Wnętrza/DIY

Coś skromnego, coś zielonego

11 grudnia 2016

Pamiętacie czasy, kiedy to w prawie wszystkich domach królowały fikusy, małe palmy, paprotki, kaktusy, filodendrony i inne liściaste dziadostwa, które nie wydawały żadnych kwiatów? Ja pamiętam doskonale, nawet mieliśmy w gościnnym pokoju taki kwietnik, który sięgał od podłogi po sufit, takie metalowe paskudztwo, wtedy Must Have każdego postkomunistycznego gospodarstwa domowego, na którym dumnie prezentowały swoje liście na przemian poustawiane kwiaty w plastikowych doniczkach. Później nadeszły lepsze czasy, a liściaki zostały wyparte przez piękne, wówczas, bardzo oryginalne kwiaty – orchidee, po polsku storczyki. No i tez dorobiliśmy się różnych ich odmian. W niektórych domach są wręcz parapetowe hodowle w najróżniejszych kolorach. Ja nie powiem, dalej mam do nich sentyment i dla białego storca zawsze miejsce w swoim domu znajdę, ale oto nadchodzi ich kres, bo moda wnętrzarska zatoczyła właśnie koło, dzięki czemu nasze dzieci miały podobne wspomnienia do naszych. Do łask powracają postkomunistyczne liściaki, wyżej wymienione przeze mnie fikusy i spółka, no i trzeba im przyznać, że w dobie skandynawskich wnętrz i botanicznych motywów są stylistycznym strzałem w dziesiątkę. No właśnie, jest jedna zasada udomowienia takiego kwiata. Najlepiej prezentują się w białych, czasami ascetycznych pomieszczeniach i w surowych, ceramicznych donicach, wtedy nie dominują przestrzeni, a przepięknie ją akcentują. Bez wątpienia przeżywają swój zielony renesans. Dla mnie bomba i już szukam dla nich miejsca w swoich czterech katach. Z reszta, zobaczcie same, jak swoją skromną postacią mogą fantastycznie wzbogacić wnętrza.

Świetną alternatywą są też cięte, pojedyncze sztuki wsadzone do małego szklanego wazonika. Niewątpliwie ich ogromną zaletą jest żywotność i cena. Jeśli dobrze rozejrzycie się w kwiaciarni możecie dostać np takiego liścia Monstery za 3 zł!


Oprócz Monstery i liści palm ( np chico) , którymi w szybki sposób można dodać wnętrzu charakteru, moje serce skradła Sensevieria Bacularis, dla której już znalazłam miejsce na komodzie.

Chyba nie wspomniałam jeszcze o najważniejszym, te kwiaty są wyjątkowo łatwe w utrzymaniu, w końcu nie wydają kwiatów, które zdradzą grzeszki domowego ogrodnika. I jak tu ich nie kochać?

  1. Aloe Vera 2. Crasulla Ovata 3. Palma Areca 4. Figowiec Benjamina 5. Wilczomlecz Palczasty 6.  Monstera 7. Sensevieria Bacularis 8. Philodendron 9. Figowiec lirolistny

 

Sprawdź inne wpisy

Brak komentarzy

Zostaw odpowiedź