Lifestyle Sport i Zdrowie

Kiedy sama woda nie wystarcza. Sposoby na turbo nawodnienie organizmu

30 marca 2018

Odnosicie czasem wrażenie, że wypita woda „przelewa się“ przez Was, a obiecanych efektów po wypitych 2 litrach wody brak? Ja mam tak często, choć te 2 litry wypitej wody najczęściej i tak pozostaje w sferze dzikich fantazji…Nie mniej jednak, nawet kiedy jestem blisko tej liczby i tak nie widzę żadnych rezultatów mimo stosowania się do zdrowych zaleceń długi czas. Po prostu wpadła jednym końcem, wypadła drugim i to tyle. Żadnych mniej widocznych zmarszczek, żadnego nawilżenia skóry, jak była z białym przesuszonym polotem widzianym pod światło, tak jest nadal…No właśnie, czasami sama woda nie wystarczy i kiedy czujecie, że konieczne byłoby dodatkowe nawodnienie organizmu polecam Wam skorzystanie z kilku sposobów.

„Rozczytałam“ się po kilku poradnikach i zaczerpnęłam wiedzy u osób zawodowo zajmujących się ustalaniem zdrowej diety dla pacjentów. I wyszło dziwnie, bo w czasie kiedy czujemy, że schniemy na potęgę pijąc samą wodę możemy narobić sobie niezłej biedy. Krótko mówiąc picie samej wody może zadziałać na nasz organizm niekorzystnie. Dlaczego tak się dzieje?

Sama woda oprócz śladowych ilości minerałów nie zawiera nic wartościowego. Tracimy ją przy oddychaniu, potrzebach fizjologicznych czy przy poceniu. Pijąc samą wodę bez drogocennych dodatków, o których zaraz będzie mowa, tylko pozornie uzupełniamy jej zasoby. Wraz ze zwiększoną ilością wypijanej wody zwiększamy częstotliwość toaletowych wizyt, tym samym wypłukujemy mikroelementy z naszego organizmu. W ten oto sposób sprawiamy, że woda „przelatuje“ przez nas nie czyniąc nam nic dobrego…Jak naprawić ten drobny, ale znaczący błąd?

Jak nawodnić organizm?

Przede wszystkim należy dodać do wody to, co wypłukuje, a co w niej nie występuje, czyli cenne mikroelementy! Zrobimy to w bardzo prosty sposób – dorzucając drogocenną sól! Tak, tą która zatrzymuje wodę (o to właśnie chodzi), ale przede wszystkim zależy nam na minerałach w niej zawartych, bez których organizm choruje.

Najlepsza będzie sól himalajska zawierająca największą liczbę minerałów( 84). Dobrym wyborem będzie także sól kłodawska lub celtycka. Są to sole nieoczyszczone, bez syntetycznych dodatków tak niebezpiecznych dla organizmu.
Najgorszym natomiast wyborem będzie sól morska i stołowa, która jest oczyszczana ze wszystkich cennych minerałów, a następnie, w celach komercyjnych, dodatkowo wybielana i „wzbogacona“ przeciwzbrylaczem – żeby była sypka.

 

 

Kiedy już nabędziemy dobrą sól należy szczyptę dodać do szklanki wody. I to wszystko, mamy wartościowy napój, który nie tylko nawodni, ale i uzupełni ważne mikroelementy! Dla smaku można naturalnie dodać kilka kropel cytryny i pić na zdrowie!

Czasami jednak potrzebujemy czegoś nie tylko nawodniającego, ale i odżywczego dla organizmu. Wtedy pomocny może okazać się przygotowany w domowych warunkach napój izotoniczny. Nie wchodząc w szczegóły i skomplikowane procesy biochemiczne tłumaczące działanie takiego napoju na nasz organizm dodam jedynie, że napoje tego typu dedykowane są dla osób intensywnie trenujących w celu uzupełnienia elektrolitów po 60 minutowym treningu. Jednak jeśli czujemy, że „czegoś“ nam brak, jesteśmy wyczerpane i tak, jak pisałam, potrzebujemy nawodnić i odżywić organizm, śmiało możemy sięgnąć po tego typu napój. Spójrzcie teraz na skład pierwszego z rzędu napoju izotonicznego dostępnego w sklepie:

  • woda, dekstroza, maltodekstryna, regulatory kwasowości:, – kwas cytrynowy, – cytrynian sodu, – cytrynian potasu, aromaty, stabilizatory:, – guma arabska, – ester glicerolu i żywicy roślinnej, substancje słodzące:, – aspartam, – acesulfam-K, barwnik:, – błękit brylantowy FCF, zawiera źródło fenyloalaniny

Straszne, prawda?

Wszystko, czego potrzebujemy do najlepszego izotoniku to 4 składniki, które ze sklepową chemią nie mają nic wspólnego

litr wody

łyżeczka miodu, syropu klonowego lub syropu z agawy ( obojętnie jaki naturalny słodzik – ja używam syropu z agawy)

sok z połówki cytryny
dwie szczypty soli himalajskiej lub kłodawskiej

 

 

Tak przygotowany napój możemy popijać sobie w ciągu dnia, uzupełnienie elektrolitów gwarantowane!

Skoro o odżywieniu mowa, to chciałam napisać Wam o dwóch napojach, które nie tylko postawią na nogi lepiej niż podwójne espresso, ale także dostarczą nam mnóstwa witamin, które w takiej postaci raczej pomijamy w codziennej kuchni To zielone smoothie, a że wypróbowałam ich naprawdę wiele i naprawdę niewiele smakowało lepiej niż zmielona trawa, tak polecę Wam te naprawdę dobre w smaku i działające zbawiennie na nasze zdrowie!

 

Jarmuż z pomarańczą i jabłkiem

 

Jarmuż, choć to niewiarygodne, da się lubić! Przynajmniej w postaci tego smoothie…Jest dobre, odpowiednio słodkie i co najważniejsze mega, ale to mega zdrowe. Ma więcej wapnia niż mleko i więcej witaminy C niż wymagana dzienna dawka. A co on jeszcze ma oprócz mnóstwa witamin? 30 razy więcej antyoksydantów niż kapusta!!

 

Czego potrzebujemy

 

Sporą garść umytego jarmużu
Pół banana
Pół pomarańczy
Pół jabłka
Szklanka wody
Opcjonalnie łyżkę siemienia lnianego

Wszystko blendujemy, przelewamy do ładnej szklaneczki – bo z takiej lepiej się pije i na zdrówko:)

Szpinak z mango i miętą

 

Szpinak jest dla mnie trochę łagodniejszy w smaku niż jarmuż, a może już przyzwyczaiłam się do smaku, gdyż częściej go używam w kuchni? Nie mniej jednak to smoothie jest pyszne no i jak wyżej – bardzo zdrowe

 

Czego potrzebujemy:

Garść umytego szpinaku
Pół dojrzałego mango
Jedno kiwi
Kilka listków mięty
Szklanka wody

Postępowanie jak powyżej 🙂

 

Choć ta książka nie jest nowością na rynku czytelniczym, to dopiero teraz trafiła w moje ręce. Food Pharmacy to rewelacyjna książka o zdrowym odżywianiu, wpływie jedzenia na nasze zdrowie, no i zbiór świetnych przepisów, które po kolei wypróbowuję we własnej kuchni. Dałam się nawet namówić autorkom na chipsy z jarmużu! Znajdziecie tu też kilka przepisów na zdrowe smoothie 🙂

 

 

Sprawdź inne wpisy

3 komentarze

  • Odpowiedz Kfiatushek 30 marca 2018 at 06:37

    Ja bardzo lubię koktajl szpinak+banan+ jabłko+ gruszka. Pyyycha. A latem banana można zastąpić arbuzem

  • Odpowiedz majka 4 kwietnia 2018 at 16:25

    Świetne rady, skorzystam na pewno. Do tej pory lubiłam sobie popijać w ciągu dnia cisowiankę z cytryną, ale o soli nie słyszałam. Będę musiała kupić himalajską w sklepie ze zdrową żywnością i wypróbować

    • Odpowiedz Anna Popis 4 kwietnia 2018 at 20:26

      Maju polecam :-)sól himalajską kupisz też w każdym większym supermarkecie, ale nasza kłodawska też jest dobra:-) Pozdrawiam

    Zostaw odpowiedź