Film i Literatura

Czytelnia Malucha, czyli ostatnie książkowe odkrycia

19 sierpnia 2017

 

Dawno nie było wpisu książkowego, dlatego szybko nadrabiam zaległości i podsyłam kilka nowych pozycji z naszego regału. Jak pisałam Wam ostatnio, staram się unikać książek, które mają trójkę (3) i wyżej z przodu. Z tego też powodu rozglądam się za książkami w Biedronce, Tesco czy w Lidlu, które często oferują niezłe książki za średnio dyszkę mniej niż w popularnych księgarniach.

Przyznam, że lato nie sprzyja czytaniu. Moje dziecko biega całymi dniami po dworze, a w domu jest tylko gościem na jedzenie. Jak już przyjdzie wieczorowa pora, to serwuję szybką kolację, jeden odcinek Psiego Patrolu, kąpiel i do spania. Zanim nakryję moje wykończone dziecko kołdrą, on już śpi, a ja, moje dziewczyny, wolę poczytać coś bliższego mojemu gustowi czytelniczemu, niż opowieści o zwierzątkach. Dlatego też, te prezentowane dzisiaj książki miały ekstremalne zadanie – musiały konkurować z atrakcjami serwowanymi przez letnią porę roku i przykuć uwagę mojego dziecka na dłużej. No to lecimy!

 

 

Powtarzam sobie jak mantrę „ nie oceniaj książki po okładce”, ale jak tu nie oceniać, jak przed moimi oczami ląduje taka oto piękność, przywodząca na myśl Elementarz z pierwszej klasy? Ten z ciemnowłosą dziewczynką z białą opaską i bukietem polnych kwiatów w dłoni z połowy lat 90-tych! No właśnie, ten cykl książek jest wydany w bardzo podobnej stylistyce, a wydał ją słynny (podobno) francuski rysownik Alain Gree, który wyjaśnia młodemu czytelnikowi zawiłości alfabetu, liczb, pór roku, kolorów, pojazdów, podróży oraz wielu innych. I mamy tu serię odpowiadającą tym zawiłościom: Alfabet, Liczby, Kolory, Mali odkrywcy, Przyroda, Na wsi, Nad morzem, Pory roku, Pojazdy. Wszystkie w twardej okładce, oprawione w obwoluty, które można ściągnąć i wykorzystać jako plakat, który znajduje się pod spodem. Dla mnie jednak cały urok w tych okładkach. To się nazywa chyba nostalgia 😉 Co poza walorami estetycznymi? Dla młodszego czytelnika całe mnóstwo ciekawostek! My mamy Na wsi, Nad morzem i Pojazdy, ale kupię na pewno jeszcze Alfabet. Ten pierwszy tytuł wydaje mi się najbardziej nudny, ale tylko dlatego, że nasza wiedza o życiu na wsi jest duża, jednak ze względu na zainteresowania mojego dziecka i tego, że był ze mną na zakupach i zobaczył traktor na okładce, ta książeczka wylądowała w koszyku. Nad morzem kupiliśmy zaraz po wizycie nad Bałtykiem i zwiedzaniu różnych statków w Gdyńskim porcie i dla takich laików jak my, jest bardzo interesująca. Polecam cykl tych książek jako ucztę dla oka, bo są naprawdę pięknie wykonane, i sporą dawkę wiedzy.

 

 

Problem niekontrolowanej złości jest wciąż u nas aktualny. Mamy swoje sposoby na jego kontrolowanie i wyhamowanie TU i TU, ale wiedzy i dobrych rozwiązań nigdy za wiele. Rzecz w tym, że większość książek dostarczała wiedzę nam, rodzicom. Ta jest inna. Jestem wściekły Dagmar Gaisler to książka o złości, jej powstawaniu i radzeniu sobie z nią skierowana do dzieci. I to jest właśnie w niej fajne. Zwraca się bezpośrednio do młodego czytelnika, rozumie go i niemoc w radzeniu sobie z tą przypadłością. Powiem tyle, jest świetna! Zaopatrzona w grafikę świetnie ilustrującą problem. Krótkie, bezpośrednie i proste teksty nie znudzą dziecka i tworzą z nim nić porozumienia. My daliśmy imię chłopcu, który występuje w książce i jak tylko przychodzi niepohamowana złość do Rumcajsika, przypominam, jak radził sobie z nią chłopczyk z lektury.

Która mama 3-latka i wyżej nie bywa czasami wykończona tysiącem pytań, którymi dziecko potrafi zarzucić Bogu ducha winną mamusię? Czasami pytanie zwala mnie z nóg, bo wymaga mądrej odpowiedzi, a nie potraktowania jej po macoszemu. Dlaczego świeci słońce, a ziemia jest brązowo-czarna? Te i inne odpowiedzi znajdziecie w tej książce. Małe i duże pytania Zygzaka. Wszystko dostosowane do percepcji młodego czytelnika. My odkrywamy jej strony wyrywkowo, po jednym, góra dwa pytania. Myślę, że to jedna z tych niepozornych książeczek o dużym działaniu. Zakupiona w Biedronce i tam też ostatnio widziałam jeszcze kilka sztuk.

 

 

A na koniec, coś pięknego…Mam już cztery lata, słodkie historyjki. Uwielbiam książki, które można w całości przeczytać zanim dziecko zaśnie. Ta książka to gwarantuje. A oprócz tego jest FANTASTYCZNA! I też niepozorna. To pełna ciepła i empatii opowieść o wilku, lesie i jego mieszkańcach. Ale to nie jest zwykły wilk, który sieje postrach złowrogo wyglądając zza pnia drzewa. To wilk niezwykle miły, pomocny, uczynny i przyjacielski. Nie umie nawet groźnie zawyć, z czego inne futrzaki się śmieją. Zwierzątka go uwielbiają, a poza tym, że jest taki fajny, opanował do perfekcji swoje danie popisowe – naleśniki z borówkami, za którymi przepadają mieszkańcy lasu. Jednak pewnego dnia las nawiedza potwór. Wygłodniały potwór, którego przeraźliwie boją się zwierzaki. Na pomoc ma ruszyć ten wilczej powagi wilk:-) Co z tego starcia wyniknie, dowiecie się z książki. Ogromnie polecam jako piękną opowieść do snu.

Sprawdź inne wpisy

2 komentarze

  • Odpowiedz kfiatushek 21 sierpnia 2017 at 06:28

    Wygląda na to, że musimy się wybrać do biedronki 🙂

  • Odpowiedz Kasia P. 21 sierpnia 2017 at 06:45

    Ale fajne książki…Fajnie, że nie ścigasz się z innymi blogowymi mamami na najbardziej modną książkę sezonu, które często niewiele mają wspólnego z dobrą treścią i ładnymi obrazkami…Te zgadywanki musimy nabyć koniecznie. Mi też ta seria Nad morzem i Pojazdy przywołuje na myśl Elementarz :-)Piękne te żarówki na sznurku i widzę, że dają delikatny efekt świetlny. Wwidziałam też u Ciebie w innym pokoju takie, gdzie je kupiłaś?

  • Zostaw odpowiedź