Kobiecym Okiem

Cześć Sąsiadko!

15 czerwca 2018
wscibscy sasiedzi

 

Wstaje prawie równo ze mną. O podobnej porze idzie też spać. Zapalając światło w kuchni widzę, jak już stoi przy oknie bacznie obserwując przebieg domowych wydarzeń. Kiedy nalewam sobie rano kawę ona ubezpiecza mnie wzrokowo mimo, że dzieli nas spora odległość. Idąc na balkon Ona już tam jest, a kiedy chcę zamienić z kimś słowo, zamienia się w słuch, a nóż coś podsłucha? Często mam ochotę zaproponować jej przeprowadzkę do moich czterech kątów, wtedy będzie miała możliwość więcej widzieć i wiedzieć. Zresztą i tak wie wszystko, a ja czuję się jakbyśmy były nierozłączne…Sąsiadka…

 

Sąsiedzi prawdę Ci powiedzą

 

To naprawdę zaskakujące i dla mnie do tej pory niezrozumiałe, że są takie osoby, które chcą wskoczyć w cudze buty, z cudzego kubka się napić i cudzą zupę zjeść. Wiedzieć wszystko o wszystkich to ich priorytet, a każde „przypadkowe“ spotkanie traktują jak okazję do niepohamowanej i nieskrępowanej lawiny pytań, której ciężar czuję już od pierwszego zdania. Pod płaszczykiem serdeczności wyciągają z człowieka rzeczy, które zupełnie ich nie dotyczą, jednak niesamowicie ciekawią! Ba! Oni tym żyją ! Takt i ogłada osoby wypytywanej nie pozwala przerwać tego procederu, którego pożywką jest cudze życie, jednak świadomość ciągłej obserwacji staje się wyjątkowo uprzykrzająca codzienność. Na tyle uprzykrzająca, że zaczyna się reagować agresją na sam widok intruza nie mówiąc już o poczuciu dźwigania Ich wzroku na swoich plecach. Okna ciekawskich to centra dowodzenia, z których widzą każdą, nawet najmniejszą zmianę, będącą później powodem do spekulacji, rozważań i domysłów na conajmniej kilka dni.

 

Obiekt obserwacji

 

Nie żebym była kimś wyjątkowym, właściwie taki zwyklak ze mnie. Nie piję, nie palę, nie awanturuję się, nie sprowadzam gachów do domu, grzecznie taszczę torby z zakupami, oprócz kilku histerii mojego dziecka dziennie raczej jest u nas spokojnie, nie mam irokeza na głowie i potarganych ciuchów na sobie, a jednak znalazłam się na celowniku ciekawskich.

Mój mąż śmieje się ze mnie, że szpieg byłby ze mnie żaden. Całkowicie przyznaję mu rację. Choć przeprowadziliśmy się do nowego mieszkania prawie rok temu, do dziś nie wiem kto mieszka w moim bloku, mimo że tych mieszkań wcale dużo nie ma. Zapobiegawczo mówię każdemu kręcącemu się pod domem dzień dobry, jestem miła grzeczna i powabna, ale za cholerę nie skojarzyłabym tych twarzy na mieście. Co więcej, te twarze zupełnie mnie nie interesują.

 

Jeszcze przed wprowadzeniem się wpadłam na dziki pomysł, aby nie zakładać zasłon, bo wolę jasne i przestronne wnętrza, zresztą mieszkając na najwyższym piętrze przed kim miałabym się zasłaniać? Życie szybko zweryfikowało mój pomysł, kiedy to w jednym z pierwszych wieczorów zobaczyłam Jego…Postać z domu na przeciwko niewzruszenie stojącą w oknie i bezczelnie wpatrującą się w moje…Na drugi dzień uzbrojona już w rolety wyraziłam swój sprzeciw podglądactwu. Dziś nie wyobrażam sobie ich nie zaciągnąć gdy tylko słońce znika za horyzontem. 

Mamy swoją „blokową“ ławeczkę. Pech (dla mnie) chciał, że znajduje się w centralnym punkcie – tuż przy wejściu do budynku. Od początku wydawała mi się podejrzana i wiedziałam z czym takie miejsce posiadówki się je. No i nie myliłam się. Ukochane, codziennie oblegane miejsce spotkań sąsiadów, Tych co czasu mają za dużo i własnych problemów za mało, bo czyjeś życie staje się źródłem dyskusji i głębokich rozważań. Zwykle wychodzimy z domu rano i wracamy wieczorem, normalna sprawa jak dla aktywnego człowieka i wyobraźcie sobie, że wchodząc do bramy, tej tuż obok ławeczki i „blokersów“ z rocznika 60. a może i 50 – tego nagle milkną rozmowy, a cała uwaga, totalnie nieskrępowanie, skierowana jest na Nas – zwyklaków, którzy właśnie dobrze ogarnęli dzień, bez posiadówek i plotek, jednak ta całodniowa nieobecność w domu może być dla kogoś, kto oblega okno niezwykle zagadkowa…

Piszę to z premedytacją, może ktoś, kto lubi podglądać, a może ktoś, kto mnie zna i lubi wiedzieć więcej niż sama chciałabym mu powiedzieć, uświadomi sobie, że ja to widzę, czuję Ten wzrok na plecach, co więcej, ogromnie mi to przeszkadza. I przeszkadza innym ludziom, których życie dla kogoś wydaje się na tyle interesujące, że chce w nim nieproszenie uczestniczyć.

Otóż u mnie wszystko dobrze, jestem zadowolona, nie ma żadnych sensacji, staram się ogarniać rzeczywistość na swój własny i taki jaki chcę sposób. Dopóki nie chcę się z Tobą podzielić jego szczegółami, do tego czasu trzymaj się z dala okna i „przypadkowych“ spotkań z tysiącem pytań w tle. Uwierz, że życie bywa naprawdę interesujące, ale tylko wtedy jeśli w grę wchodzi własne, jedyne, nie podglądana zza firanki codzienność u kogoś. I od teraz proszę przyjmuj do wiadomości i uszanuj, że żyję własnym życiem, ogromnie Ci to polecam, i Tobie absolutnie nic do tego gdzie jestem, co robię, czym się zajmuję i co kupuję. Zacznij w końcu żyć sobą i dla siebie. Pozdrawiam Cię sąsiadko, dobrego, Własnego życia!

Sprawdź inne wpisy

15 komentarzy

  • Odpowiedz Jula 15 czerwca 2018 at 11:22

    Bardzo dobry wpis!! Bardzo! Ja z kolei mam sąsiada takiego, zawsze jak wyjdę z domu on dziwnym trafem jest i wszystko widzi. To jeden z tych, co wszystko o wszystkich wiedzą i zaczyna krępować mnie ta obserwacja. Poza tym w rodzinie też mam takich plotkarzy, którzy chcą wiedzieć więcej o naszym życiu i moich decyzjach. Pozdrawiam czytelniczki bloga i dzięki za ten artykuł

    • Odpowiedz Anna Popis 16 czerwca 2018 at 07:59

      Jula, „sąsiadka” jest tu synonimem, w rodzinie też sĄ TACY „sąsiedzi” zainteresowani czyimś życiem, bo przecież u nich w ogródku wszystko gra…Pozdrawiam Cię serdecznie 🙂

  • Odpowiedz Kfiatushek 15 czerwca 2018 at 13:25

    Ja znam to. Też o tym wspominałam na blogu jak byłam w ciągu z Juniorem. A dziś na spacerze z Lusia zauważyłam, że składy osiedlowych loży ławkowych prawie się nie zmienił. Jak chodzilyśmy z kuzynka do liceum to przed jej blokiem siedziały babki, które zagladaly nawet do reklamowek z zakupami przechodzących sąsiadów

  • Odpowiedz Anna Popis 16 czerwca 2018 at 08:01

    hahaha u mnie też tak jest !! I nawet worki na śmieci przeszywane są wzrokiem, a nóż jest tam coś bulwersującego…Olu chętnie przeczytam Twój wpis na ten temat, podesłałabyś link? Uściski:-*

  • Odpowiedz Dabda 20 czerwca 2018 at 08:27

    Mnie na szczęście to nie dotyczy bo mam fajnych sąsiadów Ale kojarzy mi się z książką Kobieta w oknie;)

    • Odpowiedz Anna Popis 20 czerwca 2018 at 10:43

      To niesprawiedliwe! Szczęściara!! Gdzie tacy sąsiedzi rosną? 😉 Super podpowiedź z książką:-) muszę przeczytać koniecznie

  • Odpowiedz Kasia 20 czerwca 2018 at 09:54

    Oj Aniu chyba każdy z nas ma takich sąsiadów albo jednego, czasami mam wrażenie, że nic innego nie robią tylko obserwują życie innych. My też mamy takich i to całą rodzinkę, kiedy myję okna Pani pojawia się w mig i obserwuje chyba czy dobrze myję okna, mało tego tego po chwili ona również zaczyna myć swoje. Przesiadują całymi godzinami w oknie wpatrując się w nasze, ale na nasze szczęście dzielą nas piętra i za wiele nie wypatrzą, nie mam gęstych zasłon bo nie lubię się zasłaniać ale czasami jest to tak bardzo irytujące, że puszczają nerwy, czekam aż zmienimy mieszkanie i żyje nadzieją, że nie trafię na podobnych sąsiadów, pozdrowionka 🙂

    • Odpowiedz Anna Popis 20 czerwca 2018 at 10:46

      Kasiu może Oni czerpią inspiracje? 🙂 no sama zobacz, przykład z oknem, motywujesz do działania! :-)Ja po napisaniu, co o tym wszystkim myślę czuję się mniej obserwowana;-) wiem, że tylko psychika, ale pomogło mi…

  • Odpowiedz Hamak Life 20 czerwca 2018 at 11:09

    Też nie mam zasłon…a o sąsiadach na poprzednim blogu pisałam bardzo dużo i bardzo na wesoło 😁 Ładnie spokojnie graficznie u Ciebie 🙂

    • Odpowiedz Anna Popis 20 czerwca 2018 at 11:11

      Bardzo dziękuję, w takim razie chętnie poczytam u Ciebie sąsiedzkie historie;-)

  • Odpowiedz Olga Kłos 21 czerwca 2018 at 07:27

    Ciekawy wpis 🙂 Warto angażować się tylko we własne życie, bez porównywania czy podglądactwa. Fajnie!

  • Odpowiedz Lifestylerka 21 czerwca 2018 at 07:36

    Tez mam taką sąsiadkę, która wszystko chciałaby wiedzieć i np. widzi jak z walizką wracam do domu i zaraz pyta a to sąsiadka w jakiejś długiej podróży była? Zazwyczaj na tego typu pytania, które uważam za wścibskie, ponieważ nie znam kobiety i nie powinno jej obchodzić gdzie byłam, jak długo i po co, zatem zazwyczaj odpowiadam tak lub nie i idę dalej nie zwracając uwagi na to, czy ma dalsze pytania, czy nie ;). Wiem, że to niegrzeczne, ale jeśli po kilku tego typu akcjach nie jest w stanie się domyślić że nie mam ochoty na nic poza zwykłą wymianą zdań w stylu dzień dobry, ładna dziś pogoda itd, to jej problem, a nie mój ;).

    • Odpowiedz Anna Popis 21 czerwca 2018 at 07:38

      Jasne, problem w tym, że „Sąsiedzi” nie mają wyczucia…

  • Odpowiedz IzabelaAB 21 czerwca 2018 at 08:01

    Przyznam, że jestem zaskoczona. Od 15 lat nie mieszkam w Polsce i zastanawiam się, czy kiedyś tak nie było, było ale ja tego nie zauważałam lub może nie wszędzie tak jest. W każdym razie na samą myśl przebiega mnie dreszcz. Ja mieszkam w Szwajcarii i znam z imienia wszystkich sąsiadów, ale poza tym nic więcej mnie nie interesuje. Ale mam sąsiadkę, która zawsze mnie zaskakuje, że wie wszystko o wszystkich i to szybciej od samych zainteresowanych. 😉 Więc pewnie takich ludzi można znaleźć wszędzie, tylko może gdzieś bywa ich więcej, a gdzieś mniej.

  • Zostaw odpowiedź