Wnętrza/DIY

Done! Moja Sypialnia urządzona!

21 sierpnia 2017

 

Kiedy byliśmy w trakcie remontu w głowie układałam sobie rozkład całego mieszkania i wygląd każdego z pokoi. Chciałam mieć WSZYSTKO! Jednak w mieszkanku niespełna 60 m ciężko to WSZYSTKO zmieścić…I tak zamiast industrialnej, i niezbyt praktycznej, konsoli w przedpokoju pojawiła się minimalistyczna, i bardzo praktyczna, komoda na buty. Zamiast dużego stołu z romantycznych wizji spożywania przy nim rodzinnych śniadań pojawił się nieduży okrągły stół, dzięki któremu zaoszczędziłam sporo miejsca. Tak to się jakoś stało, że pierwotne wizje zostały wyparte przez praktyczne rozwiązania. Metodą prób i błędów szukałam spójności między moimi potrzebami estetycznymi, możliwościami portfela i mieszkania, a rozsądnymi rozwiązaniami. I tak oto, po kilku tygodniach mieszkania wyszły pewne niedostatki, złe decyzje lub fantastyczne rozwiązania. Dzisiaj chciałabym się podzielić z Wami dobrymi radami jeśli chodzi o aranżację małej sypialni. I choć architekt ze mnie żaden, to może kilka tipów będzie dla Was pożytecznych.

Całe mieszkanie staram się urządzić w jednym, minimalistycznym i spójnym stylu. Miałam bazę – piękną drewnianą podłogę (uwielbiam ją) i jasne wnętrze. Z tych niespełna 60 m2 zostały wykrojone 3 pokoje, w tym jeden otwarty na kuchnię – mój salon, który pokażę Wam, jak będzie już chociaż w 70% gotowy. Mieszkanie jest rozkładowe i mimo małego metrażu dosyć przestronne! Mając tą podstawę trzymałam się jednej zasady – białe wnętrze, transparentne, czyli białe matowe meble i trzymanie się góra 3 kolorów (biały, czarny i drewno), całość miała zostać ożywiona zielonymi dodatkami (kwiaty) i złotymi akcentami. Najmniejszy pokój wzięłam dla siebie, z przeznaczeniem na sypialnię. I dziś właśnie o tej sypialni.
Musiałam zmieścić rzeczy niezbędne – łóżko, szafę, komodę i te z pozoru mniej ważne – regał, stolik nocny i biurko z krzesłem. Fajnie byłoby jeszcze wpakować tam duże, stojące lustro i kilka obrazów. Brzmi niedorzecznie prawda?

Nie chciałam „przeładować” wnętrza, ale z drugiej strony chciałam mieć to WSZYSTKO!
Btw, ostatnio uśmiałam się do łez, kiedy przeczytałam na plotkarskim portalu, że jedna z celebrytek znalazła się kiedyś w bardzo trudnym momencie życia i musiała umeblować swoją przestrzeń meblami z IKEI – to musiało być traumatyczne przeżycie…U mnie w domu jej oczy wykrwawiły by się, bo Ikea to moja podstawa…I Daj Boże, żeby było mnie na nią stać…

Wracając do tej sypialni, prostokątnej sypialni, co nie ułatwia jej aranżacji, wybrałam biały kolor ścian, jak zresztą w całym mieszkaniu. Biorąc pod uwagę fakt, że mam sporo rzeczy, potrzebowałam pojemnej szafy, ale takiej, która nie będzie kolosem i nie będzie zabierała ¾ miejsca w tym pokoju. Wybór padł na białą, matową, trzyskrzdłową szafę, taki niby zwyklak, który okazał się idealnym rozwiązaniem. Po pierwsze dlatego, że jest prosta, MATOWA, co bardzo ważne, i „zlewa” się z białą ścianą. Nie ma zatem kontrastu między szafą, a ścianą, co byłoby zabójcze w tym niewielkim wnętrzu. Druga i bardzo ważna rzecz! – wszystko, co jest potrzebne umieściłam w środku, a więc małą komodę – wysuwane i głębokie 4 półki, do których mogę poukładać wszystkie moje potrzebne rzeczy, od bielizny po koszulki i rzeczy do treningu. Dzięki temu rozwiązaniu nie muszę ustawiać dodatkowej, zabierającej miejsce komody, a wszystko mam doskonale widoczne i łatwe pod względem porządkowym do ogarnięcia.

 

Jak widzicie, komoda też stoi, ale to miejsce dla mojego dziecka i męża, ja nie wtrącam się w ich półki, oprócz oczywiście regularnego segregowania ich zawartości:) Miała być drewniana w orzechowo – czereśniowym kolorze, taka z lat 60-tych. Nie znalazłam niestety odpowiedniej, a jeśli już, to cena skutecznie mnie odstraszyła, może kiedyś, jak nie będzie mi szkoda wydawać 4 tysiące za mebel, taką sobie sprawię. Póki co jest…a jakże, ikeowska komoda, ale za to pojemna i taka, która jest ze mną już dobre kilka lat. Wolałabym oczywiście niższą, ale muszę to wszystko gdzieś pomieścić, tak więc ilość wysuwanych półek była dla mnie w tym przypadku kluczowa.

Postawiłam na zwykłe, proste i naturalne łóżko, bo pasuje do większości aranżacji, wydaje się wizualnie „lekkie” i było niskie, więc jak dla mnie duży plus. Minimalna szerokość dla mnie to 160 cm i w takim też rozmiarze jest nasze „łoże” 🙂 I tak oto skończyliśmy listę podstawowych mebli, które muszą zmieścić się w sypialni.

Jestem nałogowym kupcem książek (a może bardziej poprawnie – nałogowo kupuję książki :-)), część trzymam w moim pokoju w rodzinnym domu, a część zapakowałam do kartonów z nadzieją, że wszystkie wypakuję na regał. Niestety…Musiałam iść na kompromis i regał, jeśli miał już stanąć w sypialni, nie mógł być szerszy niż 90 cm. Chciałam też, żeby był w miedzianym lub złotym kolorze, co dodawałoby „lekkości” pomieszczeniu. Ciężko jednak było mi znaleźć regał spełniający odpowiednie kryteria, toteż kupiliśmy czarny, ze szklanymi półkami i przy odpowiedniej sile perswazji przemalował mi go mój mąż na złoty kolor 🙂 Całość prezentuje się tak, jak chciałam i faktycznie, ten kolor odjął ciężar, z czego jestem bardzo zadowolona.

Ostatnim zakupem było biurko, które miało mi pierwotnie służyć za miejsce skupienia nad pracą przy blogu. Pokój gościnny z powieszonym telewizorem był typowym rozpraszaczem uwagi, toteż musiałam przenieść się w inne miejsce. Długo wahałam się nad takim miejscem, bo w pierwotnych moich wizjach to nie biurko, a toaletka miała stanąć w tym pokoju. Ostatecznie wybrałam niewielki stolik, także ze szklanym blatem, żeby nie przeciążyć wnętrza, który może służyć i za biurko i za małą toaletkę. Ma tylko 100 cm długości i idealnie mieści się w lukę, która została mi po rozstawieniu wszystkich mebli w tym pokoju. Planuję jeszcze kilka dodatków, w tym miedzianą ramkę do wieszania inspiracji i motywacyjnych karteczek.

 

Sypialnia miała być taką moją małą nagrodą. Po kilkudziesięciu miesiącach spania z dzieckiem w jednym łóżku, chciałam mieć wreszcie coś tylko dla siebie. Pokój, który będzie połączeniem praktycznych rozwiązań, z minimalizmem i kobiecością w jednym. I co prawda, drzemie we mnie ciągła chęć poprawy wnętrza, przestawiania, dokupywania i przemieniania, tak na razie jestem zadowolona z efektu i zatrzymam się w tej stylistyce na dłużej.

Podoba Wam się moja aranżacja?

 

Sprawdź inne wpisy

10 komentarzy

  • Odpowiedz Kasia- shelkahome 21 sierpnia 2017 at 20:25

    Aniu taka sypialnia nie może się nie podobać, taka kolorystyka najlepiej się sprawdza, nie tylko że względu na wielkość pomieszczenia ale też dla dobrego samopoczucia i wypoczynku. Przy Tak stosowanych barwach najlepiej wypoczywamy. Brawo kochana za gust i wyczucie 👍👍👍

    • Odpowiedz Anna Popis 21 sierpnia 2017 at 20:39

      Dziękuję Kasiu :-* Wszystko robię na czuja:-)ale to prawda, najlepiej czuję się w stonowanych, niezagraconych przestrzeniach, a to tak naprawdę nie lada wyzwanie trzymać na wodzy swoją wyobraźnię i rękę w sklepie z akcesoriami domowymi 🙂

  • Odpowiedz Kasia P. 22 sierpnia 2017 at 05:37

    Bardzo mi sie u Ciebie podoba. Mimo niedużego pokoju nie zagraciłaś go. Ja zawsze mam problem, bo nie trzymam sie jednego stylu i mam wrażenie, że wszystko jest z innej parafii. Ale niestety jak ide na zakupy, albo postanawiam coś zmienić mimo wcześniejszej wizji mam kompletny mentlik w głowie w sklepie i biore coś bez przemyślenia, a później stawiam na półce i okazuje się, że kasa wydana a zakup totalnie nietrafiony :-/Gdzie kupiłaś tą girlande żarówek?

    • Odpowiedz Anna Popis 22 sierpnia 2017 at 19:48

      Kasiu ja też miałam taki problem, ale znalazłam sposób na ogarnięcie szumu informacyjnego i produktowego;-)Niebawem pojawi się o tym wpis. A co do girlandy to jest wiele na allegro, ale ja moją zamówiłam na alieexpress:-)

  • Odpowiedz kfiatushek 22 sierpnia 2017 at 06:22

    Wasza sypialnia to prawdziwy cukiereczek. Przepiękna – jej urok tkwi w jej prostocie. Całkowicie mój styl, no i Ikea – czyli mój żywioł 😉 My też jesteśmy w trakcie kupna mebli do sypialni (w końcu), tylko nasza będzie w nieco innej kolorystyce, bo ściany będą oliwkowe, a meble w odcieniu orzecha, ale oczywiście kupujemy je w Ikei, tak jak wiele innych rzeczy, które już mamy. Ja osobiście nie rozumiem zastrzeżeń niektórych osób do tego sklepu, szczególnie dotyczących jakości. Moim zdaniem Ikea przebija jakością wiele „markowych” sklepów. Zresztą przez wiele lat pracowałam w firmie, która produkuje sprzęt AGD dla Ikei i znam osobę, która pracowała w firmie produkującej ikeowe materace i oboje stwierdziliśmy, że ludzie nie zdają sobie sprawy jakie wymagania jakościowe trzeba spełnić, żeby przejść audyt Ikei zanim dany towar zostanie dopuszczony do produkcji i do sprzedaży.
    Podsumowując – dla mnie pod względem „dizajnu” i jakości Ikea rządzi 😉

    • Odpowiedz Anna Popis 22 sierpnia 2017 at 19:43

      Kfiatushku bardzo mi miło, że Ci się podoba :-)To prawda, te duże firmy/ koncerny nie mogą sobie pozwolić na buble, za dużo ryzyka i kasy na tym wisi. Co do tego sklepu to powiem szczerze, że mogę obejść się bez łażenia po odzieżowych sklepach i robić zakupy online, ale robienia zakupów w stacjonarnym sklepie Ikea sobie nie odmówię ;-)Mają ogromny wybór i dyktują trendy. Zrobili z firmy markę, a to potrafią zrobić tylko najlepsi. Osobiście mogłabym umeblować cały dom 300 – metrowy i byłabym niezwykle szczęśliwa! Jeśli zależy mi na „perełkach” to wybieram się na targ staroci, gdzie zawsze znajdę coś dla siebie:-)
      Pozdrawiam :-*

      • Odpowiedz kfiatushek 23 sierpnia 2017 at 06:24

        To tak jak ja :))) Jakiś czas temu pisałam u siebie na blogu, że jeśli ktoś dąłby mi wybór – albo zakupy ubraniowe, albo Ikea, bez chwili namysłu wybiorę to drugie :))))

  • Odpowiedz Ania 23 sierpnia 2017 at 14:02

    Pięknie! Nic tylko życzyć Dobrych nocy 🙂 Wspaniale prezentują się miedziane dodatki. I złoty regał jest cudowny. Gratuluję, że udało Ci się namówić męża na przemalowanie. Mój mi powiedział „Oszalałaś? Jest taki duży wybór a ja mam przemalować nową ramę?” jak znalazłam piękną czarną ramę na lustro ale wymarzyłam sobie srebrną.

    • Odpowiedz Anna Popis 23 sierpnia 2017 at 19:54

      Aniu dziękuję:-* U mnie w tych kwestiach nie ma dyskusji, ma być zrobione i już;-) Ale tak naprawdę wypracowanie takiej dyktatury trochę trwało..Co do dodatków, to te miedziane i złote odejmują ciężkości 🙂 Warto wypróbować! Pozdrawiam :-*

  • Odpowiedz sara 23 sierpnia 2017 at 20:18

    Ja tam dodam,ze psina wymiata:) i cos czuje,ze byla inspiracja, bo idealnie sie komponuje:)

  • Zostaw odpowiedź