrowia, a czasami nawet i życia człowieka. I tak oto mamy np. Wilczomlecz nadobny, czyli popularną w świątecznym okresie Gwiazdę betlejemską, która jest jednym z najniebezpieczniejszych kwiatów. Przypadkowe spożycie (dzieci) może prowadzić do poważnego zatrucia. Zawiera ona bowiem trujące sok mleczny i już samo dotknięcie listków dla osoby uczulonej może być naprawdę niebezpieczne.

Również, tak ostatnio popularna Monstera może stworzyć realne zagrożenie dla zdrowia. Jej trujący sok oprócz podrażnienia skóry powoduje również obrzmienie błon śluzowych przewodu pokarmowego, a także podrażnienie spojówek.

Należy też uważać na Filodendrona, gdyż poza właściwościami oczyszczającymi powietrze, zawiera substancje, które mogą wywołać piekący ból i opuchnięcie języka, gardła i warg.

Co zatem nasuwa się na myśl? Lepiej wszystkie rośliny trzymać z dala od dzieci i zwierzaków, no i zachować umiar w doborze kwiatów, nawet tych mających zbawienny wpływ na nasze powietrze podczas snu. Dwie, trzy rośliny w sypialni wystarczą. Trzeba też pamiętać o powycieraniu kurzu z liści, gdyż nawet najzdrowsze kwiaty, będąc zakurzonymi nie zdziałają zbyt wiele dobrego.

Sprawdź inne wpisy

6 komentarzy

  • Odpowiedz Iwona 28 lipca 2017 at 19:49

    Fajny wpis i bardzo przydatne informacje. Ja namiętnie stawiałam hiacynta do pokoju i już teraz wiem, dlaczego budziłam się zawsze z zakatarzonym nosem i bólem głowy. Co do aloesu i paproci to jutro pojawią się u mnie w sypialni! Mam pytanie, skąd ten stolik przy łóżku i złoty regał?

    • Odpowiedz Anna Popis 30 lipca 2017 at 19:00

      Iwono stolik przy łóżku kupiłam w Pepco już jakiś czas temu za bodajże ok 50 zł, ale ostatnio widziałam kilka sztuk w jednym ze sklepów, tak więc zaglądaj, pojawiają się co jakiś czas. A regał był czarny, ale uznałam, że złoty doda lekkości pomieszczeniu i przemalował mi go mój mąż:-) Zrobił to naprawdę extra! 😉 Pozdrawiam!

  • Odpowiedz Joanna 2 marca 2018 at 09:26

    Mam pytanie co do monstery. Czy podrażnienia powoduje bezpośredni kontakt z substancjami czy wystarczy że są one obecne w powietrzu? Mam w sypialni dwie pokaźne monstery Ok 2 m od łóżka w dość dużym pomieszczeniu i od jakiegoś czasu borykam się z podrażnieniami oczu i śluzówki nosa od suchego powietrza. Dodatkowo w sypialni mam 5 niewielkich akordów, bluszcz, i dość sporego figowca… czy to może być wina monstery czy raczej okresu grzewczego?

    • Odpowiedz Joanna 2 marca 2018 at 09:27

      *aloesów nie akordów :p

    • Odpowiedz Anna Popis 3 marca 2018 at 06:28

      Joasiu, teoretycznie Monstera nie powinna powodować podrażnienia, jednak należy pamiętać, że zawiera trujący sok, który jeśli dostanie się do oczu może powodować zapalenie spojówek. Moim zdaniem powinnaś zwrócić uwagę na ilość kwiatów w sypialni. Wszystkie wpływają pozytywnie na jakość powietrza, jednak należy pamiętać, że one też zabierają tlen z pomieszczenia zatem im jest ich więcej w pokoju tym są bardziej „powietrzożerne” Wyeliminowanie kilku doniczek może wpłynąć na poprawę. Lepiej obok łóżka ustaw aloes, a wielką Monsterę oddeleguj w odległy kąt;-)

  • Odpowiedz Ola 4 października 2018 at 17:35

    A ten przedostatni kwiat ze zdjęć to co to?

  • Zostaw odpowiedź