Lifestyle

Fall is coming…

23 sierpnia 2017

 

Choć to dopiero sierpień, czuję już w powietrzu powiew jesieni. Szybciej robi się ciemno, liście nabierają złotego odcienia, kasztany powoli spadają z drzew, a siedząc wieczorową porą na balkonie trzeba nakryć się lekkim kocem. Lubię ten nadchodzący wrześniowy czas. Jest jeszcze na tyle przyjemnie, że można wybrać się w słoneczne popołudnie na długi spacer i na tyle znośnie, że nie trzeba wycierać potu z czoła kiedy słońce atakuje zewsząd. Lubię ten szelest suchych liści pod stopami i coraz częściej pojawiające się w kwiaciarniach wrzosy. Sama na pewno też znajdę dla nich miejsce na parapecie. Kiedy myślę o tej fazie przejściowej między końcem lata, a początkiem jesieni słyszę w uszach piosenkę Andy’ego Williams „Moon River”. Baardzo nastrojowa i idealnie wpasowująca się we wczesno jesienny klimat.

Rozejrzałam się ostatnio po mojej najbliższej przestrzeni i zauważyłam, że zupełnie nieświadomie przygotowuję się do tej pory roku. Zrobiłam zapasy lektury na jesienne wieczory, kupiłam kubki na gorącą czekoladę, jesienne koce powędrowały na półkę wyżej w szafie i cierpliwie, w pełnej gotowości czekają na swój czas. Zaczęłam też zastanawiać się nad serialem, który namiętnie oglądałabym w te długie wieczory. I przyznam, że zawsze było mi na nie szkoda czasu i starałam się ich wystrzegać, gdyż mogę przepaść jak w przypadku Sexu w Wielkim Mieście, ale tym razem mam na takie seanse najzwyczajniej w świecie ochotę. Myślałam, że zacznę od kultowego już Hause of Cards, do którego zbieram się już prawie 2 lata, chyba że polecicie mi coś równie fajnego, ale bardziej „kobiecego”?;)

Namiętnie przeglądam też oferty sklepów w Internecie i póki co w oko wpadł mi trend kraty na płaszczach, jak co roku zresztą, np. ten z Zary. Powrócę też do miękkiego i długiego trencza. Kupiłam go rok temu, ale jakoś nie miałam okazji założyć. Poza tym łaskawszym okiem spojrzałam też na moje plecione swetry, które pewnie wyciągnę szybciej niż myślę.

Kilka zakupów jesiennych dla Rumcajsika już poczyniłam, np. taki przydłuży szary kardigan bez żadnego zapięcia, który chodził za mną od dawna. No i wreszcie buty doczekają się swojej premiery na stopie i choć kupiłam (online) rozmiar, który zawsze bierzemy w przypadku Adidasa, to ten model okazał się dużo za duży. Teraz natomiast będzie w sam raz. Pojawiają się też pierwsze kurtki i parki jesienne, ale na pełną ofertę przyjdzie nam jeszcze poczekać. Niemniej jednak w ciemno kupię, jak co roku puchową kurtkę od Benetton, bo jest leciutka, miękka i bardzo ciepła, ogromnie polecam Wam ten wybór.

 

 

Co będę czytała? Sezon letni powoli dobiega końca, a ja w tym roku miałam okazję spróbowania wielu dań w różnych restauracjach. Dlaczego to piszę? Bo za tą książkę zabieram się już dobre półtora roku i celowo nie chciałam czytać jej przed i na wakacjach…Gastrobanda to książka o tajemnicach, bardzo mrocznych tajemnicach, gastronomii, o których wolelibyśmy zapomnieć wchodząc do restauracji. Ja jednak lubię być świadoma tego, czym nas karmią i jak obsługują ludzie pracujący w tej branży. Powiem jedynie tyle, zaczęłam przeglądać, a ani się obejrzałam a „połknęłam” już 1/3 książki. Jeśli nie przeszkadzają Wam wulgaryzmy w czytaniu, to polecam bardzo! Nie ku przestrodze, a ku świadomości.

 


Poza tą pozycją czeka na mnie „Człowiek o 24 twarzach”, o której jest bardzo głośno między innymi za sprawą Leonadra Di Caprio, który wcieli się w tytułową rolę człowieka, „obdarzonego” 24. ma osobowościami. To typowa cegła, ok 500 stron i bardzo chciałabym zdążyć przed jej ekranizacją.
No i coś lżejszego, 1000 pocałunków i już przebrzmiały, ale u mnie jeszcze nie wypróbowany, hit francuskich księgarni Twoje drugie życie zaczyna się, kiedy zrozumiesz, że życie jest tylko jedno

Ten czas kojarzy mi się także z przetworami. Ja postanowiłam zrobić coś na słodko, tak żebym mogła osłodzić sobie jesienna herbatę, czy posmarować chałkę, którą będę zajadała wtulając się jesienną porą w dziergany koc. Ale wizje! 🙂 Jutro biorę się za własną konfiturę, a przepis jeszcze w tym tygodniu pojawi się na blogu.

 

Mam nadzieję, że choć trochę łaskawiej spojrzałyście na jesień 🙂

 

 

 

Sprawdź inne wpisy

7 komentarzy

  • Odpowiedz Iwona 23 sierpnia 2017 at 20:08

    Zapowiadałaś zmianę w blogu i faktycznie! Podoba mi się ta nowa koncepcja:-) Podoba mi się też Twoja sukienka, skąd? Jest całkowicie w moim stylu, Ja też czuję już jesień, chłodniejsze powietrze mimo słońca na niebie i te liście :-)ładne zdjęcia i fajny wpis, bardzo przyjemny! Pozdrawiam

  • Odpowiedz kfiatushek 24 sierpnia 2017 at 08:07

    Śliczna sukieneczka. W zasadzie to wszystkie ubrania na zdjęciach mi sie podobają. Zdecydowanie mój styl 🙂
    Junior ma bardzo podobną kurtkę – dwustronną czerwoną z jednej strony i granatową z drugiej. Jest taka lekka, że prawie nie czuć jej w ręce.
    Ja też mam zapasy książek na jesień, w sumie chyba muszą napisać o nich u siebie

    • Odpowiedz Anna Popis 24 sierpnia 2017 at 20:29

      Dziękuję kfiatushku (Jak ty masz na imię, zdradź mi koniecznie! ;-)) O taka dwustronna super sprawa bo zawsze mam dylemat – czerwona czy niebieska 😉 A z książkami musisz się podzielić, co zarezerwowałaś na jesienne wieczory? 🙂

  • Odpowiedz Magda 24 sierpnia 2017 at 17:23

    U Ciebie na blogu nawet nadchodząca jesień wydaje się piękna i pozytywnie nastraja, chyba już jestem „uzależniona” od Twoich wpisów, bo codziennie sprawdzam (nawet kilka razy dziennie), czy jest coś nowego. Czytam jeszcze kilka innych blogów (dużo tego nie jest), ale właśnie Twój jest u mnie w ostatnim czasie na pierwszym miejscu.

    • Odpowiedz Anna Popis 24 sierpnia 2017 at 20:32

      Magdo jak mi miło! Dziękuję Kochana, teraz nawet nie wiesz jakie mam wyrzuty sumienia, że nie zdążyłam zrobić zdjęć do nastęnego wpisu 🙂 śledź na fanpage na FB, tam prawie zawsze jest coś nowego, co prawda nie wpis, ale coś ode mnie na pewno 🙂 Buźka :-*

      • Odpowiedz Magda 24 sierpnia 2017 at 22:16

        Nie masz co mieć wyrzutów, poczekam, bo warto. Jakoś Twój blog do mnie trafił, jest taki życiowy i ciekawy, najbardziej prawdziwy z tych wszystkich co czytam. Konta na fb nie mam, (wiem, że to dziwne w tych czasach), ale jakoś tak mnie nigdy nie ciągnęło żeby założyć.
        .

        • Odpowiedz Anna Popis 25 sierpnia 2017 at 04:28

          Magda, jak ja cię rozumiem!Fb z wielkim oporem założyłam dopiero w lutym – żeby móc dotrzeć do czytelniczek, Zawsze wydawało mi się, że to takie „podglądactwo” zbieranie na siłę internetowych przyjaciół, z którymi w 90 % i tak nie mamy kontaktu w realu…i kompletna strata czasu. I powiem Ci,że moje podejście niewiele się zmieniło. Gdybym nie musiała zakładać konta z powodu bloga, nadal bym go nie miała. Chociaż przyznam, że prowadzenie fanpage Viva la życie sprawia mi przyjemność, natomiast prywatne konto w ogóle:-) Dziękuję za przemiłe słowa, bardzo wiele dla mnie znaczą:-*

    Zostaw odpowiedź