Parenting Zabawa

Kilka zabaw z dzieckiem dla zmęczonego rodzica

13 czerwca 2018
zabawy z dzieckiem dla zmeczonego rodzica

 

W życiu każdego rodzica przychodzi taki moment, nawet kilka razy dziennie, że ma dość. Dość pracy, hałasu, bałaganu, stania przy garach, spełniania obowiązków dorosłych. I dość dzieci. Zdecydowanie dość. Problem jednak w tym, że dzieci nie mają dość nas. Bo z nikomu niewiadomych przyczyn one zawsze mają ochotę na zabawę z nami, nawet wtedy, kiedy miną wcale nie zachęcamy je do tego typu rozrywki. Poniżej kilka nieangażujących rodzica zabaw, w które wchodzę z pełną świadomością ryzyka im towarzyszącemu. Może nie można przy nich napić się kawy, ale można poleżeć, a to brzmi równie podniecająco, co filiżanka gorącego napoju…To patenty na naprawdę, ale to naprawdę, czarną godzinę, kiedy nawet mruganie powiekami przysparza nam egzystencjonalny ból. Jedyne co trzeba tutaj robić, to leżeć, nie protestować i od czasu do czasu wydać z siebie jakiś dźwięk świadczący o tym, że aktywnie uczestniczymy w zabawie. Wszystkie zabawy będą odbywały się w pozycji leżącej – na wygodnym łóżku, najlepiej na brzuchu. Brzmi nieźle, prawda?

 

 

1. Wizyta u lekarza

 

Kładziemy się wygodnie na brzuchu – na plecach byłoby zbyt ryzykownie, w końcu odsłonięty brzuch ze swoim wnętrzem jest bardziej podatny na urazy zadane przez młodocianego, w pełni zaangażowanego w rolę lekarza. Następnie sygnalizujemy z jakim problemem przyszliśmy i dajemy się dokładnie zbadać różnymi przyborami (najpewniej kuchennymi) udającymi medyczny sprzęt. A że jesteśmy bardzo chorzy, to badanie musi trwać długo. Jeśli dziecko jest cierpliwe i dokładne, można uciąć sobie 5 – cio minutową drzemkę. Tutaj koniec badania wyznacza ból, jaki dziecko z przejęciem powierzonej funkcji może zadać rodzicowi. No bo w końcu trzeba się obudzić i zasygnalizować ozdrowienie!

 

 

2. Alfabet

 

Nie zmieniając pozycji przechodzimy do odgadywania liter alfabetu. Najważniejszą zasadą, która uratuje nas podczas tej zabawy, to ustalenie wcześniej podstawowej zasady!!!, że kreślenie liter na plecach odbywa się samym palcem bez dodatku w postaci ostrego pazura! To zagwarantuje nam długie leżenie i przyjemność czerpaną z chwili spokoju, a jednocześnie spędzania go z dzieckiem. Ekstremalne połączenie, prawda? 🙂

 

 

3. Wio koniku! 

 

To już ekstrema dla dzieciaków z niepohamowanym temperamentem, które uwielbiają znęcać się nad rodzicami. Ja niestety muszę przyznać, że jeśli chcę chwilę spokoju w pozycji horyzontalnej, to często jestem przymuszana do tej zabawy…Do rzeczy, ciągle w tej samej pozycji – leżąc na brzuchu, pozwalamy dziecku usiąść na plecach, a sami zamieniamy się w konia. Jeśli dziecko wymaga więcej zaangażowania to niestety musimy udawać galop, jeśli nam się poszczęści i woli przejąć kontrolę podczas spokojnego „spacerku na koniu“, to wystarczy gdy czasami rzucimy gromkim „ Ihhaaaaa“. Nieważne jakim stylem będzie zainteresowany nasz oprawca, ważne że leżymy!

 

 

4. Fryzjer

 

Nie oszukujmy się, chłopcy nie podtrzymają długo zainteresowania czesząc nasze włosy. Do tego potrzebujemy akcesoriów! Wałki różnej wielkości, gumki do włosów czy grzebyczki do spinania będą idealny rozwiązaniem. Co prawda musimy tutaj liczyć się z bólem o różnym natężeniu – w zależności ile włosów stracimy. Jednak perspektywa chwilowego nicnierobienia warta jest tego poświęcenia. Trzeba jednak być czujnym, czy w zasięgu małego fryzjera nie znajdują się nożyczki…

 

 

5. Śledzenie pająków

 

Wszystko czego potrzebujemy do tej zabawy to zgaszone światła, dwie latarki i kilka pajęczyn w kątach pokoju, a nie oszukujmy się, w domu każdej z nas coś tam się znajdzie 😉 Następnie latarkami śledzimy pająki i światłem wskazujemy im drogę do ich domów. Tutaj istnieje ryzyko, że zabawa przeniesie się do pozycji klęczącej w celu śledzenia pozostałych towarzyszy pod szafkami i łóżkami. A stąd już niedaleka droga do uświadomienia sobie jakie czekają nas porządki…

Teraz podzielcie się Waszymi zabawami na czarną godzinę 😉 Jestem pewna, że macie coś ciekawego w zanadrzu…

Sprawdź inne wpisy

11 komentarzy

  • Odpowiedz Sylwia R 13 czerwca 2018 at 11:20

    U mnie 3latek i 5 latka są bardzo samodzielni. Potrafią sobie znaleźć zajęcie. Ale w chwilach kryzysu lepią pierogi. Sprzątania godzina ale wolnego czasu znacznie więcej 🙂

    • Odpowiedz Anna Popis 13 czerwca 2018 at 11:24

      Sylwia, to tylko pozazdrościć, ale nie wierzę, że nie zdarzają Wam się momenty, kiedy samodzielność gdzieś się ulatnia i rodzice zostają zaciągnięci do jakiejś zabawy, na którą ani nie mają chęci ani siły:-) No chyba że jesteście turbo naładowaną i uporządkowaną rodziną:-) Takie podobno też istnieją… Pozdrawiam 🙂

  • Odpowiedz Monika 13 czerwca 2018 at 11:48

    ha ha ! Właśnie odkryłam, że część zabaw, które wprowadziłam z dziećmi wynikają z mojego zmęczenia! Najlepiej się sprawdza fryzjer – relaksująca jest zabawa moimi włosami dla mnie samej. Lekarz też był przerabiany! Dobrze się też sprawdza stary niedźwiedź śpi – nie trudno zgadnąć kto jest niedźwiedziem 🙂

    • Odpowiedz Anna Popis 13 czerwca 2018 at 11:50

      hehehe Moniko, ale Stary Niedźwiedź musi wypowiadać tą regułkę, a czasami nawet i to zadanie przewyższa możliwości 😉 Pozdrawiam :-*

  • Odpowiedz Kfiatushek 13 czerwca 2018 at 12:41

    Fryzjer sprawdza się u nas zawsze. Junior zadowolony, bo od małego na hopla na punkcie moich włosów, a ja odplywam 😉
    Twoje propozycje to rewelacja. Szczególnie lekarz i alfabet. Wyprobujemy jeszcze dziś

    • Odpowiedz Anna Popis 13 czerwca 2018 at 20:59

      Olu dziękuję :-* Przypomniała mi się jeszcze jedna zabawa, z której skorzystałam choćby dzisiaj…Leżę wygodnie na brzuchu – a jakże – a moje dziecko układa kredki, klocki i mazaki naokoło mnie 🙂 Powierzam mu zadanie zmierzenia mnie, a że często robi to niedokładnie i kredki nie są ustawione jedna za drugą, tak mierzenie musi trwać długo 🙂 Bo to żmudny i precyzyjny proces jest 😉

  • Odpowiedz Kasia 13 czerwca 2018 at 19:48

    Śledzenia pająków bym nie zniosła. Panicznie się boję tych małych potworów. Chyba, że Bartek by śledził, żeby mąż mógł je wytłuc😉

    • Odpowiedz Anna Popis 13 czerwca 2018 at 21:01

      hahahah to z zabawą musicie poczekać na tatę uzbrojonego w łapkę na robactwo 😀

  • Odpowiedz Monix 13 czerwca 2018 at 22:20

    Super pomysły! Wykorzystam je przy najbliższej okazji 🙂

    • Odpowiedz Anna Popis 14 czerwca 2018 at 08:01

      🙂

  • Odpowiedz Madame Giussani 14 czerwca 2018 at 10:28

    Ja uwielbiam fryzjera. Wio koniku jest dla z tatą. A ten pomysł z alfabetem sobie podkradnę jak mi córka trochę urośnie. 😊

  • Zostaw odpowiedź