Kobiecym Okiem Lifestyle

Czy Ty też czasami doświadczasz takiego luksusu??!

2 kwietnia 2020

 

W czasach wirusowego kryzysu oprócz papieru toaletowego i ryżu towarem deficytowym jest samotność. Samotność Matki. Tej, która wszystko musi ogarnąć, przez którą wszystko i bez której nic. I nawet nie macie pojęcia jak się ucieszyłam, kiedy otworzyła się przede mną możliwość, pobycia na chwilę samej. Taką chwilunię. Chwiluteńkę. Samiutkiej. Tylko ja i moje 54 m2!

Ze szczęścia nie wiedziałam od czego zacząć, od ściągnięcia prania zasuszonego już na amen na tych prętach suszarki, ogarniania sofy, która jest w ostatnich dniach naszym centrum dowodzenia (swoją drogą będę chyba musiała po kwarantannie ją opchnąć, bo po odsiedziałych kształtach tyłka poznaję hierarchię domową – wiadomo, najgorzej ma ten co w środku, bo stąd daleko do oparcia, bezpiecznej przystani dla skołatanej głowy) czy może dać w końcu sobie pooddychać? Mieć w dupie powinności, konwenanse, obowiązki i wszystko inne, co musimy przywdziewać na dziwną ostatnio codzienności. 

Ha! Ja już taka głupia dziunia nie jestem i więcej nie popełniam TEGO błędu!  Już wiem, jak smakuje niezależność, przespane noce, zakupy dla SAMEJ SIEBIE, wyjście na kawencję z koleżanką albo na coś z %%. Wiem, jak to jest zostać dłużej w robocie chociaż konieczności takiej nie ma i jak to jest odebrać dziecko bez wyrzutów sumienia jako jednego z ostatnich z przedszkolnej grupy. Wiem jak to jest oddelegować domowe zadania bez K O M P L E T N Y C H  wyrzutów sumienia, bo już dawno dowiedziałam się, że nie jestem niezastąpiona. Wiem, jak to jest płakać z bezsilności i zastanawiać się, czy kiedyś będzie jeszcze normalnie, Wiem, jak to jest powiedzieć innym NIE, spadaj, ja też jestem ważna!!! Nie chcę tego robić, potrzebuję odpocząć, potrzebuję SIEBIE. Wiem, że Ty też tak masz. Bo przeszłyśmy tą w piiiipppp wyboistą drogę do samozatracenia zwaną pierwszą fazą macierzyństwa. Wtedy byłam aż Matką. Ale droga, którą przeszłam uczyniła mnie Kobietą. Dostałam życiowy wycisk. Z wielu frontów. Tak, jak i pewnie Ty. Ale poczucie krzywdy, niesprawiedliwości, to wszystko przejdzie. Jak wszystko. I dobrze. Jak w tym przysłowiu, którego nie lubię: „nie ma tego złego (…)” Dzisiaj wiem jak może być zajebiście i jak totalnie do dupy. Jak fajnie jest siebie znaleźć. Znowu. Zmieniłam się. I uwielbiam to. Wiem co lubię, a co mnie wkurwia. I na co pozwolę, a na co nie. I tak, trochę tu przekleństw. To też lubię, dlatego nie przeczytasz raczej tutaj więcej rad na temat jak ujarzmić dziecko. Teraz ujarzmiam siebie. W końcu. Cześć moja czytelniczko, Kobieto, jesteś piękna, wiesz? Nie ma kto Ci tego powiedzieć???!!! Ja Ci to mówię, ogarniasz więcej niż niejeden mógłby nawet pomyśleć.

 

Dziś puszczam muzykę na full i to z takiego głośnika napierdalacza. Nie wiem, mąż zna się na tych technicznych rzeczach. Jak mówi, że coś jest dobre w tych sprawach, to tak jest. Ja ledwie zapamiętuję hasło do kompa.To sobie wyobraźcie…

Jest 19.20 i modlę, się aby nie nadeszła 22.00. W zupełnym przeciwieństwie do moich sąsiadów za ścianą. Bardzo ich rozumiem i przepraszam zarazem.

 

Dlatego dziś też mam w dupie tą sofę, na której piętrzy się wszystko – chrupki, wyplute paluszki, obślizgłe Haribo, które niedawno było jeszcze w buzi, koce i brudne od wylanych napoi poduszki, a tym bardziej to zaschnięte pranie, którego nie będę w stanie rozprasować. Zresztą, co będę Cię ściemniać, ja nigdy nie prasuję. Przy bodziakach w rozmiarze 92 wyrosłam z tego. Witaj w mojej nowej rzeczywistości. Chodź zatańczyć przy tej muzyce z głośnika. Póki sąsiedzi nie pukają miotłą w ścianę. Dziś mam moc.Tak czasami jest, że trzeba i napić się i potańczyć w pojedynkę.  W końcu samotność to towar deficytowy w dzisiejszych dziwnych czasach. I Tobie takiego luksusu od czasu do czasu też życzę 🙂

Sprawdź inne wpisy

10 komentarzy

  • Odpowiedz Edyta 2 kwietnia 2020 at 07:43

    „po odsiedziałych kształtach tyłka poznaję hierarchię domową ” 😀 Sama prawda!!! Samotność to zdecydowanie towar deficytowy. Co ja bym dała za wieczór dla siebie…Chyba bym się upiła ze szczęścia i podobnie spędziła czas do Ciebie. Zauważyłam zmianę w sposobie prowadzenia bloga. Mniej tu dziecięcych spraw:-) Mi się podoba!!!

  • Odpowiedz Kfiatushek 2 kwietnia 2020 at 09:48

    Aniu Kochana, nawet nie wiesz jak jestem Ci wdzięczna za ten wpis :)))

    • Odpowiedz Anna Popis 2 kwietnia 2020 at 17:22

      Olu rozumiem Cię w 100% 🙂

      • Odpowiedz Kasia 2 kwietnia 2020 at 20:03

        Ja mam tak trochę jak wychodzę do pracy😊 Niestety (albo stety) u mnie nie ma home office, pracuję w aptece. I chociaż się denerwuję jak ludzie przychodzą po pierdoły, to gdy zamykają się za mną drzwi domu, czuję ulgę 😉

        • Odpowiedz Kfiatushek 3 kwietnia 2020 at 05:17

          A ja wstałam dziś do pracy (w tym tygodniu musiałam chodzić, bo trzeba naliczyć wypłaty za marzec), wszyscy spali i pierwszy raz od niepamiętnych czasów zjadłam śniadanie i wypiłam kawę w kompletnej ciszy. Niesamowite uczucie :))))

          • Anna Popis 3 kwietnia 2020 at 20:15

            O tak! Uwielbiam ten poranny moment, gdy udaje mi się wstać na tyle wcześnie aby samotnie napić się kawy. W zupełnej ciszy. No może nie wliczając chrapiącego psa, ale to też ma poranny urok 🙂

        • Odpowiedz Anna Popis 3 kwietnia 2020 at 20:13

          Kasiu pracując w aptece przy aktualnej sytuacji też gnałabym jak najszybciej do domu…:-)Pozdrawiam! 🙂

  • Odpowiedz Klaudia Jaroszewska - Koci Punkt Widzenia 9 kwietnia 2020 at 08:52

    Podoba mi się to! To, że mamy czas dla siebie, nie znaczy, że mamy go poświęcić na pranie, sprzątanie i gotowanie. Czasem właśnie trzeba zrobić coś totalnie dla siebie, choćby to miała być muzyka na cały regulator 🙂

  • Odpowiedz Sara 25 kwietnia 2020 at 20:44

    Tak bardzo się cieszę , że wróciłas i to- jak widzę- z turbo doładowaniem:-) Jesteśmy na podobnym etapie , choć czuję,że Ty już zrobilas krok dalej. Ty sie zmienilas , ja dopiero zmieniam. Tak trafnie to ujęłas przez co teraz przechodzę, a to po prostu zmiany i odpowiedz na 4-letnie bycie mamą. U mnie zmiany jak po huraganie , ale zaczynam powoli siebie rozumiec i ukladac na nowo. Jeszcze raz- fajnie, że wrocilas:*

    • Odpowiedz Anna Popis 28 kwietnia 2020 at 06:00

      Zmiany są najlepsze, a im bardziej dostałyśmy w tyłek od życia i innych, tym lepiej dla nas! Dokładnie, nic tak nie uczy życia i samej siebie jak życiowy łomot:-) Trzymam kciuki za Ciebie, świetnie, że i Ty wróciłaś do mnie :-*

    Zostaw odpowiedź