Film i Literatura Lifestyle

Jak czytać więcej? 5 sprawdzonych sposobów

11 czerwca 2018

 

Czytanie to obok libida sprawa, która najbardziej ucierpiała po pojawieniu się Małego na świecie. Kiedyś czytałam sporo, teraz, mimo że ciągle przybywa mi książek na półce, wymęczę ledwie dwie strony dziennie przed zaśnięciem. Tym sposobem i tempem w połowie powieści i tak gubię wątek i poważnie zniechęcam się do dalszego czytania. 

Jakiś czas temu wprowadziłam kilka zmian, dzięki którym na nowo polubiłam się z książkami, a ich stosik na nocnym stoliku pt „ Do przeczytania“ sukcesywnie się zmniejsza. Zatem…

 

Jak czytać więcej?

 

 

  1. Miej książkę zawsze w torebce.

 

Nigdy nie wiadomo, kiedy nadarzy się okazja do czytania. Może to być długa kolejka u lekarza, dłużąca się podróż komunikacją miejską czy chwila spokoju na placu zabaw kiedy dziecko znajdzie sobie najlepszego kumpla do zabawy i mama chwilowo nie będzie potrzebna. Zamiast w tym czasie grzebać bezcelowo w smartfonie lepiej rzucić okiem na słowo pisane. Niech to będą te dwie strony, ale zawsze będą one lepsze niż 15 przejrzanych stron w sklepie internetowym.

 

2. Otaczaj się książkami

 

Dobrze jest zmienić złe nawyki i na stoliku zamiast pilota do telewizora trzymać kilka książek. Czasami bezmyślnie łapiemy po coś, co mamy w zasięgu ręki. Najlepiej jeśli będzie to książka. Ten sam zabieg stosuję w przypadku mojego dziecka i obok moich książek układam 3 książeczki dla dzieci. Tak podobno wyrabia się nawyk przyszłego mola książkowego.

3. Nie ma idealnego miejsca i czasu

 

Jesteś mamą i dobrze wiesz, że w naszym słowniku nie istnieje coś takiego jak „idealny czas, idealny moment“ na zrobienie czegoś. Możliwości wyznacza dziecko, a często wymarzony wygodny fotel, dobra kawa i chwila spokoju funkcjonuje i pozostanie tylko na poziomie dzikich fantazji. Zamiast czekać na „Ten moment“ chwytać okazje tu i teraz. Mogą się nie powtórzyć…

 

4. Kochaj albo rzuć!

 

Kiedyś kurczowo trzymałam się książki, którą zaczęłam, choć ta niejednokrotnie strona po stronie zniechęcała mnie do dalszego czytania. Wychodziłam z założenia, że skoro zaczęłam to muszę skończyć, poza tym pozytywne opinie o czymś świadczą i jeżeli krytyków literackich ten tytuł zachwyca, a mnie nie, to pewnie ze mną jest coś nie tak, nie z Nimi! I tak dusiłam te książki na wolnym ogniu, aż całkowicie traciłam przyjemność z czytania. Teraz natomiast nie boję się rzucić w cholerę pozycją, która, jak to mówi moja koleżanka „Dupy nie urywa“. Nawet jeśli czekam na to urwanie do połowy książki. To nie lektura szkolna, którą po prostu trzeba łyknąć bez piśnięcia – nie wciągnęła od pierwszych stron, to pewnie już nie wciągnie i Time to say goodbye.

 

5. Polub się z technologiami

 

Gdy czasu i sprzyjających okoliczności do sięgnięcia po książkę brak z pomocą przychodzą audiobooki, których naprawdę sporo i zupełnie za darmo można znaleźć chociażby na youtube. Co prawda, nie jest to to samo co książka i do takiej formy trzeba się przyzwyczaić (mnie często irytują zbyt wolno czytający narratorzy) jednak na bezrybiu i rak ryba! Pomyśl tylko – tłuczesz schabowe, a w tle „Zbrodnia i kara“…Czy może być coś piękniejszego? Kilka książek w trudnych czasach tak przerobiłam i miałam naprawdę satysfakcję. O zaletach ebookach nie muszę chyba wspominać – wszystkie interesujące pozycje na jednym nośniku i to zawsze przy sobie… ja jednak jeszcze nie dorobiłam się własnego Kindle, a na innym elektronicznym sprzęcie wysiadają mi i tak schorowane już oczy. Nie mniej jednak nowoczesność wychodzi nam w tym przypadku na przeciw. 

 

 

Jestem ciekawa, czy macie jakieś swoje sprawdzone sposoby na czytanie większej ilości książek niż wynosi średnia krajowa – dane za rok 2017 – wynika z nich. że tylko 38% Polaków przeczytało conajmniej 1 książkę w ciągu roku…

Sprawdź inne wpisy

6 komentarzy

  • Odpowiedz Kfiatushek 12 czerwca 2018 at 07:08

    To ja zdecydowanie średnia krajową przebijam, bo przez ostatnie pół roku dobilam do 20 szt.
    U mnie najlepiej funkcjonują takie sposoby jak książka w torebce, książki na stoliku i ebooki na tablecie. Kindle tez nie mam. Junior na szczęście idzie w moje ślady i uwielbia czytać, ale jemu czytałam już jak był niewiele większy niż Lusia teraz i niewiele kumał z tego co matka do niego mówiła 🙂 chciałabym żeby mu tak zostało

    • Odpowiedz Anna Popis 12 czerwca 2018 at 09:11

      Olu co za wynik! tylko pozazdrościć :-)Najgorzej czyta mi się przed snem bo w połowie strony, nie ważne jak ciekawa byłaby książka oczy zamykają mi się ze zmęczenia. To i plus – bo książka to najlepszy usypiacz i minus – bo męczę jedną strasznie długo. Próbowałam nawet iść wcześniej, kiedy o śnie jeszcze nie myślę i i tak po kilku zdaniach zasypiam…Co do Juniora to super! To Twoja cała robota i zasługa 🙂 A Lusia…widzę, że wieeele mnie ominęło! Lecę na bloga nadrabiać zaległości!! 🙂

      • Odpowiedz Kfiatushek 12 czerwca 2018 at 11:31

        Zapomniałam jeszcze dodać, że choć do ebookow jakoś się przekonałam (inaczej poszłabym z torbami :-P), tak audiobooki to kompletnie nie moja bajka. Fakt, pewnie za wygodne, bo wystarczy tylko słuchać, ale jednak papierową książka to jest to, co tygryski lubią najbardziej.

  • Odpowiedz Klaudia Jaroszewska 13 czerwca 2018 at 16:05

    ja ostatnio biorę książkę do ręki zawsze, gdy chcę skorzystać znów z Facebooka itp. Dobrze mi idzie czytanie ;D
    Czytam tylko papierowe. Wypożyczam w bibliotece, więc ani nie płacę, ani nie męczę wzroku ekranem 🙂

    • Odpowiedz Anna Popis 13 czerwca 2018 at 20:54

      Klaudio genialna metoda. Muszę ją zastosować w przypadku Instagrama – to mój wielki zżeracz wieczornego czasu…Co do książek to ja lubię mieć na regale conieco więc nie wypożyczam, do wielu pozycji chętnie powracam 🙂

  • Odpowiedz MaSza 24 czerwca 2018 at 07:32

    Ja mam zasadę, że papierowe czytam w ciągu dnia, a ebooki przed snem. Jak jestem poza domem czytam na telefonie. W kuchni słuchamy audiobooków dla dzieci. Mam nadzieję, że zamiłowanie do książek uda mi się przekazać Synkowi. Myślę, że narazie dobrze mi idzie 😉

  • Zostaw odpowiedź