Parenting Sport i Zdrowie

Czy wiesz, że wada zgryzu = wada postawy? Czyli jak należy diagnozować dziecko

21 stycznia 2018

Ostatnio w moje ręce wpadło kilka publikacji na temat powiązań wad postawy z wadą zgryzu i szczerze powiem, że do dziś zbieram szczękę z podłogi. To, co przeczytałam to nie jakieś tam wywody jakiegoś tam doktora, ale materiały mające potwierdzenie w niemal każdym ortodontycznym przypadku. Dodatkowo, w celu potwierdzenia tych doniesień rozmawiałam ze znajomym mi lekarzem ortodontą specjalizującym się w leczeniu dzieci. Można śmiało powiedzieć, że niemal w 90 % przypadków wada zgryzu = wada postawy i odwrotnie, „Krzywy zgryz“ = „krzywy kręgosłup“, albo inaczej, 90% pacjentów z wadą zgryzu ma wadę postawy…Dlatego w większości krajów europejskich dzieci diagnozowane są dwutorowo – u fizjoterapeutów i ortodontów jednocześnie, a kiedy u Nas takie postępowanie będzie normą?

Tematem szczególnie zainteresowałam się z jednego względu – od dziecka zmagam się z wadą zgryzu. Zostało mi to przekazane w genach i właściwie od wczesnych lat dziecięcych musiałam borykać się z różnymi wyjmowanymi aparatami, aż w końcu w liceum dałam się „zadrutować“ na długie lata. Leczenie było czaso i pieniędzo żerne, a efekty ostateczne i tak nie były takie, jakie sobie wyobrażałam.Dlatego też bacznie przyglądam się mojemu dziecku, aby w porę wyłapać nieprawidłowości i udać się do specjalisty, Na szczęście ta dziedzina stomatologii rozwija się bardzo dynamicznie – w końcu szacuje się, że 80% społeczeństwa ma problemy wadami zgryzu, zatem zapotrzebowanie na specjalistów i efektywne metody jest ogromne. To, co kiedyś było nieosiągalne cenowo, dziś stało się dzięki konkurencji i dostępności normą i bardzo dobrze! Myślę, że powoli zaczynamy traktować wizytę u ortodonty jak wizytę u stomatologa, co jest niezmiernie ważne patrząc na problem całościowo. Okazuje się, że wada zgryzu to nie tylko sprawa estetyki i ewentualnie upośledzonego funkcjonowania twarzoczaszki, problem mający wpływ na cały organizm, a szczególnie na postawę ciała.

Wystarczy wyobrazić sobie, że układ kostny człowieka jest jak puzzle – wszystko jest ze sobą powiązane. Wszelkie zaburzenia w ułożeniu szczęki i zębów będą zaburzać stabilizację czaszki. Z biegiem czasu te nieprawidłowości będą się utrwalać. Napięte mięśnie twarzy mogą powodować doprzednią pozycję głowy(tzw syndrom sms’owej szyi, czyli wychylanie głowy do przodu), a to napięcia mięśni szyi. W efekcie może to doprowadzić do wad postawy m.in. takich jak lordoza odcinka lędźwiowego i szyjnego lub kifoza. Należy wspomnieć, że głowa to najcięższe element ludzkiego ciała. U dorosłej osoby waży ok 4 kg i kiedy poprzez wadę postawy, bądź jak się okazuje wadę zgryzu zostanie przesunięta o kilka cm do przodu waży aż (uwaga!!!!) 80 kg! Wyobraź sobie jakie to obciążenie dla kręgosłupa!

Poniżej wklejam grafikę pokazującą, jakie wady postawy występują przy różnych wadach zgryzu

Na koniec mam kolejny „smaczek“: „W jednym z badań okazało się, że u zdrowych szczurów, u których sztucznie wytworzono nieprawidłowy zgryz, w krótkim czasie pojawiła się skolioza. Podobnie wygląda to w przypadku ludzi. Wielu badaczy przyznaje, że istnieją wiarygodne dowody naukowe potwierdzające większą częstotliwość występowania skoliozy u osób z wadami zgryzu. Dotyczy to choćby skoliozy idiopatycznej, która jest skrzywieniem kręgosłupa o nieznanym pochodzeniu, deformacją często występującą wśród młodzieży.
Wszelkie zaburzenia w stawie skroniowo-żuchwowym można i należy leczyć. Specjaliści podkreślają, że z tego względu kluczowa jest profilaktyka od jak najwcześniejszych lat. Już małe dzieci i nastolatkowie, u których wykształca się krzywy zgryz, mogą mieć predyspozycje do skrzywień kręgosłupa. Dzieje się to ze względu na dynamiczny rozwój i plastyczne kości, które są podatne na wszelkie zaburzenia i nieprawidłowości na etapie wzrostu struktur kostnych“

Najlepiej zatem zgrać dwie wizyty – u ortodonty i fizjoterapeuty, aby wykluczyć lub zacząć leczyć nieprawidłowości możliwie jak najwcześniej. Już dziecko w wieku 3 lat posiada wszystkie zęby mleczne i na ich podstawie można określić ułożenie żuchwy w stosunku do szczęki. Na tym etapie lekarz może wykryć wadę zgryzu.

U mojego dziecka lekarze podejrzewają przerost migdałka gardłowego. Niedługo, jak tylko wyjdziemy z choroby, weźmiemy się za kompleksową diagnozę. Trochę się z tym ociągałam, o co mam pretensje do siebie, jednak to co przeczytałam wystarczająco mnie przeraziło – „Migdałek, który najczęściej ulega przerostowi to migdałek gardłowy. Powoduje on odruchowe oddychanie ustami, a w konsekwencji powstanie tyłożuchwia. Na drugim miejscu znajdują się migdałki podniebienne, które ulokowane są się bokach nasady języka. Oby „odblokować” drogi oddechowe dziecko odruchowo wysuwa żuchwę, co prowadzi do utrwalenia się przodożuchwia.

Same widzicie, że holistyczne podejście do problemu, a przede wszystkim wiedza, że jedno wynika z drugiego jest ogromnie ważna, bo daje nam pole do działania i narzędzia do walki o zdrowie dziecka. Jeszcze nie tak dawno, wizyta u ortodonty była takim „dodatkowym aspektem“ dbania o zdrowie, teraz jednak wydaje się być jednym z fundamentów pod prawidłowe funkcjonowanie naszego organizmu. Mam nadzieję, że nie przestraszyłam Was tym wpisem;-) Przyglądajcie się swoim pociechom i pamiętacie, że na ogół problem nie bierze się z niczego, a jest skutkiem, albo bardzo powiązaną sprawą z innym defektem.

Bibliografia:
Karłowska I.,Zarys współczesnej ortodoncji podręcznik dla studentów i lekarzy dentystów,Warszawa PZWL,

Sprawdź inne wpisy

1 komentarz

  • Odpowiedz Julia 22 stycznia 2018 at 10:07

    Nie słyszałam wcześniej o takim powiązaniu, ale wydaje się to bardzo logiczne. Ciekawy wpis, dziękuję:-*

  • Zostaw odpowiedź