Parenting

Ile czasu spędzać z dzieckiem, aby było wystarczająco? O „Magicznej chwili“ i budowaniu więzi

12 września 2018

 

 

Czy wiesz, że istnieje taka pora w ciągu dnia, przez dziecięcych psychologów określana „magiczną chwilą“ która pozwala być z dzieckiem bliżej, buduje „Tą“ nić porozumienia i pozwala nadrobić deficyty bliskości powstałe w ciągu zapracowanego dnia? To chwila, którą większość rodziców funkcjonujących w trybie  dom – praca – tysiąc spraw – dom, zwyczajnie przeacza, zaprzepaszcza, ale nie z premedytacją. Po prostu, z czystej niewiedzy…

Zastanawiałyście się kiedykolwiek, czy są jakieś normy czasowe, które należy „wyrobić“ z dzieckiem, aby maluch czuł się obdarzony przez nas odpowiednią miłością, uwagą, troską i ciepłem? Wydawać by się mogło, że nieważne ile czasu spędzimy z dzieckiem, to i tak będzie za mało, bo potrzeby najmłodszych w tym aspekcie są jak studnia bez dna, ile byśmy czasu tam nie wlali to i tak wydaje się to niewystarczające. No i w końcu My, rodzice, też ciągle musimy borykać się z rozterkami, że daliśmy o jednego buziaka i przytulasa za mało, że nie porozmawialiśmy wystarczająco, że ominęliśmy wieczorne czytanie, że nie byliśmy odpowiednio blisko, ALE ( i tutaj następuje szereg usprawiedliwień) praca, sprawy do załatwienia no i w końcu zmęczenie po całym dniu zwyczajnie w świecie ukradły nam te chwile.

 

 

Ilość rzadko idzie w parze z jakością

 

A co to właściwie znaczy „spędzać z dzieckiem wystarczająco dużo czasu? Można spędzić z maluchem cały dzień, a tak naprawdę nie być z nim ani na chwilę. Czy siedząc obok dziecka samemu patrząc się w telefon jesteśmy z dzieckiem? No właśnie, chodzi o jakość spędzania tego czasu. Nikt nie każe nam od razu siedzieć na dywanie cały dzień i bawić się w coś, na co zupełnie nie mamy ochoty i tylko myślimy o ucieczce z miejsca kaźni. Jeśli jesteśmy w stanie w ciągu dnia wygenerować tą godzinkę wolnego czasu dla dziecka, poświęćmy mu ją w całości. Bez żadnych rozpraszaczy w postaci krótkiego telefonu do przyjaciółki, zaglądania w papiery, rzucenia okiem na Instagram czy Facebook. Dziecko naprawdę widzi i wyczuwa, że musi konkurować z innymi rzeczami, bo samo w sobie nie jest na tyle atrakcyjne aby skraść całą uwagę i zainteresowanie dla siebie…Zatem jeśli będą czuły się ważne w naszych oczach, będą się czuły również ważne w swoich. Godzina czasami znaczy więcej niż 12 długich,  ale byle jakich. 

 

 

Zabójcy bliskości

 

Rano bardzo spieszno nam wszystkim do tej codziennej rutyny. Zdążyć odwieźć dziecko do przedszkola/szkoły, praca, inne obowiązki itd. Zauważyłam, że wyeliminowanie drobnych rzeczy, które dotychczas rano miały u nas miejsce bardzo podniosło naszą jakość poranków. I tak, rano nie ma mowy o telewizorze. Zamiast bajek na dzień dobry do śniadania jest luźna rozmowa, o pierdołach, nie ważne, ważne natomiast że oko w oko, a jedyne co nas rozprasza, to nie szklany ekran, a pakowanie jedzenia do buzi młodego i łyk gorącej kawy. Wsiadając do auta pierwszą czynnością jaką wykonuję to wyłączenie radia. Same zresztą przyznajcie, ile razy pokonałyście z dzieckiem trasę dom – przedszkole słuchając muzyki, za to nie zamieniając z dzieckiem ani zdania? No właśnie… No i ten nieszczęsny telefon, który większość z nas już nawykowo trzyma w ręku. Odłożenie go w czasie, kiedy jesteśmy z dzieckiem to mały krok dla matki, ale wielki skok dla relacji.

 

 

Jedyna taka magiczna chwila w ciągu dnia, nie przeocz jej…

 

 

Jest taka chwila w ciągu dnia, kiedy dziecku nigdzie się nie spieszy, jest wyluzowane, niczym się nie zajmuje i nic je nie rozprasza, a Ty możesz w końcu nadrobić to, co w ciągu dnia umknęło, czyli uzupełnić „zbiornik bliskości“. Pewnie domyślasz się, że chodzi o czas przed zaśnięciem, kiedy to sen jeszcze nie przyszedł, ale jest już bardzo blisko. Wtedy też dziecko może całą swoją uwagę poświęcić nam, a my (powinniśmy) jemu i właśnie w tym czasie jest najbardziej skore do opowiedzenia o przedszkolnych wydarzeniach, sytuacjach, które zasmuciły lub sprawiły radość.To czas na spokojną rozmowę, wymianę dziennych doświadczeń i chwil, które coś dla nas znaczyły. Niestety, ogromna większość z nas daje ciała i chcąc zwyczajnie zakończyć w końcu ten dzień ( bo zmęczeni, wkurzeni przez szefa, ponaglani jeszcze kilkoma sprawami do zrobienia „ na już“) marnujemy potencjał chwili. Wspinamy się na wyżyny swoich wieczornych możliwości czytając jedną bajkę, podczas której kilkakrotnie zostaniemy zirytowani masą pytań dotyczących historyjki, dajemy buziaka na dobranoc i wychodzimy z pokoju mając nadzieję, że dziecko zaraz uśnie bez konieczności przywoływania nas ponownie do pokoju…“Odwaliliśmy“ swoje, a nasza szansa na budowanie „Tej“ wyjątkowej więzi została w pokoju wraz z nie śpiącym jeszcze, pozostawionym samemu sobie dzieckiem. No właśnie, słabe to jest. Tylko, tak między nami, czy za kilka lat będziemy pamiętać o powodzie naszego zdenerwowania, o zmęczeniu i dupkowatym zachowaniu szefa? Pewnie nie, za to na 100% zostaną z nami wspomnienia naszego zasypiającego przy wieczornych, spokojnych rozmowach dziecka. Pod warunkiem, że wykorzystamy szansę, jaka jest nam dana…

budowanie wiezi z dzieckiem

ile czasu spedzac z dzieckiem

budowanie wiezi z dzieckiem

ile czasu spedzac z dzieckiem

budowanie wiezi z dzieckiem

Sprawdź inne wpisy

10 komentarzy

  • Odpowiedz Kfiatushek 12 września 2018 at 19:09

    Bardzo madre słowa. Junior przy zasypianiu jest bardzo skory do rozmowy, w zasadzie buzia mu się nie zamyka i można z niego wyciągnąć rzeczy, o których „nie miał czasu” opowiadać w ciągu dnia. A przed chwilą usłyszałam od niego piękne zdanie „Mama ty jesteś najlepszą mamą”. Bezcenne

    • Odpowiedz Anna Popis 13 września 2018 at 09:21

      Dziękuję Olu. No to masz najpiękniejsze podziękowanie jakie może sobie tylko mama wymarzyć 🙂 My obecnie przechodzimy fazę buntu spowodowaną powrotem do przedszkola po wakacyjnej przerwie i mojemu dziecku w najbliższym czasie raczej nie przejdą takie słowa przez gardło 🙂 Borykamy się z fochem i próbami wyłudzenia czegokolwiek w ramach zadośćuczynienia za posyłanie do przedszkola 😉 Zatem ostatnio dzień kończymy szybko i małomównie przy zasypianiu

  • Odpowiedz Jula 12 września 2018 at 19:40

    Przyznam, że często chcę jak najszybciej położyć dziecko i bywam nawet dumna z tego, że moja córcia dostaje buziaka na dobranoc i śpi czy nie śpi wychodzę z pokoju. Teraz trochę inaczej spojrzę na ten moment przed zaśnięciem, aż mam wyrzuty sumienia:-(

    • Odpowiedz Anna Popis 13 września 2018 at 09:17

      Jula, spokojnie, teraz wiesz i możesz wykorzystać ten czas lepiej:-)

  • Odpowiedz BEATA REDZIMSKA 13 września 2018 at 09:50

    Sympatyczne zdjecia. Tu rzeczywiscie mniej chodzi o ilosc spedzanego razem czasu, ale o jego jakosc. I ta magiczna chwila przed zasnieciem, kiedy dziecko jest tak spragnione czulosci…

    • Odpowiedz Anna Popis 13 września 2018 at 09:57

      Beato dziękuję, ogromnie mi miło, że mnie odwiedziłaś:-)To prawda, z tej „Magicznej chwili” napełniają „Zbiorniki bliskości” nie tylko dzieci, ale chyba nawet bardziej rodzice…wszelkie nerwy i trudy na widok tak ufnego i otwartego Malucha jakoś ulatują w powietrze. Po prostu „magiczna chwila” 🙂

  • Odpowiedz Helena 13 września 2018 at 15:01

    Nie mając świadomości tej jednej „ważnej godziny” w ciągu dnia to intuicyjnie spełniam je w życiu codziennym. Wieczory, te chwile przed zaśnięciem zawsze poświęcam swej rodzinie, swemu dziecku. Różnie go spędzamy. 🙂 Wygłupiając się, bawiąc się w berka, tańcząc, rozmawiając czy czytając bajkę… ale wiemy, że ta dana chwila należy do nas. 🙂

    • Odpowiedz Anna Popis 13 września 2018 at 20:43

      takich chwil, które poświęcam tylko dziecku mam kilka w ciągu dnia, tutaj jednak chodziło mi o czas tuż przed zaśnięciem, tzw czas wyciszenia i nie wyobrażam sobie, żebyśmy w tej właśnie chwili mieli bawić się w berka czy tańczyć 🙂

  • Odpowiedz Madka roku 13 września 2018 at 16:18

    Bardzo fajny wpis. Rzeczywiście u nas jest tak samo, moje dzieci najchętniej nachodzi na długie rozmowy przed snem. Trzeba pamiętać o tym, że budowanie bliskości jest ważne, aczkolwiek po godzinie 21 jedyne, co mam ochotę powiedzieć mojemu ukochanemu potomstwu, to „idźcie już wreszcie spać”. Ale fakt, czas biegnie tak szybko, że niedługo to my będziemy prosić dzieci, by zechciały spędzić z nami czas, i jeśli nie stworzymy teraz tej więzi, to możemy prosić bezskutecznie..

    • Odpowiedz Anna Popis 13 września 2018 at 21:07

      Ja też mówię stanowcze NIE budowaniu bliskości po 21 godzinie 😉 Dlatego cieszę się z nadchodzącej ciemnicy związanej z porą roku, dzięki której już nie będzie wymówki, że jeszcze nie pora do łóżka, bo jeszcze jest jasno 😉

    Zostaw odpowiedź