Film i Literatura Parenting

Czytelnia Malucha, czyli książki, które nas ostatnio oczarowały #2

18 maja 2017

To drugi wpis z tej serii i tym razem przygotowałam kilka wydawniczych pozycji, przy których świetnie się bawimy i które mają to „coś”, co nie pozwala się od nich oderwać. A biorąc pod uwagę piękną pogodę w ostatnich dniach, to wcale nie takie łatwe zatrzymać Malucha przy książce, który w tym czasie woli większość dnia spędzać na dworze. A jednak! Te książki to potrafią.

Na pierwszy ogień idzie nasza ostatnia biedronkowa zdobycz – Wielka Podróż Rodziny Wszędobylskich

Ostatnio nastąpił u mojego dziecka wstręt do treści. Szukałam jednak alternatywy, aby nie stracić kontaktu z książkami, ale też nie chciałam zmuszać go słuchania bajkowych historii. Znalazłam coś, co idealnie wpisuje się w aktualny etap niechęci do treści czytanych, a mianowicie książkę obrazkową! Ale nie taką zwykłą, gdyż nasza perełka ma mnóstwo szczegółów i aż 107 stron w dużym formacie. Zacznijmy jednak od początku.

Książka zabiera nas w podróż wraz z Rodziną Wszędobylskich po 45 krajach świata. W każdym kraju jest charakterystyczna zabudowa danego regiony i ukryta rodzinka, którą musimy odszukać Oprócz nich musimy odszukać obrazki, które umieszczone są w kwadratach na dole strony, a nie jest to łatwe zadanie, gdyż ilustracje są bardzo szczegółowe i dość chaotyczne. To, co podoba mi się najbardziej jest to, że tych stron jest aż 107 i na każdej z nich 15 obrazków do odnalezienia! Nie ma więc obaw, że dziecko się znudzi albo zapamięta je. I powiem szczerze, że mój Maluch może spędzić nad nią dobrą godzinę! Czy nie brzmi to pięknie?

Ogromnie polecam zatem wycieczkę do Biedronki i wyłożenie z kieszeni 25 zł – tyle będzie kosztował Was minimum godzinny spokój.

 

 

Skoro jesteśmy już przy książce obrazkowej, to Opowiem Ci Mamo Co Robią Mrówki jest obowiązkową pozycją w biblioteczce Malucha.

Mamy krótkie teksty, ale nie one grają tu pierwsze skrzypce, gdyż to książka, którą chłonie się oczami. Cudowne ilustracje, twarde strony i zagadki ukryte w środku to gotowy przepis na sukces tej pozycji. Bez konieczności ślęczenia nad prawdziwym mrowiskiem i ryzykowania pogryzieniem możemy zajrzeć do królestwa mrówek. Poznamy ich obyczaje, zajrzymy do królowej, dowiemy się jak i gdzie składują zapasy, a przy okazji poznamy bliskich, zaprzyjaźnionych sąsiadów – dżdżownice, ślimaki, świerszcze i inne, niekoniecznie przez nas, dorosłych, lubione owady. Świetnie przekazana wiedza w najlepszy możliwy sposób!

 

Nie odchodzimy od tematyki, gdyż chcę Wam pokazać książkę, która wzbudziła we mnie mieszane uczucia – jest tak brzydka, że aż uroczo piękna! Robale, czyli co nas zżera. Przegląd pasożytów.

To pozycja wydawać by się mogło dla starszaków, bo cóż to trzyletnie dziecko może wiedzieć o włosogłówkach, tęgoryjcach, roztoczach, czy innych przyjemniaczkach, o połowie których nigdy nawet nie słyszałam. Czy ta wiedza jest potrzebna dziecku, czy zrozumie i cokolwiek wyciągnie z tej książki? Odpowiedź brzmi TAK! Chociaż treść i ilustracje mogą przerazić, to informacje są zwyczajnie w świecie przydatne. Dzięki niej możemy w jasny i zilustrowany sposób opowiedzieć dziecku jakie „niespodzianki” nosi na sobie pies i inne futrzaki, dlaczego należy myć rączki i co się na nich kryje, oraz co się stanie jeśli będziemy jeść nieumyte wcześniej warzywa i owoce. Nie czytamy od deski do deski – na to jest zwyczajnie za mały, trawimy ją małymi porcjami, większe mogą grozić terapią szokową. Niemniej jednak to książka, która ogromnie interesuje moje dziecko i widzę, że sięga po nią, jak po zakazany owoc – z tym znakiem zapytania w oczkach kiedy łapie za jej okładkę. Polecam dla Malucha w celu rozeznania i nabrania świadomości „co w brudzie piszczy” i dla starszych jako niezłe kompendium wiedzy w zakresie Robali właśnie!

I coś pięknego na dobranoc!

Uśmiech Dla Żabki, na samo wspomnienie pojawia się uśmiech na twarzy. Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam sięgać po książki na dobranoc, które jestem w stanie przeczytać zanim zaśnie, bez konieczności dokańczania jej następnego dnia…

To piękna opowieść o mocy uśmiechu, o smutku, miłości, empatii i niesieniu pomocy. Bez zbędnych rymowanek, edukacyjnej treści czy nadzwyczaj ważnej puencie, chociaż czekajcie, miłość i chęć niesienia pomocy nie jest nią? Wszystko ubrane w przepiękne ilustracje, ciekawą treść i pogodny uśmiech na twarzy czytającego i słuchającego wraz z zamknięciem książki. Czy można oczekiwać więcej? Idealna na dobranoc.

 

Sprawdź inne wpisy

2 komentarze

  • Odpowiedz MaSza 18 maja 2017 at 20:50

    Ja z podobnych klimatów mogę polecić ” Rok w lesie”. Na kartonowych kartkach jest przedstawione miesiąc po miesiącu jak zmienia sie fauna i flora. Moj syn upodobał sobie niedźwiedzia i ciagle sprawdza co ten miś porabia. Dużo szczegółów, bez czytania. Nie nudzi nam się, bo ciągle znajdujemy tam coś nowego. Pozdrawiam ciepło!

    • Odpowiedz Anna Popis 19 maja 2017 at 03:58

      Masza dziękuję za polecenie, dziś wybiorę się do księgarni i Rok w lesie będzie nasz:-) Pozdrawiam serdecznie!

    Zostaw odpowiedź