Parenting

Jedna rzecz, która może zniszczyć Twoje relacje z dzieckiem

8 maja 2017

Możesz być najlepszą matką, zaopatrzoną w poradnikową, medyczną, intuicyjną i pedagogiczną wiedzę. Możesz świetnie rozumieć się ze swoim dzieckiem i ustalić reguły gry, która jest zadowalającym kompromisem między Twoimi wymaganiami, a temperamentem dziecka. Możesz mieć nawet pewność, że jesteście najbardziej zgranym duetem wszechczasów, ale nic Ci z tego wszystkiego, jeśli trafisz na pewną przeszkodę, która niweczy cały trud włożony w wychowanie i poukładanie Waszych relacji. Niezależnie od wieku dziecka i wszystkich powyższych, Twoja pozycja i autorytet zostanie podkopany w jednej chwili, a odbudowanie tego wszystkiego zajmie Ci więcej niż myślałaś, chyba, że zgrabnie wyeliminujesz przeszkodę, co czasami, w zależności od uwarunkowań charakterologicznych, graniczy z cudem.

Co jest w tym całym wychowaniu najważniejsze? Moim zdaniem JEDNOŚĆ. Spójność myśli, działań i celów. Granie do jednej bramki i przestrzeganie zasad, bo w zasadzie dziecka nie wychowujesz sama, a wraz z najbliższym otoczeniem. Co, jeśli trafisz na nieuczciwego gracza, lub takiego, który po swojemu chce przeforsować swoje zasady i okazać się tym, który bierze wbrew Twoim wychowawczym założeniom stronę dziecka? Wtedy masz problem. Duży.

Ile to już razy słyszałaś, że rodzice są od wychowania, a cała reszta od rozpieszczania? Trudno mieć o takie podejście do kogokolwiek pretensje, w końcu za „dzieści” lat pewnie też będę stała po tej stronie barykady powtarzając jak mantrę to hasło, ale pomyśl, czy jest coś bardziej denerwującego niż sprzeczne komunikaty skierowane do dziecka na temat tej samej rzeczy? Ty mówisz NIE dla słodyczy, a za chwile bum – lizak ląduje w małej buźce, bo przecież jak to mówi „życzliwy” – „Jednego można”. Ty nakładasz szlaban na zakup nowych zabawek( co ogłaszasz wszem i wobec), gdyż te nie doznają ani krzty szacunku, a za chwilę nowe klocki prezentują się przed oczyma Malucha. Mówisz, że dziecko powinno na chwilę pobyć samo i ochłonąć po niedawno przebytej sklepowej histerii i ani się obejrzysz, a szkrab ląduje na rękach życzliwych, bo „nie może tak samo siedzieć w pokoju”. Ty założenie, Oni dwie nowe koncepcje. Całkowita niespójność, znasz to?

A przypominasz sobie to spojrzenie dziecka, które w końcu dostało to, co chciało wbrew Tobie? Pewnie tak, i kto tu wyszedł poszkodowany z tej batalii? Wstrętna matka i jej rygor, który można jednak ominąć przy pomocy Innych. Matka BE, Inni Cacy. I teraz pomyśl, którą stronę wybierze dziecko? Proszę, jaką lekcję wynosi dziecko na przyszłość, którą przecież zapewne znamy z autopsji. To jedno z Tych ciężkich aspektów, z jakimi przychodzi nam się zmierzyć. I pal licho, jeśli to nasza druga połówka czasami zagra wbrew nam – kilka małych, domowych wojenek, gdzie prawie wszystkie chwyty dozwolone i sprawa załatwiona. Gorzej, jeśli nasz przeciwnik – uparty osioł w skórze człowieka, wywodzi się z nieco dalszego grona i zwyczajne wykrzyczenie w twarz tego, co nam się nie podoba nie wchodzi w grę. Tacy zresztą i tak mają przeświadczenie, że wiedzą lepiej, a każda próba zestawienia twoich założeń z Ich wizją tego problemu i tak wyjdzie na Twoją niekorzyść. Bo „wydziwiasz”, „przesadzasz” na „ Głupia Ona” skończywszy. Wtedy machnięcie ręką i ograniczenie kontaktów powinno zniwelować problem i zaowocować lepszym humorem rodzicielki, ale chyba nie tędy droga.

Zawsze jestem za humanitarnym podejściem do konfliktów i spokojnym objaśnieniem Innym zasad panujących między mną, a dzieckiem. Ustalenie pewnego regulaminu jest korzystne da obu stron – bo a) to w końcu Twoje zasady, b) osoby trzecie mają jasność sytuacji i postępowania, a to ogromnie ważne, gdyż w końcu wszyscy w tym przypadku gramy do jednej bramki – ukształtowania kręgosłupa moralnego małego człowieka, dla którego ogromną wartością będzie wspierająca się i szanująca rodzina. Jeśli jednak Twoje argumenty mimo podjętych prób nie docierają do Tych osób i odnosisz wrażenie, że twój autorytet jest podważany, może ostatecznie warto przekalkulować sytuację i wasze relacje, w końcu stawiasz na szali wszystko, o co dotychczas walczyłaś -Twoją wizję wychowania.

Sprawdź inne wpisy

Brak komentarzy

Zostaw odpowiedź