Parenting

Dlaczego dziecko zachowuje się przy Mamie gorzej?

11 czerwca 2017

Macierzyństwo kryje w sobie wiele tajemnic, ale jedna zawsze pozostawała dla mnie całkowicie niezrozumiała. Dlaczego moje dziecko najgorzej zachowuje się przy mnie, podczas gdy pozostawiony pod opieką innych to uosobienie Aniołka? Zawsze winy upatrywałam w sobie. Teraz wiem, że zupełnie niepotrzebnie, a zmarszczone z zatroskania czoło ustąpiło miejsca szerokiemu uśmiechowi. Chodź, opowiem Ci, a też się uśmiechniesz!

Jakiś czas temu w pracy wdałam się w gorącą dyskusję na ten temat i o dziwo zauważyłam, że wszyscy mieliśmy podobne spostrzeżenia – nasze dzieci zachowują się przy nas gorzej niż przy innych. Krótka wymiana informacji i już wiedziałam, że jestem w domu, bo taki stan rzeczy dobrze świadczy o relacji dziecko – rodzic.

W gwoli jasności, nie mam na myśli ataków histerii, bicia i sytuacji świadczących o tym, że dziecko wymknęło się spod wychowawczej kontroli, a jedynie lekkie pofolgowanie emocjom.

Zawsze, kiedy muszę moje dziecko zostawić pod opieką innych, recytuję listę zachowań, które mogą nastąpić. Tak na wszelki wypadek, aby przygotować opiekuna na to, co może go spotkać. Nie patrzę przy tym w oczy, w obawie odmowy opieki. Zwykle też, kiedy już przychodzę po Młodego dowiaduję się, że był bardzo grzeczny, wszystko zjadł, sam się bawił i posprzątał po zabawie, ani razu nie był męczydupką, a na spacer poszedł grzecznie za rączkę. WTF? Dlaczego moje dziecko wprowadza w życie wszystkie zasady, które wpajam mu każdego dnia, kiedy nie ma mnie w pobliżu, podczas gdy ze mną zachowuje się zgoła „inaczej”?

Kilka razy dostałam w odpowiedzi pogardliwy wzrok osoby, pod której opieką był Młody i triumfalny komunikat, że „on jest bardzo grzeczny, zmienia się tylko przy Tobie. Coś jest nie tak, zrób coś z tym”. Jakby dobre zachowanie mojego dziecka było zasługą przypadającej raz w miesiącu jednej godziny bycia pod skrzydłami Opiekunki, która jest przekonana, że posiadła magiczny klucz do rozumu mojego dziecka, którego ja do tej pory odkryć nie potrafiłam…Nie muszę chyba dodawać, że między wierszami śmiało można czytać „ Nie radzisz sobie z dzieckiem, patrz na mnie”.
No właśnie, jak wytłumaczyć takie przepoczwarzanie się dziecka z motyla w larwę przy mamie?

A no tym, że dziecko przy swojej mamie, w normalnych relacjach, czuje się bezpieczne i traktuje ją jak poduszkę amortyzacyjną, na którą spadają wszystkie emocje. Może być sobą i wie, że zostanie zrozumiane. Pomyślmy sami, my w pracy też nie zachowujemy się jak w domu, odgrywamy role, wypełniamy swoje obowiązki i zadania. Zupełnie inaczej, jak w swoich czterech ścianach, w których możemy czuć się sobą, niczym nieskrępowani. Nasze dziecko w przedszkolu, przy dziadkach czy u cioci też odgrywa role, za to jak przyjdzie mama, to przyszedł Dom, w którym może czuć się swobodnie i dać upust skołatanym nerwom i trudnym dla niego sytuacjom. Należy mieć na uwadze także wiek dziecka i to, że im jest ono młodsze, tym trudniej jest mu trzymać emocje na wodzy, a tak właśnie robi będąc z inną osobą. Nic zatem dziwnego w tym, że często kiedy przyjdzie mama, Maluch jest płaczliwy i marudny – w ten sposób wyładowuje stres związany z powściąganiem emocji nagromadzonych w ciągu dnia i wie, że zostanie zrozumiane.

Czy zatem naprawdę różnice wynikające w zachowaniu dziecka przy mamie i przy innych są źródłem tylko szczęścia i radości? No niezupełnie, gdyż jest cienka granica między takim folgowaniem emocji, a całkowitym rozpuszczeniem i brakiem szacunku do najbliższych, ale ta granica jest indywidualna i ustalana przez rodziców, a nam, osobom trzecim nic do tego.

Wiem jednak jedno, wielkie podejrzenia budzą we mnie rodzice i dzieci chodzące jak w zegarku, wypełniające każdy rozkaz bez zająknięcia. Czy one kiedykolwiek mogą być sobą, czy raczej każdy przejaw „odchyłu od normy” tłumiony jest w zarodku i naprowadzany na „właściwe tory” podporządkowane pod wizję wychowawczą rodzica? Daję mojemu dziecku pełną swobodę w wyrażaniu uczuć i ogromnie cieszę się, że czuje się przy mnie na tyle swobodnie i bezpiecznie, że prezentuje mi cały wachlarz takich zachowań, nawet jeśli przez innych jest on nieprzychylnie odbierany.

Sprawdź inne wpisy

3 komentarze

  • Odpowiedz Joanna 11 czerwca 2017 at 07:16

    Dokładnie Aniu, Nic dodać nic ująć. Moja Tosia jak zostaje z mężem-to daje mu instrukcję od A-Z, dzwonię pytając czy wszystko jest ok. Po czym przychodzę a ona sobie słodko spi. Moje pytanie-jak się zachowywała? A mąż odpowiada. Świetnie. Tylko przy Tobie sobie pozwala na wszystko…

    • Odpowiedz Anna Popis 11 czerwca 2017 at 07:38

      Joasiu u mnie podobnie i zawsze chodzi mi po głowie, czy nie jest głodny, bo wiem jak potrafi przy mnie wybrzydzać, po czym przychodzę i dowiaduję się, że zjadł to, co przy mnie nawet by nie tknął…Pytanie How??! 🙂

  • Odpowiedz kfiatushek 12 czerwca 2017 at 06:56

    No i to by wiele tłumaczyło. Nie martw się, u nas jest to samo 😉

  • Zostaw odpowiedź