Film i Literatura

Czytelnia Malucha, czyli nasze ostatnie hity i kilka sprawdzonych metod zachęcających do czytania

18 czerwca 2017

Pora na nasze książkowe hity ostatnich tygodni, które powodują „ten błysk“ w oku mojego dziecka i masę fajnych wspomnień przy wspólnym czytaniu. Zdradzę Wam też kilka sprawdzonych na własnych skórach metod zachęcających dziecko do czytania. Choć przyznam szczerze, że jestem nieco tym zakłopotana, gdyż między Rumcajsikiem, a książkami nigdy nie było chemii – mówiąc wprost – kiedy tylko brałam książkę do ręki uciekał jak poparzony, a ja byłam ostatnią osobą mogącą dawać jakiekolwiek rady na tym polu. Ale od jakiegoś czasu sytuacja zmieniała się diametralnie i po dogłębnej analizie chyba wiem jak tego dokonałam, tzn DOKONALIŚMY!…No to lecimy!

 

1. Bądź dobrym przykładem. W ciągu dnia ciężko jest mi wygospodarować czas na czytanie, jednak zawsze znajdzie się jakaś luka czy to w domu miedzy gotowaniem, a zabawą z dzieckiem, czy też na placu zabaw. I ja tą lukę wypełniam książką. Co prawda mam skłonności do czytania 4 na raz i nie kończenia żadnej z nich, ale dziecko widząc, że mam wyrobiony odruch sięgania po książkę w wolnym czacie samo chętnie po nią sięga. Naśladownictwo. Taka naturalna kolej rzeczy. Kiedy też jesteśmy zajęci „nicnierobieniem“, albo w czasie przerwy między zabawą, a czekaniem na jedzenie sięgamy po książki Młodego. Przeglądamy je, kartkujemy, wskazujemy interesujące nas obrazki, snujemy różne historie o bohaterach, a kiedy Rumcajsik jest już wciągnięty, zaczynam mu czytać.

2. A propos sięgania – książki muszą być w zasięgu ręki małego czytelnika. Najlepiej obok zabawek – bo czytanie przecież ma być rozrywką i w niedalekiej odległości od łóżka – bo nie ma nic przyjemniejszego niż wygodne wyłożenie się pościeli, wtulenie w mamę i odpłynięcie w krainę książkowych bohaterów.

3. Atrakcyjna lokalizacja. Fajnie, jeśli wydzielimy specjalne miejsce do czytania, które będzie się kojarzyło tylko z tą czynnością. Może to być stos poduszek na podłodze, albo tak modny namiocik Tipi, czy też wygodny kącik z przyjemnym w dotyku kocykiem. Ważne żeby miejsce było atrakcyjniejsze i inne niż pozostałe miejsca w domu.

4. Zedrzyj gardło. A co! Daj ponieść się emocjom, szeptaj, krzycz, mów chrapliwym głosem i gestykuluj ile wlezie – ma być zabawnie, czasami strasznie, ale przede wszystkim ciekawie. Odgrywaj wszystkie role z pełnym zaangażowaniem i baw się dobrze. Kto powiedział, że to książki tylko dla dzieci?

5. Zejdź na ziemię. Z półką cenową… Słuchajcie, są książki pięknie wydane, na wyjątkowym papierze z ilustracjami nie zawsze zrozumiałymi przez dzieciaki, ale co z tego, jeśli będziemy musiały uważać, żeby dziecko nie potargało pięknie ilustrowanych stron, nie pozaginało rogów, nie poplamiło itd, Szacunek do książki szacunkiem, ale dziecko bierze książkę wszystkimi zmysłami, a ten dotyku zostawia na niej najgorsze ślady. Zabronisz – zniechęcisz, nie zabronisz – może zniszczyć. Dlatego co z tego, że mamy Pszczoły (do których jeszcze nie dorósł), kiedy obawiałabym się zostawić Je z Rumcajsikiem sam na sam… Uwielbiam twarde strony w książkach – bo niewiele może im zaszkodzić, albo książki nieco tańsze – tak na wszelki wypadek. Kiedy dziecko ma pełną swobodę w „użytkowaniu“ chętniej też po nie sięga.

6. Zabierz dziecko do księgarni, a zobaczysz co dostaniesz w zamian… Dzieciaki zazwyczaj dostają książki do łapki nie wiedząc skąd „to się wzięło“ (zazwyczaj z torebki mamy), ale kiedy zobaczą, gdzie One mieszkają, a jeszcze lepiej, będą mogły sobie coś interesującego wybrać, tak wkroczą w inny świat…Bardziej zaawansowany świat. A jeśli takie wizyty będą odbywały się regularnie, tak dostaniemy w zamian nowego, małego członka Klubu Przyjaciół Książki. Polecam tą metodę!

7. Powiąż fakty. Opowiadajcie sobie o bohaterach z książki i ich przygodach. Niech wkroczą do waszego życia i będą obecni nawet na spacerze. Widząc w realu podobne zdarzenie, jakie miało miejsce w książce nawiąż do niego. My ostatnio jesteśmy na etapie Alberta Albertsona i jego brzydkiego zachowania wobec słabszego i młodszego kolegi. Widząc podobne zajście w parku od razu skojarzyliśmy sytuację i przegadaliśmy kwestie zachowania wobec innych.

8. Bądź czujna. Nie zawsze to, co podoba się Tobie będzie podobało się dziecku. Znów nawiążę do Pszczół, które póki co okazały się u nas niewypałem. Dostosuj długość tekstu i treść do możliwości wiekowych i zainteresowań dziecka. U nas przełomem okazało się sięganie po książeczki obrazkowe i krótkie teksty umożliwiające połknięcie całej książeczki przy cowieczornym czytaniu do snu.

9. Sen. Właśnie! Wykorzystując tendencję dziecka do przeciągania pory kładzenia się do spania sięgnij śmiało po książkę. Nawet najbardziej niechętne do czytania dziecko zaakceptuje ten rytuał, gdyż wiąże się on z możliwością dłuższego przebywania z mamą, a co za tym idzie bycia w trybie online, zanim bajkowi bohaterzy nie zaprowadzą Go na stronę off. Po niedługim czasie pokocha ten zwyczaj, a i w ciągu dnia zatęskni za książką…

A teraz przechodzimy do naszych książkowych pozycji, które ostatnio nas oczarowały.

Pierwsze miejsce przypada książce Obrazkowe Zgadywanki Zoo.

Moje dziecko uwielbia obrazkowe książki, a jeśli dodamy do tego piękne, ciekawe i bardzo szczegółowe ilustracje, tak już zupełnie jest wspaniale. Całkiem spory format, sztywne kartki i ukryte zagadki na każdej z nich czynią z tej pozycji naszego lidera dzisiejszego rankingu. Mam wrażenie, że przeglądając książkę można dostać oczopląsu, ale o to właśnie tu chodzi. Na każdej stronie ukryte są szczegóły, które trzeba odszukać, a nie jest to takie proste nawet dla dorosłej osoby! Mały uwielbia po nią sięgać i żadna bajka w Tv, nawet Psi patrol, nie są w stanie oderwać Go od tej pozycji. Naprawdę świetnie się przy niej bawimy. Polecam Wam ogromnie! Wypatrujcie jej w Biedronce za dwie dyszki bez grosika. Świetna cena za porządnie i z serduchem wykonaną książkę.

 

 

Na pewno słyszałyście już o Albercie Albertsonie. Ja słyszałam wiele, ale dopiero niedawno Albert zamieszkał na naszym regale. No i „On ma to coś“ Naprawdę! Kupiliśmy najpierw część o duchach, przy których śmialiśmy się do łez, a później szybko pobiegliśmy po kolejną część, tym razem o wspomnianym wyżej brzydkim zachowaniu Alberta wobec słabszego i młodszego chłopca. Ilustracje, po których krwawią oczy – wg mnie są po prostu brzydkie, kartki cienkie, okładka za to twarda… ale dzieci uwielbiają tą serię. I ja się nie dziwię, napisana prościutkim językiem, zaopatrzona w wciągającą i angażującą czytelnika historię sprawia, że dziecko po przewróceniu ostatniej strony mówi „ jesie laz“. I w tym cały sekret Alberta – Jego po prostu chce się czytać.

 

Ostatnio wpadła mi w ręce książka Uparty Jeżyk,Tulina Kozikolu, a będąc z Wami zupełnie szczerą, to nie wpadła mi w ręce, a bardziej w oko. Bo ilustracje są tu MEGA MEGA MEGA i mogłabym powtarzać tak jeszcze ze sto razy! Kierując się ostatnio zasadą, że kupuję książki nie droższe niż 20 zł, tak ta wpisywała się w te ramy idealnie – dwie dyszki bez grosza. I nie mogłam wprost uwierzyć, że tak wydana książka może kosztować 20 zł… Ok, otrząsając się z tych zachwytów nad wizualną stroną książki, pora przypatrzeć się jej tekstowej zawartości, a ta jest nie mniej imponująca.
Mamy tu 86 – letnią babcię Lejlę i jej niesforne zwierzaki. Każdy ma swój charakter – ja kierując się charakterem mojego dziecka wybrałam Upartego Jeżyka. Zwierzaki z całych sił chcą wytrzebić z kolczastego stwora tę nieprzyjemną cechę, jednak to one stają się tak uparte w tym dążeniu, że Jeżyk przy nich to Pimpuś.

 

Cała historia zaopatrzona w krótki, rymowany i zabawny tekst. Na końcu pojawia się morał bajki. Dodatkowym, jakże ogromnym plusem książki jest jej długość – jest na tyle krótka, żeby połknąć ją przy wieczornym czytaniu i na tyle długa, żeby dziecku zaczęły zamykać się oczy. Czyli ideał!


Oczarowana tą książką popędziłam po kolejną z serii – tym razem Tchórzliwy ptaszek – akurat tylko on był dostępny. Tym ptakiem jest papuga o imieniu Gaga, która boi się wszystkiego i ciągle dopatruje się podstępu i zamachu na swoją osobę. Sposoby na uniknięcie konfrontacji z rzekomym zagrożeniem ma dziwaczne i bardzo zabawne. A najlepszy jest morał „Czy nieustanne wyszukiwanie problemów tam, gdzie ich nie ma to dobry sposób na szczęśliwe życie?“. Piękna, niedługa, zabawna i mądra książka. Planuję zakup kolejnych z serii. Polecam!

I na koniec coś, jak zapewnia autor „dla dzieci i nie tylko…“, czyli Elementarz Dobrych Manier“. Nie będę pisała więcej, same zobaczcie! Powiem jedynie, warto ją mieć!

Sprawdź inne wpisy

7 komentarzy

  • Odpowiedz Iwona 18 czerwca 2017 at 19:38

    Boszzz Twoje dziecko jest PIĘKNE…buźka jak dziewczynka! i te włosy, jakie pasemka! Wracając do książek, to jutro popędzę do Biedry po te Zgadywanki. Co do sposobów na czytanie to mamy podobne i moje dziecko też uciekało jak tylko zaczynałam czytać, ale powoli i wszystko przyszło samo. Najważniejsze to sięgać po te książki i mieć je w zasięgu ręki! pozdrawiam!

    • Odpowiedz Anna Popis 19 czerwca 2017 at 05:28

      Iwona, dziękuję za piękne słowa:-)Faktycznie, moje dziecko zawsze mylone jest z dziewczynką, nawet jeśli ma związane włoski i ubrany jest jak typowy chłopczyk. Na początku denerwowało nas to, a teraz nawet nie reagujemy:-) Pozdrawiam!

  • Odpowiedz MaSza 18 czerwca 2017 at 21:08

    Jak ja uwielbiam wpisy o książkach!!!! 🙂 możesz zdradzić jakie ostatnio książki Ty zaczęłaś czytać? I gdzie kupiłaś książkę o Upartym Jeżyku? Pozdrawiam :-*

    • Odpowiedz Anna Popis 19 czerwca 2017 at 05:37

      Masza fajnie, że trafiłam w gust:-) Jeżyka kupiliśmy w Tesco i jest tam dostępna cała seria. Widziałam też w Empiku, tak więc problemów z dostępnością nie powinno być. Teraz czaję się na „Niecierpliwego komara” i „Rozgniewanego Pająka” celujemy w aktualne problemy;-) Co do moich książek to ostatnio jest bida z nędzą, ale obiecałam sobie, że po przeprowadzce stworzę sobie prawdziwą strefę czytania i nadrobię zaległości… Ostatnio chwyciłam „Kobiety niepokorne” Cristiny Morato o takich kobietach sukcesu jak Coco Chanel, Jackie Jennedy czy Audrey Hepburn – zbiór minibiografii mający podkreślić jednak, że mimo sławy i sukcesu były samotne i pełne kompleksów…
      Pozdrawiam serdecznie!:-)

  • Odpowiedz kfiatushek 19 czerwca 2017 at 08:14

    Junior wyssał czytanie z mlekiem swojej mamy, czyli Mła 🙂 Mężu się zawsze smieje, ze zdecydowanie zawyżam statystyki czytelnictwa w Polsce. Od stycznia łyknęłam już chyba 14 jesli dobrze liczę 😛
    Juniorowi czytam odkąd skończył 6 miesięcy, może nawet mniej. Nieważne, że wtedy nie rozumiał o co kaman, ale widział, że czytamy, cze oglądamy obrazki i widzę jak dzięki temu rozwinęło się jego słownictwo, także czytanie to super sprawa. Teraz przed pójsciem spać obowiązkowo musimy zaliczyć 2 lub 3 bajki, co prawda od dłuższego czasu na topie jest „Masza i Niedźwiedź” i tego repertuaru się trzymamy, ale co tam, ważne, że czytamy 🙂
    A ta książka z biedronki wygląda super, muszę ją upolować

    • Odpowiedz Anna Popis 19 czerwca 2017 at 11:53

      Świetne czytelnicze tradycje, faktycznie im wcześniej tym lepiej, bo później ( w wieku szkolnym)zdecydowanie ciężej „zarazić” dziecko miłością do książki. Co do Zgadywanek z Biedronki, to widziałam, że dostępna jest jeszcze wersja „Obrazkowe Zgadywanki Wieś” i jak tylko natrafię na ten egzemplarz na pewno wyląduje w moim koszyku:-)

  • Odpowiedz kfiatushek 19 czerwca 2017 at 12:59

    to daj znać jak na nią trafisz, wtedy też od razu pobiegnę do biedronki. Z wersji wies Junior będzie nawet bardziej zadowolony 🙂

  • Zostaw odpowiedź