Lifestyle

Dawno nas tu nie było…

26 lutego 2019

 

Tak dawno, że wieczorami siedząc na sofie zastanawiałam się skąd u mnie ta luka czasowa na wieczorne nicnierobienie? Jakoś tak nieswojo było mi oglądać dwa odcinki pod rząd ulubionego serialu, podczas gdy podświadomość podpowiadała mi, że nieco produktywniej spędzałam ten czas. W końcu załapałam, że dawno, dawno temu, wieczorami pisałam teksty na bloga i ta robota wypełniała mi wieczory…No i trochę zatęskniłam za tymi czasami i za uczuciem spełnienia domowego obowiązku blogowych publikacji 🙂

Niewytrwałość i brak cierpliwości to moje największe wady. Podobno można nad nimi pracować, ale jakoś takoś, no wiecie same…Jednak dziś w pracy, między jednym a drugim spotkaniem z klientami dostałam maila, który ostatecznie przesądził o moim powrocie do żywych. Czasami tak jest, że pewne słowa, zdarzenia, obrazy czy gesty przychodzą w odpowiednim momencie i dają tego przysłowiowego kopa do działania. Marcia, wywołałaś mnie do tablicy i za to dziękuję, tak po prostu, po ludzku, po „babsku” 🙂

Co tam u nas nowego?

 

Na szczęście żadnego przewrotu nie było. Może to głupio zabrzmi, ale jestem w takim wieku, a może w takim etapie życia, że brak nowych wiadomości, to dobra wiadomość. I choć zwykle w moim życiu w jeden dzień lubi wywracać się wszystko do góry nogami i adrenalinę z tym związaną nawet lubię, tak w ostatnim czasie chwalę sobie płynięcie z prądem. Mamy swój rytm, a ja pracę, która daje mi dużą satysfakcję, możliwości i wreszcie poczucie, że jestem w odpowiednim miejscu. Moim miejscu. I chętnie napiszę Wam o tym następnym razem.

Zauważyłam też, że wraz z wiekiem powoli zaczynam akceptować pewne rzeczy, od wyglądu, poprzez styl i poziom życia, skończywszy na sytuacjach, które nie rozstrzygnęły się dla mnie korzystnie, a których już zmienić nie mogę. Liczy się to, co teraz i to, co będzie. Nie truję już duszy sprawami, które są dawno za mną. Zamknęłam te drzwi na dobre, a wypracowanie poczucia obojętności wobec sytuacji i osób, które wcześniej podnosiły mi ciśnienie do niewyobrażalnego wręcz stanu uważam za największe osiągnięcie mojego 33 roku życia.

 

I co to będzie?

 

Nie ukrywam, że napisanie czegokolwiek tutaj zajęło mi nieplanowanie wiele czasu. Pisanie bloga, to nie tylko kilka w miarę logicznie skleconych zdań, ale przede wszystkim samorozwój. I właśnie nim zamierzam wypełnić wieczorowe pory. Powrócę do fotografowania, bo to dawało mi wiele radości, a mimo to odstawiłam aparat na najgłębszą i najwyższą półkę. I w ten sposób Dziewczyny marnuje się swoje szanse i zaniedbuje pasje…Doczytam w końcu kilka książek, którymi koniecznie chcę się z Wami podzielić, no i jeszcze sporo innych rzeczy, które znajdą tutaj swoje miejsce. Mam nadzieję, że uda mi się coś fajnego zamieścić tu przynajmniej raz w tygodniu. Czas wrócić. Do poczytania. Acha, i najważniejsze, dziękuję, że część z Was ciągle tu jest. Pomimo pewnych wad autorki bloga 🙂

 

 

Sprawdź inne wpisy

5 komentarzy

  • Odpowiedz Kfiatushek 27 lutego 2019 at 07:59

    Aniu, nawet nie wiesz jak się cieszę, że wróciłaś. Tym wpisem ty Ty dałaś mi kopa do pisania.

    • Odpowiedz Anna Popis 27 lutego 2019 at 10:07

      Olu super,że jesteś :-**widzę, że u Ciebie też posucha, pora wrócić do starych nawyków 🙂

  • Odpowiedz Magda. 27 lutego 2019 at 17:20

    Fajnie, że jesteś Aniu z powrotem, codziennie zaglądałam na Twój blog, licząc, że pojawi się nowy wpis. Pozdrawiam Cię serdecznie.

  • Odpowiedz Marta 28 lutego 2019 at 18:55

    Aaaaa!!!!
    Super, że jesteś!!!!
    I że wróciłaś!!!
    🙂

  • Odpowiedz Marta 28 lutego 2019 at 19:02

    Uwielbiam Kobiety, które potrafią pomagać innym Kobietom, które lubią inne Kobiety, które inspirują, które dają „girl power”.
    Kto jak nie MY?
    Dziewczyny trzymajmy się razem!
    Wierzę w to!

  • Zostaw odpowiedź