Uroda

Kilka sposobów na szybką poprawę wyglądu nóg

24 czerwca 2017

Dla wielu kobiet wraz z dużymi temperaturami przyszły duże dylematy. Co zrobić, kiedy lato na zewnątrz, a nogi wciąż zimowe? Mimo wszystko wbijać w krótkie szorty i nie czuć się z tym zbyt komfortowo, czy jednak wybierać bezpieczną dla oczu, jednak niekoniecznie dla naszego komfortu, opcję długich spodni? Z tego co widzę, wiele niestety obstaje przy tej drugiej. Mam swoje sposoby, które w błyskawiczny sposób poprawią wygląd naszych nóg i odejmą nam dylematów. Wystarczą 2 dni, a zmienią się nie do poznania, a że dawno nie było urodowego wpisu, tak z wielką przyjemnością zapraszam Was ten SOS-owy.

Jasne, nic nie zastąpi regularnych ćwiczeń i zdrowej diety, jednak to post dla tych, które z różnych przyczyn nie korzystają ani z jednego, ani z drugiego.

 

Pamiętacie, pisałam już o rewelacyjnych efektach, jakie daje szczotkowanie ciała na sucho. Biorąc pod uwagę to, że chcę przedstawić sposoby, które przynoszą niemalże natychmiastowe efekty, nie będę namawiała Was, że nagle macie co 10 minut szczotkować ciało. Niemniej jednak, naszą Akcję doprowadzenia nóg do dobrego stanu należy zacząć od użycia szczotki, lub chociażby peelingu. W ten sposób wygładzimy je, pozbędziemy się większości krostek, suchych skórek i przygotujemy skórę do dalszego działania. Fajnie jest zastosować ten trik przed depilacją, gdyż szczotka unosi włoski na nogach, co jest z kolei ważne przy depilacji. No właśnie, przechodzimy do drugiego punktu.

Dla większości sprawa oczywista, depilacja. Ale wpis dotyczy „zimowych nóg“ i zakładamy, że z taką całkowitą depilacją jesteśmy na bakier. Jak to mówi na to moje dziecko, „kujki“ na nogach nie dodają urody, a przy świetle wyglądają wręcz nieestetycznie. Zatem maszynki w dłoń i działamy! Całościowo, to znaczy, że uda też mają być gładziutkie.

Nie wiem jak Wam, ale mi nic nie poprawia tak humoru jak zrobione paznokcie u nóg. Stopa wygląda wtedy na zadbaną, a to obowiązkowy punkt przy ekspresowych sposobach na polepszenie wyglądu nóg. W lecie wybieram przede wszystkim różne odcienie czerwieni – ładnie wyglądają przy opalonych nogach.

 

A propos opalonych nóg! Nic nie poprawia tak ich wyglądu, jak muśnięta słońcem skóra. Co jednak zrobić, kiedy nie mamy czasu i okazji, aby wylegiwać się godzinami na słońcu? Tutaj z pomocą przychodzą kosmetyki brązująco – samoopalające. Ja stosuję je całorocznie, pół na pół z normalnym balsamem do ciała. Mam wtedy pewność, że nie narobię smug, a skóra nie będzie taka nieestetycznie biała. Dlatego przed aplikacją tak ważne jest odhaczenie powyższych punktów ze szczotkowaniem i depilacją na czele, gdyż zmniejszają one ryzyko nierównomiernego rozłożenia kosmetyku, a co później za tym idzie, opalenizny.


Ostatnio używam balsamu do ciała z samoopalaczem nadającym efekt lekkiej opalenizny Dove i polecam Wam ogromnie ten produkt. Nie pozostawia plam, szybko się wchłania i daje naprawdę ładny, subtelny efekt. Kiedy potrzebuję w szybkim czasie opalić nogi, używam go już bez dodatku innego balsamu 2 razy dziennie i za 2-3 dni mogę pochwalić się opaloną, piękniejszą skórą.

Przed wyjściem smaruję nogi REWELACYJNYM suchym olejkiem do ciała Nuxe. Podejrzewam, że słyszałyście już o nim, bo o takim cudotwórcy po prostu się mówi w kobiecych kręgach. Jest genialny, szybko się wchłania, pięknie pachnie, a przede wszystkim upiększa skórę. Mam dwie wersje, z drobinkami i zwykły. Ten pierwszy ładnie podkreśla opaleniznę i nadaje się na wieczorne wyjścia. Jednak prawdziwą miłością zapałałam do tego zwykłego – niezwykłego, którego używam na codzień. Nadaje bardzo subtelny, ale widoczny blask skórze, odżywia ją i trzyma się naprawdę długo. Nie pozostawia tłustych plam i naprawdę nie ma sobie równych. Skóra wydaje się piękniejsza i zadbana, a wraz z powyższymi punktami stanowi SOS dla nóg, które w krótkim czasie trzeba doprowadzić „ do ludzi“, czyli letnich strojów.

Sprawdź inne wpisy

5 komentarzy

  • Odpowiedz Karola 26 czerwca 2017 at 17:13

    A jak Nuxe sprawdza się na twarzy ? Mam obawy żeby go używać.

    • Odpowiedz Anna Popis 26 czerwca 2017 at 18:06

      Karola, z całym szycunkiem dla Nuxa, ale nie używaj go na twarz…cera świeci się jak psu…;-)Na ciało nie ma nic lepszego, ale niech on nie wykracza poza jego strefy;-)

  • Odpowiedz Iwona 26 czerwca 2017 at 18:11

    Skusiłam się na ten z drobinkami, bo pięknie wyglądał w tej buteleczce na zdjęciu, a że jadę niedługo na urlop, tak myślę, że będzie jak znalazł!Ale dostałam też małą próbkę tego bez drobinek i faktycznie jest genialny, efekt zdrowej, zadbanej skóry i zero lepkości. Bardzo go lubię, dziękuję za polecenie! A co do samoopalacza, to też stosuję go całorocznie, cellulit i mało jędrna skóra są zdecydowanie mniej widoczne:-)
    Pozdrawiam

  • Odpowiedz Marta 25 kwietnia 2018 at 03:57

    Aniu, po pierwsze ogromnie cieszę się, że zaczęłaś znowu pisać – odwiedzam Twoją stronę regularnie i czytam wszystko 🙂
    A po drugie,to żałuję,że tak późno zdecydowałam się zakupić szczotkę do masażu ciała,o której tu piszesz…Jest rewelacyjna! Nie wiem na czym polega jej fenomen,do tej pory szorowałam ciało szorstką gąbką i myślała, że efekty będą podobne po szczotce, ale nie! Po szczotce mam ochotę dotykać swoje gładkie ciałko :p Jest cudowna.Tak wiele za tak nie wiele 🙂 Ściskam mocno i jeszcze raz dziękuję.

    • Odpowiedz Anna Popis 26 kwietnia 2018 at 19:34

      Marta, bardzo dziękuję za przemiły komentarz:* Życzę Ci, aby szczotka na stałe zagościła w łazienkowe progi 😉 bo efekty są rewelacyjne. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję, że tu jesteś 🙂

    Zostaw odpowiedź