Kobiecym Okiem

E.T. Go Home

15 marca 2017

 

Mam Go ja, ty też Go masz, tak jak niestety chyba każdy. Gdzieś tam kręci się, z boku podgląda, ocenia przeważnie na twoją niekorzyść. Mowa o takich wszystkowiedzących, a już na pewno lepiej od Ciebie, osobach. Takich zawsze gotowych skrytykować Ciebie jako Mamę, Was jako rodziców i dziecko jako ofiarę Waszych złych metod wychowawczych. I możesz się wkurzać i klnąć na czym świat stoi, E.T. nie zniknie, co najwyżej możesz ograniczyć jego działalność kosztem bycia tej najgorszej. Ale nie przejmuj się, w ich słowniku i tak funkcjonujesz już pod hasłem „Ona”.

choć E.T. to poczciwe stworzenie, które chyba każdy kojarzy jako wyciskającego łzy wzruszenia przybysza z obcej planety w filmie Spielberga, tak nasze rodzinne E.T. wywodzi się z kręgu najbliższych i niekoniecznie przywołuje dobre skojarzenia. Najczęściej przybiera formę teściowej, szwagierki, nadgorliwej mamy, ciotki czy też koleżanki. Dopiero teraz dotarło do mnie, że nasze E.T. najczęściej jest kobietą. Przypadek?

Mężczyźni mają chyba w głębokim poważaniu to, jak wychowujesz swoje dziecko, jakie masz metody i jaką zupkę mu gotujesz dopóki nie dzieje mu się krzywda. Wracając do meritum,
działalność takiego osobnika zaczyna się już na etapie ciąży. Bo oto dowiadujesz się, że „ ciąża to nie choroba”, no i odwieczne biadolenie, ze: „każda z nas to przechodziła, a kiedyś nie było takich metod, takich rzeczy”. Poza tym, co to za wymyślne rzeczy dla dziecka, po co to? No i nie obywa się bez porównań! Bo przecież córka sąsiadki była całą ciążę szczupła, świetnie się czuła i pracowała do końca. Domyślam się, że bez zadyszki w 37 tygodniu ciąży wchodziła na piąte piętro z zakupami dla całej rodziny.

W myślach przeklinasz, ze urodziłaś się za późno i masz dostęp do luksusów XXI wieku w postaci pralki, zmywarki i centralnego ogrzewania, bo przecież 20 lat wstecz i jechałybyście na jednym wózku, byłoby po sprawie i gadaniu, przynajmniej w kwestii sprzętów AGD, do których Twój E.T. nie miał dostępu, a które według niego załatwiają za Ciebie całą domową robotę.
Wracając do działalności Naszego stwora, z czasem metody E.T. przybierają bardziej wyspecjalizowaną formę, bo oto nasi oceniacze zdobyli już całą wiedzę potrzebną do zostania ekspertami w dziecięcej dziedzinie. Twoja pociecha rośnie, a wraz z nią ten Przyjemniaczek, bo chcesz tego lub nie, on jest przyklejony do Ciebie plecami i przechodzi przez wszystkie fazy rozwoju, od etapu kąpania dziecka, karmienia, ubierania poprzez zabawianie i wychowywanie. Nie można pominąć faktu, że we wszystkich tych aspektach jest w przeciwieństwie do Ciebie doskonały.

Zawsze mnie to zastanawiało, skąd taka pewność siebie u Tych osób, że dają sobie prawo, a wręcz obowiązek kwestionowania Twoich wyborów, oceniania, krytykowania Ciebie i wdrażania wbrew Tobie własnych metod wychowawczych (oczywiście tylko wtedy, kiedy tego nie widzisz). Natura ludzka? Nie, takie zachowania czynią Ich właśnie stworami, które skutecznie zatruwają Ci życie. Zauważyłam, że są tacy ludzie, dla których obojętne co byś nie zrobiła/nie zrobiliście, zawsze będzie źle. Tym oto sposobem dowiadujesz się, oczywiście za plecami, bo nasze E.T. nie ma odwagi powiedzieć Tobie tego prosto oczy, że trzymanie się stałych pór dnia ( jedzenie, kąpanie, spanie) jest błędem. Wyznaczony czas na oglądanie bajek jest naszą fanaberią i zakrawa o ekscentryzm, a nie dawanie mojemu dziecku słodyczy ogromną krzywdą! Mebelki w pokoju są beznadziejne, bo to już czysty wymysł, czytaj idiotyzm. Zabawki wszędzie leżą, oczywiście nieposzanowane, no bo kto miał go tego nauczyć, Ta Matka?! A poza tym Maluch nie ma odpowiedniej dyscypliny, bo widać, że to ja muszę podporządkowywać swoje życie dziecku(!)które mną rządzi…

Nie pomagają tłumaczenia, że tak uważamy za słuszne, że znamy nasze dziecko najlepiej, że te metody działają i tak nam się podoba. Nie. E.T. to głuche stwory.
Odrębna kategoria dotyczy tych potworniaków, które sami swoich dzieci jeszcze się nie doczekali, ale usłyszeli od koleżanki swojej byłej koleżanki, że Tamci z kolei wychowują wzorcowo, jakże zupełnie inaczej od Ciebie, swoją pociechę. I Tamci oto ludzie nigdy nie mają problemów z dzieckiem, bo ( w wielkim skrócie) ich egzemplarz jest samoczyszczący, samokarmiący, samozasypiający i samobawiący się. Przesypia całą noc i nigdy, ale to nigdy nie marudzi. Mama po miesiącu wróciła do pracy, jest zadbana, zadowolona i razem z mężem wychodzą 3 razy w tygodniu na małżeńskie ranki, bo przecież dla chcącego nic trudnego, a dziecko tylko podgrzało atmosferę w ich związku. Ogólnie cud miód malina. A u Was tak nie ma!

Na koniec dowiaduję się, że jak w końcu nasz bezdzietny E.T. będzie miał potomka, no bo kiedyś będzie miał go na pewno, ale na takie rzeczy ma jeszcze 100 lat czasu, to na pewno będzie go inaczej wychowywał. Zuuuupełnie inaczej. Poza tym, na wszystko będzie miał czas, a zmęczenie będzie mu obce. No super!

Tak swoją drogą, sięgnij pamięcią do swoich wspomnień i upewnij się, czy Ty przez przypadek nie byłaś kiedyś takim przyjemniaczkiem? Jeśli tak, przeproś przy najbliższej okazji.

Otóż moi „Drodzy”! Nienawidzę, kiedy za moimi plecami dajecie zakazane przez nas rzeczy do jedzenia, a kiedy Was przyłapujemy to wywracacie oczami wzbudzając jeszcze w nas poczucie winy, że jakim prawem zwracamy uwagę starszyźnie. Nienawidzę, kiedy porównujecie nas i nasze metody do dzieci/wnuków znajomych, których widujecie raz na dwa miesiące i jak na złość te dzieci zachowują się wtedy wzorowo. Nienawidzę, kiedy się wtrącacie i mówicie, ze to Wy jesteście od rozpieszczania.

I tak, będę karmiła piersią dziecko tak długo, jak długo będzie tego potrzebowało. Nie dostanie smoczka, bo nie chcę zagłuszać jego potrzeb. Nie zostawię go w żłobku, lub nie narażę na inną tułaczkę po obcych miejscach w ramach zasady „ Przyzwyczai się”. Będę prała jego rzeczy w taki, a nie inny sposób i tak samo je prasowała. Będę go ubierała tak, jak uważam za słuszne i gotowała to, co uważam za słuszne. Będziemy się bawić i spędzać czas, tak jak lubimy, a pokoik będzie efektem kompromisu między naszymi potrzebami wizualnymi, a potrzebami i zainteresowaniami dziecka. A wiesz dlaczego? Bo tak nam się podoba! Bo to ja jestem strażniczką na tej wąskiej wieży, na której nie ma miejsca dla osoby trzeciej. Bo te wszystkie głupie i przesadzone według Ciebie rytuały i metody nie są kwestią przypadku, a moim świadomym wyborem. Nie jestem nieomylna i wiem, że popełniam błędy, ale pozwól mi się na nich uczyć, bo są one MOIMI błędami.

Rozumiesz już, że w tej układance nie ma miejsca na Twoje wywody i „ Moim zdaniem”? Dlatego E.T. Go Home and NEVER come back!

Sprawdź inne wpisy

2 komentarze

  • Odpowiedz Katarzyna 17 czerwca 2017 at 19:48

    W punkt!

    • Odpowiedz Anna Popis 17 czerwca 2017 at 21:34

      🙂

    Zostaw odpowiedź