Kobiecym Okiem

Czasami…

31 października 2017

 

Czasami życie rzuca nas na kolana. I choć ze wszystkich sił chcemy z nich powstać i toczyć dotychczasowe życie, tak wobec pewnych spraw jesteśmy bezsilni i zdani na los. Możemy przeklinać na czym świat stoi, rzucać wszystkim, co wpadnie pod rękę, ryczeć w poduchę, nienawidzieć wszystko i wszystkich dookoła, wściekać się, że nie ma sprawiedliwości na tym świecie i to nie może dziać się naprawdę, a i tak niewiele się zmieni.
Czasami wydaje nam się, że to co „mamy“ jest nam dane na zawsze. Że nic nas nie złamie, że nic złego nam się nie wydarzy, a wszystkie wstrętne rzeczy nigdy nie będą nas dotyczyć…Ale to nieprawda.

Czasami, a przez ostatnie 1,5 tygodnia nawet codziennie, każdy krok mnie boli, a każde poranne wstawanie do pracy i zmuszanie się do mimo wszystko do normalnego funkcjonowania wydaje się ponadludzkim wyczynem.
Czasami chcę schować się pod kołdrą i udawać, że „Tego“ nie ma, że to tylko wstrętny sen i już teraz będzie tak, jak dawniej. Ale tak nie jest.

Czasami ogromnie się boję i w nic dobrego nie wierzę, a czasami mówię „Pieprzyć to wszystko, musi być dobrze, inaczej być nie może. Moje myśli są w tej chwili wykresem sinusoidy. Kilka razy dziennie dół i przyszłość w czarnych barwach, by za chwilę zaklinać rzeczywistość i wspinać się na sam szczyt wykresu będąc pewnym, że damy radę…
Mało rzeczy jest teraz w stanie wyprowadzić mnie z równowagi. Ani histeria dziecka i płacz z byle powodu, ani krzywe spojrzenie sąsiadki, ani niefunkcjonujący sprzęt w domu, ani ani…Wszystko jest tak mało ważne wobec „Tego“ z czym przyszło nam się zmagać.

Wobec spływających prywatnych wiadomości moich czytelniczek zaniepokojonych brakiem nowych postów postanowiłam napisać te kilka słów. Jako, że blog był dla mnie zawsze niczym terapia oczyszczająca, za pomocą której rozprawiałam się z moimi wewnętrznymi demonami i sprawami, które wyjątkowo mnie uwierały wierzę, że i tym razem będzie podobnie. Musicie tylko dać mi czas na powstanie z kolan, a podejrzewam, że nie będzie to szybko. Żyję i jeszcze tu wrócę, może nawet jutro w przypływie szczytowego wykresu sinusoidy. A może dopiero za jakiś czas. Trzymajcie kciuki, bo wybieramy się na walkę o ukochaną osobę. I damy z siebie wszystko.

Sprawdź inne wpisy

10 komentarzy

  • Odpowiedz MaSza 31 października 2017 at 21:16

    Trzymam kciuki za Ciebie i Twoją rodzinę i życzę żeby wszystko ułożyło się po Twojej myśli. Dasz radę.
    Blogiem się nie przejmuj, wrócisz kiedy uznasz za słuszne.
    Pozdrawiam ciepło.

  • Odpowiedz Anna Popis 1 listopada 2017 at 20:49

    :-* Dziękuję i dziękuję za to, że jeszcze tu zaglądasz:-*

  • Odpowiedz kfiatushek 2 listopada 2017 at 07:29

    Wszystko będzie dobrze. Musi!! Innej opcji nie ma. Trzymam za Was kciuki!!!

    • Odpowiedz Anna Popis 2 listopada 2017 at 20:04

      dziękuję Kochana:-**Trzymaj mocno!

  • Odpowiedz Kasia 2 listopada 2017 at 19:14

    Powodzenia. Trzymam kciuki, żeby wszystko się ułożyło.

    • Odpowiedz Anna Popis 2 listopada 2017 at 20:05

      Dziękuję Kasiu za dobre słowa:-*

  • Odpowiedz Magda 2 listopada 2017 at 20:27

    Będzie dobrze Aniu. Dasz radę. Trzymaj się.

  • Odpowiedz sara 2 listopada 2017 at 21:43

    Zawsze Twoje słowa nas pocieszały, bo piszesz tak jakbyś nas rozumiała, teraz nasza kolej. Cokolwiek Twoją rodzinę dopadło oberwij temu cholerstwu skrzydła! Jesteśmy z Tobą, nie przejmuj się, kiedy wrócisz, na pewno będziemy;)

    • Odpowiedz Anna Popis 3 listopada 2017 at 07:10

      No i się poryczałam… Dziękuję:-**ogromnie

  • Odpowiedz shelka 1 grudnia 2017 at 09:56

    Aniu ja wiem, co ja piszę jestem przekonana, że wszystko będzie dobrze, i wszystko się ułoży, trzymamy wszyscy bardzo mocno kciuki każdego dnia Kochana :****

  • Zostaw odpowiedź