Parenting Zabawa

Jak kupować dobre zabawki na lata i nie wydawać przy tym fortuny?

6 stycznia 2017

Wypowiedziałam wojnę plastikowi, niepotrzebnym zabawkom i miśkom – kurzopłapom, których ilość przyprawiała mnie o zawrót głowy, a mój portfel o ciągłe odchudzanie. Metodą prób i błędów opracowałam zabawkowy dekalog, którego trzymanie się chroni przed bankructwem i bałaganiarstwem.

Kiedy pojawił się na świecie mój Rumcajsik wpadłam w zakupowy ciuchowy szal. Kupowałam wszystkie ubranka, które spowodowały „ten błysk” w oku. Zamęczałam wszystkich naokoło opowiastkami co mi się podoba, co z czym bym połączyła, jakie buciki wybrałabym do TYCH spodenek, a jaką czapeczkę do TEJ kurtki. Niektórzy próbowali sprostać moim wymaganiom i z drżeniem rak i niepewnością w oczach wręczali mi, tzn mojemu synkowi, prezenty w nadziei, że trafili w gust. Inni byli wyraźnie przestraszeni moimi wytycznymi i woleli wybrać, na pierwszy rzut oka, bezpieczniejszą przystań – zabawki. I tak historia ta ma smutny finał, bo i w ciuchowej sytuacji wiele ubranek lądowało nieodmetkowanych w kartonie i w zabawkowej sprawie rosła nam sterta plastiku i pluszu, kompletnie nie zaskarbiająca uwagi Małego. Z obu jednak problemów wyszłam obronną ręką, bo nauczyłam się pewnych zasad zakupu, a później stopniowo wprowadzałam w życie tak, aby dziecko było zadowolone i portfel cały.

Zabawki to temat kompletnie ignorowany przeze mnie w pierwszych miesiącach Małego. Jasne, miał kilka przytulaków w kontrastowych kolorach, jakąś karuzelkę nad łóżeczkiem i tym podobne rzeczy, ale z racji wieku nie wykazywał nimi zainteresowania. Schody zaczęły się w późniejszym okresie, kiedy zaczęły wyrabiać się zainteresowania mojego Malucha, a ja błądząc po sklepowych półkach wybierałam na oślep zabawkę naiwnie wierząc, że spełni swoje zadanie i sprosta wymaganiom.

Tym oto sposobem zaczęło nam przybywać różnego rodzaju dziecięcych umilaczy, wielokolorowego kiczu, cienkiego plastiku, klocków, które mimo, że były z kompletu nie dały się dopasować do siebie i wiele innych, nietrafionych rzeczy, które z czasem musiałam upychać do kartonów z napisem „ Nieużywane, wysłać w kosmos”. ALLLE można powiedzieć, że na tych zabaweczkach zęby zjadłam i nie raz opróżniony portfel miałam, dlatego teraz nie dam się już nabić w butelkę. Osiągnęłam poziom PRO w tematyce zabawek i teraz zdradzę Ci kilka najważniejszych zasad, które zrobią z Ciebie przebiegłe stworzenie, matkę – bohaterkę i uchronią od bankructwa.

 

Poznaj swoje dziecko

Brzmi banalnie, ale większość z nas nie ma pojęcia czym taki maluch się interesuje. Zwykle odpowiedź brzmi „wszystkim”. Na pewno wszystkim? „ No tak, dziewczynki lalkami, miśkami, kuchnią, konikami itp, a chłopcy samochodami, koparkami, kolejkami, warsztatami itp”. I tu zaczyna się nasza zguba. Bo to gówno prawda, zwykle jest to jedna rzecz, góra dwie. Mój Mały od początku kochał rolnictwo i wszystko co z tym związane i chwała mu za to, bo po kilku miesiącach błądzenia w tematyce zabawek, dostawania niedopasowanych do zainteresowań prezentów i wydawania pieniędzy na nieinteresujące, bądź interesujące go tylko do momentu opłacenia przy kasie i opuszczenia sklepu rzeczy, w końcu otworzyliśmy oczy i budowaliśmy jego zabawkowe imperium tylko w oparciu o tą tematykę. Na początku była bajka „Czerwony traktorek” i od niej wszystko się zaczęło. Mały imitował odgłos wydawany przez traktor „ Du du du du” i to właśnie „ Dudu” było pierwszym po „ Mama”, a może nawet i przed, zlepkiem sylab, które wymawiał przy każdej okazji. Z resztą do tej pory „ Dudu” w naszym domu to synonim traktora.

Podsumowując, jeśli twoje dziecko wykazuje zainteresowanie koparkami, świetnie!, maszyny budowlane to Twoja baza.Skup się na jednej tematyce, a dzięki temu oszczędzisz nie wydając na inne pierdoły, które będziesz tylko przekładała i dręczyła się myślą „po jaką cholerę to kupiłaś?!”

Postaw na jakość

Czy zawsze dobre oznacza drogie? W większości przypadków niestety tak! ALE rzadko drogie oznacza dobre!! Jak to rozumieć? Najważniejsze to poznać konkurencję!
Oprzyjmy się na przykładzie tego naszego rolnictwa. Ile razy idąc w supermarkecie alejką płaczu, czyli działu z zabawkami widziałaś sprzęt rolniczy dla małych gospodarzy? Zawsze mają coś w asortymencie. Wiadomo, mały sprzęt – mała kasa, duży sprzęt – ogromna kasa! Ale właśnie ten asortyment z Supermarketów jest najgorszy. Nigdy nie spotkasz tam rzeczy od producentów, którzy zajmują się stricte tą tematyką. W takich sklepach są firmy „ od wszystkiego i od niczego”, tzw kombajny marketingowe, które z jednej strony produkują lalki dla dziewczynek, z drugiej koparki dla chłopców, oferując ci w zamian tani, cienki, śmierdzący plastik, z przymocowanymi kołami, które dadzą dyla przy pierwszej próbie testowania zabawki w domu. To nie może się udać i odpuść sobie grzebanie ręką w czeluściach sklepowej półeczki! Twoim zadaniem jest poznanie konkurencji!

Zorientuj się, jakie firmy oferują interesującą Cię tematykę. Dlaczego? Bo to specjaliści, którzy ograniczyli swoją dzialalność tylko do tego segmentu i uwierz mi, robią to dobrze. Teraz weź notesik i zanotuj, bo będziesz korzystała tylko z tych firm już zawsze. Jak lalki to Matel, jak sprzęt budowlany, ratowniczy, rolniczy i wszystko co z nim związane, to firma Bruder, Siku Britains Tomy Uk i Dickie Toys. Te ostatnie możesz dostać np w Lidlu przy świątecznych ofertach w bardzo atrakcyjnej cenie. Nie zastanawiaj się dwa razy, pakuj do koszyka! Chcesz kupić zwierzątka do farmy, bardzo proszę, Schleich lub nieco tańszy Bullyland to Twoje wybawienie, a może potrzebujesz klocków? Masz Lego, tylko pamiętaj, wybierz te klasyczne do układania, Playmobile zostaw dla amatorów, którzy nie wiedzą o istnieniu fachowców w branży. Powiesz :„ Drogo” powiem – jasne, ale podlicz sobie teraz ile musisz kupić takich supermarketowych traktorków, koparek czy dźwigów, aby Twoje dziecko mogło pobawić się w farmę czy budowę i miało przyjemność z intensywnego korzystania chociażby dwa miesiące? Teraz, kiedy dodasz już ceny sprzętu, który jednak nie dał rady, otrzymasz piękny egzemplarz oferowany przez specjalistów. Wierne odwzorowanie oryginału, uwierz, będzie nie do zdarcia, a i w efekcie portfel cięższy.

Dogadaj się z rodziną

Zawsze jest jakaś okazja do świętowania: urodziny, Dzień Dziecka, Mikołaj, czy Święta Bożego Narodzenia. Niech najbliżsi nie zasypują Cię górą słodyczy, nieprzydatnego plastiku i miśkami – kurzołapami przy byle okazji. Niech skupią się na prawdziwej okazji do wręczenia prezentu, a przeznaczone na ten cel pieniądze wydadzą na coś, co będzie cieszyło dziecko i służyło naprawdę długo. Powiedz, że kompletujecie sprzęt z jednej, dwóch firm i ciesz się nowym nabytkiem. Mniej znaczy więcej, a jestem pewna, że obdarowujący będzie Ci wdzięczny za wskazanie światełka w tunelu, tffu, w tabunie zabawek. Pamiętaj, że te firmy robią nie tylko duże rzeczy, specjalizują się także w akcesoriach do proponowanych produktów. Nie kosztują majątku, a często cieszą bardziej niż konkretny sprzęt. Co powiesz np na opryskiwacz do traktora? Dla mnie bomba kosztująca nieco ponad 30 zł! A nowa świnka do farmy?

To w końcu jak z tym plastikiem?

Zawsze miałam problem, który powinnam wyjaśnić już na samym początku, bo słowa tego używam tu akurat nadmiernie: „ plastyk czy plastik”, ja zostaję przy plastiku. No właśnie, nie znoszę go! I jak to się ma do budowlanego, ratowniczego i rolniczego sprzętu oferowanego przez wspomnianych przeze mnie wyżej producentów? No ma się nijak, bo fakt, Bruder i Dickie toys to plastikowe zabawki, ale ich wykonaniu nie można niczego zarzucić, to wierne kopie oryginału, z odpowiednim wyrytym modelem.Tu koła są kołami, czyli gumowe opony, nie ma mowy o rozdwajającym się tworzywie sztucznym. Siku to metalowe zabawki, droższe, ale na lata i nie do zajechania. Nie straszne im rzucanie w przypływie złości swojego małoletniego Pana. A to już test na poziomie Hard.

Sprawa ma się natomiast zupełnie inaczej w przypadku innych zabawek, jak np stolik warsztatowy/ majsterkowicza, kuchnia, sklepik, komoda – toaletka dla małej elegantki, tudzież akcesoria do wyżej wymienionych. Nie są to tanie rzeczy, ale już przy składaniu tego dziadostwa zdasz sobie sprawę z tego, że to był duży błąd kosztujący Cię niemało.  Od początku nogi nie będą stały równo, bądź stolik okaże się krzywy, o wytrzymałości tego sprzętu nie wspomnę. A będzie testowane uwierz mi na różne sposoby. Przy ciągłym przesuwaniu, przestawianiu, podpieraniu się i wspinaniu, nie wróżę mu długiego żywota. Za chwilę spostrzeżesz, że owy umilacz jest odsuwany przez Ciebie w najdalszy kąt domu i tylko czasami rzuca Ci spojrzenia z wyrytą ceną, jaką przyszło Ci za to zapłacić. A tffu! Tutaj muszę zrobić małą przerwę na przeprosiny. Przepraszam wszystkich rodziców, którym pociechom sprezentowałam coś takiego. Byłam bezdzietna, nie wiedziałam co czynię.

Drewno, to ten materiał, którego potrzebujecie. Wyobrażasz sobie, że kolejka, czy ciufcia mogłaby być z innego materiału? Nie wspominając tej elektrycznej! Rozejrzyj się w Internecie jaki można dostać piękny drewniany asortyment do sklepu dla dzieciaków! Cuda! Materiałowe rzeczy też są super, takie jak te imitujące produkty spożywcze w naszej ikeowskiej kuchni.Kupuj drewniane, solidne zabawki, a będziesz miała poczucie dobrze zainwestowanej kasy. To zabawki na lata!Dodatkowym plusem jest to, że jeśli już się znudzą lub dziecko z nich wyrośnie zawsze można je sprzedać nie tracąc przy tym, jak w przypadku plastikowych słabych zabawek. I jeszcze taki mały Tip, za zabawkami drewnianymi rozglądaj się w Lidlu lub Biedronce, czasami można dostać te z firmy EICHHORN, są genialne, niedrogie i można je kompletować z innymi zabawkami z serii tego producenta.

Nie wszystko złoto co…..Nowe?

Tak, tak, tak! Jeśli już kupujesz lepsze zabawki istnieje ciągle obawa, że jednak nie podpasuje dziecku, nie wzbudzi dłuższego zainteresowania i przybędzie Wam kolejnego niepotrzebnego gadżetu, a Tobie za dużo ubędzie z portfela, lub po prostu cena jest zaporowa, szukaj w rzeczach używanych! Ludzie wyprzedają czasami całymi kolekcjami sprzęt, który nie jest im więcej potrzebny za naprawdę atrakcyjną cenę. U nas było tak w przypadku kuchni. Przerabialiśmy już plastikową z fatalnym skutkiem. Później Mały zainteresował się drewnianą kuchenką w sklepie, jednak pierwotna cena była dla mnie nie do przeskoczenia. Poza tym nie wiedziałam, czy to tylko chwilowa zachcianka, czy też stałe zainteresowanie. Kupiłam w Internecie w dobrym stanie używaną kuchnię wydając przy tym 1/3 ceny sklepowej. Jestem z jej wykonania bardzo zadowolona, chociaż tylko od czasu do czasu jest w obrotach zamiennie służąc jako sklep. Jest też mnóstwo aukcji na allegro, gdzie ludzie wyprzedają cały zestaw z danej firmy za naprawdę atrakcyjną kwotę, w ten sposób można nabyć komplet zwierzątek z firmy Schleich albo Bullyland za dobrą cenę. Odwiedzaj też targi staroci. Nasz odbywa się w każdą pierwszą niedzielę miesiąca i uwielbiam tam grzebać. Można znaleźć naprawdę smakowite kąski, jak np ten metalowy kombajn z Siku za 20 zł! a za dychę dostałam przyczepę tak solidną i ciężką, że można byłoby nią okno wybić. I to jest wlaśnie specyfika tych „konkretnych” zabawek, mimo że już nie pierwszej świeżości, wciąż w nienagannym stanie.
Poszperaj zatem po internetach i targach, niekiedy warto wydać podobną kwotę na używaną rzecz co na nową, nie wszystko złoto co Nowe!

Bądź samotnym wilkiem!

Na zakupach oczywiście! Nie zabieraj ze sobą pociechy do sklepu, gdzie wiesz, że niemożliwym jest ominięcie działu dziecięcego. Takie wyjścia zwykle przynoszą bonus w postaci spontanicznego zakupu, który jak już wiesz, niczemu dobremu nie służy. A wyperswadować z głowy kolejnego resoraka, lalkę czy konika bez scen mrożących krew w żyłach bezdzietnych niezwykle trudno.

Zasady są po to, by je łamać.

Nie, nie zamierzam teraz zaprzeczać wszystkiemu, co napisałam, ale od każdej reguły są wyjątki i my taki wyjątek mamy. Chodzi o klocki, które dostaliśmy w pierwszym roku życia Małego. I chociaż połowa z nich gdzieś się zapodziała i odbiegają jakością wykonania od pierwowzoru, to z żadnych innych klocków nie układa nam się tak dobrze murów, zagród i innych rzeczy, które można wyczarować z 26 pozostałych jeszcze sztuk. Lubimy je i już! Ważne jednak jest, aby w tych „wyjątkach” zachować umiar i nie popaść w plastikową przesadę.

Sprawdź inne wpisy

2 komentarze

  • Odpowiedz Karola 7 stycznia 2017 at 14:03

    Rośnie Wam chyba mały rolnik 😄

    • Odpowiedz Anna Popis 7 stycznia 2017 at 18:08

      Tak:-)na rolnictwie znamy sie Jak nikt inny:-) z daleka po felgach rozpoznajemy Marke Traktora:-)

    Zostaw odpowiedź