Parenting Zabawa

Kilka fajnych pomysłów na przetrwanie z dzieckiem nudy w domu

23 stycznia 2018

 

Spotkało nas coś, o czym przez dobry rok całkowicie zapomnieliśmy – choroba. Jak już przyszła, to konkretnie i uziemiła nas na dobre 1,5 tygodnia w domu. Tyle czasu w domu, na dodatek przez pierwszy okres choroby dostaliśmy zakaz wychodzenia, co przy temperamencie mojego dziecka i moją nienawiścią do monotonii oznacza kompletną porażkę!
Jestem z tych „trzepiących się nad dzieckiem“ matek i oglądanie ciągiem przez godzinę bajek jest dla mnie niedopuszczalne. Fakt, jest wygodniej, jednak wyrzuty sumienia, że idę na łatwiznę podsuwając gotowe rozwiązania, które tak naprawdę tylko zamulają mojego Malucha są ogromne. Zdecydowanie wolę ten dzień spożytkować nieco bardziej kreatywnie, co z kolei wiąże się z moim całkowitym zaangażowaniem w każdą zabawę, nawet w tą na którą niekoniecznie mam ochotę. Do rzeczy! Ten trudny czas musieliśmy jakoś przeżyć i o ile przy wielu rodzajach zabawy wycwaniłam się maksymalnie mówiąc, że po prostu nie lubię się w to bawić i nie zamierzam tego robić, tak wypracowaliśmy kompromis, w którym i ja jakoś żyję, i dziecko zadowolone. Co można robić w czasach przedszkolnej i pracowniczej posuchy?

Sposób na przetrwanie – Przejrzeć regały!

Zapomnieliśmy, że mamy takie fajne rzeczy na półce:) Ale zanim o tym, to BOŻE, zapomniałam jak „siedzenie w domu z dzieckiem“ to strasznie straszna praca! Ba! Harówa. Jako matka pracująca zawodowo apeluję do Ministra Spraw Wewnętrznych o przyznanie medalu za poświęcenie i codzienne spinanie pośladków Mamom „siedzącym“. Sama przecież byłam bardzo długo w tej grupie, jednak niebywałe, jak szybko się zapomina o ciemniejszej stronie macierzyństwa…Uwierzcie, nie ma nic wspanialszego i bardziej relaksującego niż wyjście do pracy! Konieczność pomalowania oka, ubrania się w coś innego niż skulkowane leginsy i wyblakłą koszulkę męża oraz możliwość porozmawiania z kimś innym niż dziecko i wścibska sąsiadka jest nieoceniona!!
Już pierwszego dnia zwolnienia spostrzegłam, że to będzie ciężkie 1,5 tygodnia! Szybko można wpaść w stare nawyki, a więc w te skulkowane legginsy i w wyblakłą koszulkę, a dzień kończyć z tępo wbitym wzrokiem w ścianę ze zmęczenia i wyssania wszystkich soków życiowych. Aby mieć poczucie, że ten czas nie będzie czasem przesiedzianym, a co za tym idzie czasem, który przeleciał mi przez palce, zrobiłam sobie listę rzeczy, które chciałabym zrobić i które dałyby mi satysfakcje, że coś z tego okresu wyciągnęłam dla siebie. I tak oto uzbierała mi się kupka książek do przeczytania na już.

Niestety, wciąż nie pozbyłam się zwyczaju czytania kilku książek jednocześnie. To jedno z gorszych przyzwyczajeń, które przyplątało się do mnie już jakiś czas temu. Wydaje mi się, że wiąże się to z maksymalnie okrojonym czasem dla siebie i jak już zyskuję tych kilka chwil, zachowuję się jak „spuszczona z łańcucha“ i chcę „zjeść“ wszystko na raz. Zwykle kończy się to nieciekawie, to jak z łapaniem kilku srok za ogon – ostatecznie wszystkie książki zaczęte, a żadna nie doczeka się przeczytania do końca…Ba! Ja w trakcie czytania drugiej już zapominam co było w pierwszej książce! Tym razem stawiam na 4 pewniaki i mam nadzieję, że uda mi się plan zrealizować.
Obiecałam też sobie codzienne krótkie ćwiczenia, tym razem nie wieczorową porą, bo wtedy zazwyczaj są ostatnią rzeczą, na którą mam ochotę, a w ciągu dnia, tuż obok mojego dziecka. Bo jak na pewno pamiętacie, jestem fanką łączenia przyjemnego z pożytecznym :-)czyli czasem z moim dzieckiem i czasem dla siebie.

Zamierzam też popracować nad blogowymi wpisami tak, aby mieć kilka w zapasie, a dawno zapasów w tej kwestii nie robiłam:-) Ogarnę w końcu też papiery, które piętrzą się w komodzie i czekają na posegregowanie w dawno już zakupionym do tego celu segregatorze. No i wypróbuję kilka nowych przepisów… Myślicie, że uda mi się wszystko zrealizować? Siedząc w domu z dzieckiem (btw. moje ulubione słowo! Organizacja leci na łeb na szyję)

A co do samego czasu z moim dzieckiem, to wróćmy do tych regałów 🙂 Wiedziałam, że na samych zabawach, w które On chce się bawić daleko nie zajadę. Zwyczajnie wykańcza mnie udawanie rabusiów i policji w serii Lego Policja, a zabawa na pół gwizdka, taka, żeby tylko być obecnym ciałem przy dziecku to nie zabawa. Zresztą Maluch od razu wyczuje, że nie wczuwamy się odpowiednio…Zatem trzeba było wybrać coś, co zaangażuje nas dwoje i z czego będziemy czerpać radość. Sięgnęliśmy głębiej i wygrzebaliśmy kilka zapomnianych rzeczy.

Pierwszą z nich były świetne układanki przyczynowo skutkowe. Co prawda, preferowany wiek to 3 latka, Misiek ma 4 i układanki są dla niego zbyt łatwe, ale i tak dały nam dużo frajdy, tym bardziej, że kiedyś nie cieszyły się powodzeniem u mojego dziecka. Mamy tutaj 8 historyjek i musimy ułożyć ciąg wydarzeń, czyli co było pierwsze i jak to się skończyło. I tak oto weźmy przykładowo królika, który chce upiec ciasto marchewkowe! Najpierw idzie po marchewkę do ogródka, później zaczyna piec, a zwieńczeniem wysiłków jest piękny wypiek marchewkowy:) Fajna zabawa wymagająca skupienia i ucząca logicznego myślenia. Polecam.

 

Następne układanki to nauka liczb. Musimy dopasować odpowiednią cyferkę do liczby zwierzątek na obrazku. Nie mamy tu zbyt dużego pola do popisu dla starszych dzieci, bo dojdziemy tylko do 10. ale i tak to fajna zabawa.

 

 

Lubimy układać puzzle, a te które mamy z Djeco nie dość, że są świetnie wykonane, to jeszcze mają nierówne krawędzie, co dodatkowo utrudnia ułożenie całości obrazka. Od tej firmy mamy ze zwierzakami i są naprawdę fajne.

Ostatnio na tapecie jest u nas nauka alfabetu i zegara. Zamówiłam prosty plakat, bo nie dość że idealnie pasuje do pokoju, który jest obecnie w przebudowie i dopasowywaniu do wieku i potrzeb mojego synka, to jeszcze jest bardzo prosty! Bez zbędnego chaosu, zwierzątek obok literek i tego typu rzeczy. Jest to, co najważniejsze, czyli litery i nie wiem czy jest się czym chwalić, czy to jednak żaden wyczyn, ale moje dziecko zna już cały, rozpoznaje litery i pięknie składa sylaby w długich wyrazach. Myślę, że przy odrobinie pracy za nie tak długo czas będziemy czytać 🙂 Nic na siłę, Misiek sam zainicjował naukę, bardzo go to zainteresowało, a ja poszłam na ciosem.

W nauce pomogły nam też różne gry, a ta widoczna na zdjęciu jest banalnie prosta i stara jak świat, wystarczy dopasować literkę do obrazka z przedmiotem, na którą się zaczyna. Dodatkowym plusem tej zabawy jest to, że nie nudzi się szybko. Naprawdę fajny sposób na spędzenie czasu z dzieckiem, no i to co lubię najbardziej, połączenie przyjemnego z pożytecznym, w tym wypadku nauką.

 

Grę „Zegar“ dostaliśmy pod choinkę. Maksymalnie uproszczona, ze wskazówkami do zamontowania. W zestawie karty z zadaniami – ustawieniem wylosowanej godziny. Mamy wersję prostą – pełne godziny, trudniejszą – półgodzinne i wersję hard – godziny z minutami. My gramy narazie w level 1, ale jak to mówią, trening czyni mistrza!

 

Moje dziecko uwielbia labirynty! To właściwie jedyna rzecz, jaka zatrzyma go na dłużej. Długo szukałam książeczki z labiryntami i w końcu znalazłam idealną! Absolutnie Fantastyczne Labirynty są naprawdę fantastyczne! Ponad 100 labiryntów o różnych stopniach trudności, ładnie wydane, ciekawe, a na końcu książki mają rozwiązania. Niestety, jak dla mnie trochę drogie – ok 30 zł… W swojej ofercie wydawnictwo ma kilka innych propozycji, między innymi wersję kropkowaną – czyli łączenie kropek w obrazki. Kiedy wszystko już uzupełnimy, na pewno sięgniemy po pierwszą serię Labirynty Nie Z Tej Ziemi.

Przypadkiem znalazłam w Biedronce jeszcze lepsze labirynty! W dużym formacie, z ukrytymi zagadkami Wielki Blok Dla Bystrzaków. Mnóstwo labiryntów, ze względu na format bardziej przejrzyste niż Absolutnie Fantastyczne Labirynty. No i cena! Niecałe 13 zł! Nie wiem jak Wy, ale ja zawsze znajdę jakąś perełkę w tych tekturowych regałach książkowych 🙂

 

A Wy jakie macie sposoby na przetrwanie w domu z dzieckiem? Jakieś ciekawe wspomagacze? 🙂

Sprawdź inne wpisy

5 komentarzy

  • Odpowiedz Kfiatushek 24 stycznia 2018 at 07:09

    My właśnie zaczynamy. Junior zostaje w domu do końca tygodnia, bo jest trochę przeziebiony, a nie chce żeby całkiem go rozłożyło, bo we wtorek ma zabawę karnawałową w przedszkolu. Teraz bawi się pociągiem, później w kolejce czeka ciastolina i farby. Mamy taką grę o dopasowywaniu przeciwieństw, książeczkę z zegarem Tak jak Wy, planszówki i teczkę czterolatka,ktora kupilam kiedys w biedronce. I podobnie jak Ciebie czeka mnie segregacja dokumentów 😉

    • Odpowiedz Anna Popis 24 stycznia 2018 at 08:30

      Gra z przeciwieństwami to świetny pomysł, aż dziwne że nie mamy tego typu rzeczy…Dużo cierpliwości Olu życzę w tym okresie;-) powodzenia

      • Odpowiedz Kfiatushek 24 stycznia 2018 at 09:20

        Ta gra w przeciwieństwa to super sprawa. Junior bardzo ja lubi. Oj cierpliwość się przyda 😁 zwłaszcza, że w ciąży mam jej jakby mniej 😜

  • Odpowiedz Daga 25 stycznia 2018 at 13:14

    Cześć! Nigdy tu nie pisałam, a zaglądam od pół roku regularnie:) Znam Cię z widzenia z liceum i… z parku – dzieci mamy w tym samym wieku. Podoba mi się jak piszesz i lubię tu być:) A co do tekstu to polecam jeszcze piasek kinetyczny. Jest później trochę sprzątania, zwłaszcza gdy do starszaka dołączy niespełna półtoraroczny brat, ale 30 minut (!!!) ciszy na kawę… BEZCENNE!!! Z układanek i gier edukacyjno-rozwojowych polecam wydawnictwo Alexander, dobre ceny, bogaty asortyment i można połączyć naukę z zabawą:) Pozdrawiam!

    • Odpowiedz Anna Popis 25 stycznia 2018 at 20:13

      Daga ogromnie mi miło:-) dziękuję za przemiły komentarz, następnym razem podejdź do mnie koniecznie:-) Kilka razy zdarzyło mi się, że dziewczyny zaczepiały mnie, bo skojarzyły z blogiem 🙂 to zawsze bardzo miłe dla mnie spotkania:-) Co do piasku kinetycznego – kiedyś, przy chorobie mojego dziecka, kiedy wszystkie możliwości zainteresowania mojego dziecka zostały wyczerpane, wysłałam mojego męża po piasek kinetyczny…Kupił w fluorescencyjnym kolorze – pomarańczowym…Piasek wylądował na jasnoszarym dywanie…to był fatalny pomysł;-) Między Twoimi dzieciaczkami jest świetna różnica wieku i myślę, że to brat jest najlepszą „zabawką”, Co do gier to dziękuję za polecenie, właśnie wybrałam 3, które niedługo do nas dotrą:-)Pozdrawiam i odzywaj się częściej:) Komentarze bardzo motywują do pracy:)

    Zostaw odpowiedź