Film i Literatura Parenting

Bajki terapeutyczne i relaksacyjne. Czy naprawdę mają magiczną moc i jakie warto mieć na regale?

3 kwietnia 2018

 

Czy wiesz, że są podobno takie bajki, które pomagają dzieciom oswoić lęki, przezwyciężyć problemy i ukoić troski, a w razie wychowawczego problemu naprowadzić na właściwe wychowawcze tory? To tak zwane bajki terapeutyczne, nazywane także pomagajkami. Są też bajki relaksacyjne, mające wprowadzić dziecko w błogi stan tuż przed snem. Wzięłam te najbardziej popularne pod lupę i dziś zdradzę, czy faktycznie działają, czy to jednak tylko bajka…

O bajkach terapeutycznych słyszałam nie raz, ale dopiero niedawno, przy poszukiwaniu bajek mających pomóc mojemu dziecku usnąć zgłębiłam temat. Jak pamiętacie, bajką usypiającą dziecko – dosłownie – nie byłam zachwycona – TU— i szukałam coś w ten deseń, jednak nie tak agresywnego i manipulacyjnego, jak ta popularna książka. I znalazłam, ale o tym za chwilę.

 

Czym są bajki terapeutyczne?

 

Pierwszą moją myślą było to, że są to bajki dla dzieci chorych…z patologicznych rodzin, z problemami, po ekstremalnych przeżyciach, ogólnie rzecz biorąc – stosowane przy ciężkich przypadkach. Ale tak działa właśnie niewiedza, wyobrażamy sobie niestworzone rzeczy i dopowiadamy przeróżne historie często mijające się z prawdą. Bajki terapeutyczne w założeniu mają pomóc dziecku w przezwyciężeniu jego problemów. Tymi problemami może być strach przed ciemnością, nowymi rzeczami, nieśmiałość, strata bliskiej osoby czy rozwód rodziców, ale też nadmierna ufność wobec obcych, brzydkie traktowanie innych, czy bałaganienie w pokoju. Jak więc widzicie, pomoc dotyczy całkiem przyziemnych, życiowych problemów, z którymi musimy się mierzyć niemal każdego dnia i nie trzeba być specjalnie „chorym“ aby z nich korzystać. Powieści tego typu są tak skonstruowane, aby dzieci mogły odnaleźć w nich cząstkę siebie, swoich odczuć, problemów i trudności jakie stawia przed nimi codzienność.

 

Zamykając to wszystko w ramy, można powiedzieć, że bajki terapeutyczne spełniają dwie podstawowe funkcje:

 

  • psychoedukacyjną – mającą na celu dokonanie zmian w zachowaniu dziecka poprzez ukazanie przykładów działań, dzięki którym łatwiej rozwiązać problem

 

  • i psychoterapeutyczną – wspierającą emocjonalnie dziecko, dającą wiarę we własne możliwości, ukazującą iż świat wszystkich emocji jest normalny.

 

Z ciekawości zamówiłam kilka pozycji – tych najbardziej popularnych i dostępnych, bo jak się okazało na rynku nie ma ich za wiele, i od kilku tygodni testowałam na swoim dziecku. Od razu uprzedzam, że są to bajki tak średnio wydane, nie dotkniemy w nich papieru niczym w Pszczołach czy Mapach, nie ujrzymy też rysunków wyjętych z Pucia, czy Uśmiechu Żabki…To najczęściej niedrogie (ok 10 zł) cienkie książeczki składające się z wielu opowiadań opatrzonych ubogą grafiką. No, musiałam to powiedzieć żeby szybko mieć za sobą wady tych publikacji 🙂 Zanim przejdziemy do przeglądu bajek terapeutycznych wspomnę tylko, że warto dotrwać do końca wpisu, bo na końcu znajdziecie kilka wskazówek, jak skonstruować taką bajkę – pomagajkę skrojoną na indywidualne potrzeby Waszego dziecka. No to zaczynamy 🙂

 

# 1 Bajeczne mikstury czyli bajki terapeutyczne, psychoedukacyjne i relaksacyjne. Elżbieta Śnieżkowska – Bielak

 

 

Trochę o „danych technicznych“ książki

To zbiór bajek podzielony na trzy części – jak w tytule. Pierwsza część, czyli bajki terapeutyczne dotyczą problematyki psychiki dziecka – strach, niepewność, utrata bliskiej osoby, wiara w siebie, tęsknota czy „inność“ drugiej osoby. Druga część poświęcona jest takim obszarom jak kłamstwo, oszczędzanie, łatwowierność, lekkomyślność, szacunek dla drugiej osoby i kilku innym ważnym kwestiom. Natomiast trzecia część to bajki relaksacyjne mające na celu wyciszenie dziecka i wprowadzenie je w bajkowy świat tuż przed snem. Początek każdej bajki poprzedza krótki wstęp skierowany do rodziców. Autorka wyjaśnia czemu ma służyć dana bajka, jaki problem porusza i jakie tematy należy poruszyć po przeczytaniu opowiadania. I to jest ogromne ułatwienie dla rodziców, gdyż bez żmudnego zgłębiania się w treść, już po pierwszych dwóch zdaniach widzimy, czy dana bajka będzie dla nas pomocna w tej chwili, czy nie! Na końcu zaś
znajdują się pytania pomocnicze, jakie możemy zadać dziecku aby przepracować problem poruszony w bajce. To naprawdę bardzo pomocne i utrwalające kłopotliwą kwestię.

 

Książeczka ma 200 stron, a każda bajka nie więcej niż 3-4, zatem jest to idealna długość aby dziecko zainteresować i wciągnąć w opisaną przygodę bez zbędnego przedłużania i nużenia przydługą historią. Na kiepskiej jakości papierze znajdziemy nieliczne kolorowe ilustracje dające dziecku ogólny pogląd w wygląd bohaterów. One też pozostawiają wiele do życzenia, jednak nie zapominajmy, że tu zawartość jest najważniejsza, nie okładka. A zawartość jest zachwycająca!

 

Akcja toczy się w lesie, a bohaterami są zwierzątka. Co jest bardzo fajne, cała książka, pomimo, że podzielona na kilkanaście krótkich bajeczek stanowi jedną całość i większość zwierzęcych, a w szczególności owadzich, bohaterów pojawia się w kolejnych częściach, a my, czytelnicy możemy tym samym być częścią tej owadziej grupy przyjaciół i przeżywać z nimi ich rozterki. Najbardziej polubiliśmy biedroneczkę Kropcie, być może dlatego, że poznaliśmy ją jako pierwszą ( w pierwszej bajeczce), a być może dlatego, że pierwsza bajka opowiada o trudach pierwszych dni w przedszkolu, zatem temat dla nas dość świeży… Zwierzątka posiadają ludzkie cechy – są łatwowierne, przykre dla innych, samolubne, lękliwe, kłamią, robią sobie na złość – słowem – samo życie! W każdej bajce poruszony jest odpowiedni problem, z którym bez problemu może utożsamiać się młody czytelnik. Opowieści są naprawdę piękne, życiowe, trafiające do dziecka, a morał nienachalny. Mój synek uwielbia przygody leśnych zwierzątek, a po każdej opowieści sam dochodzi do wniosków i inicjuje rozmowę na temat poruszonego problemu, czym naprawdę mnie zaskoczył. Ta książka jest naszym faworytem wśród bajek terapeutycznych. Jeśli nie miałyście jeszcze okazji do jej przeczytania, albo chcecie zacząć przygodę z bajkami terapeutycznymi, to polecam Wam zacząć przygodę właśnie od tej pozycji. Jest GENIALNA! Cena ok 20 zł, my kupiliśmy z outletu książkowego za 6 zł. Uważam, że ta książka powinna znaleźć się w KAŻDYM domu!

 

# 2 Przygody Fryderyki czyli bajki terapeutyczne. Joanna Brodowska

 

 

Skrócona przeze mnie notka autorki książki „Książka zawiera dziewięć bajek terapeutycznych. Ich głównym zadaniem jest przezwyciężenie i redukowanie lęku u dzieci, a także opowiadanie o znaczeniu emocji w życiu. Sympatyczni bohaterowie bajek przedstawiają różne sposoby radzenia sobie w trudnych sytuacjach, z którymi musi zmierzyć się każde dziecko. Dzięki opowiadaniom maluchom będzie łatwiej opanować strach przed hałasem czy ciemnością. Młodzi czytelnicy dowiedzą się czym jest cień, tęsknota, melancholia, a także nauczą się posłuszeństwa i odpowiedzialności za innych. Na zakończenie odprężą się i uspokoją przy bajkach relaksacyjnych“.

 

 

Książka zawiera 5 bajek terapeutycznych, m.in o ciemności i hałasie, 2 bajki edukacyjne o skutkach nieposłuszeństwa i odpowiedzialności za innych oraz 2 bajki relaksacyjne. Bohaterką jest dziewczynka zdrobniale nazywana Fizią. Fizia ma 2 latka, choć cechy jej przypisane są raczej przywarami dobrze ogarniętego 3-latka i więcej, chyba że Fryderyka jest emocjonalnie nad wyraz rozwinięta…Przeżywa typowe dla mniejszych dzieci obawy – lęk przed ciemnością, zazdrość, tęsknotę za tymi, których już, z niezrozumiałych przez dziewczynkę przyczyn, nie ma.

Mam w stosunku do niej mieszane uczucia, może zacznę od minusów: Nie ma żadnego wprowadzenia do bajki, a poruszany problem może nam sugerować jedynie lakoniczne tytuł. Nie ma też żadnego obrazka, co w przypadku, bądź co bądź, literatury dla maluchów ma znaczenie. Opowieści mają po 4-5 stron i bez graficznego urozmaicenia wydaje się być nieco przydługą historią. I teraz NAJWIĘKSZY zgrzyt! Treść, a raczej opisanie historii jest…zaskakujące…bowiem w opowiadaniach przemawiają obawy dziecka! Mamy tutaj Pana Ciemność, który wdaje się w rozmowę z dziewczynką, czy też Pan Cień przemawiający, że nie trzeba się jego bać…Powiem szczerze, że to kompletnie nieudany zabieg, moje dziecko było zaskoczone i przestraszone wizją, że i z nim będzie rozmawiał Pan Cień, jak nikt nie będzie przy nim. Chyba nie tak oswaja się lęki, pomijając, że jest to zupełnie nierealna sytuacja. Po przeczytaniu bajki musiałam wyjaśniać, że to tylko fikcja i nie musi się obawiać ciemności, bo nie ma żadnego Pana, który uosabiał by tą porę dnia, czy zjawisko fizyczne. To by było na tyle w temacie tej książki. Acha, zapomniałabym, muszę wyjaśnić, dlaczego ta książka pomimo tego katastrofalnego błędu wzbudziła we mnie jednak mieszane, a nie tylko negatywne odczucia! Otóż znajdują się w niej dobrze napisane bajki edukacyjne o posłuszeństwie i o odpowiedzialności, a także krótkie, bo krótkie, ale bardzo dobrze napisane bajki relaksacyjne – za to plus, jednak i one nie zrekompensują wspomnianych przeze mnie błędów.

 

# 3 Bajkoterapia, czyli bajki – pomagajki dla małych i dużych

 

 

To najdroższa (ok 50 zł) i zarazem najładniej wydana książka z mojego zbioru bajek terapeutycznych. Ciężko ją porównać do pozostałych, bo to zupełnie inna liga. Twarda okładka, fajny papier, estetyczne i odpowiednio wyważone ilustracje, no i ilość stron – 235 w całkiem dużym formacie muszą wyprowadzić ją na prowadzenie w rankingu 🙂
Przed każdą bajką znajduje się krótkie wprowadzenie, o czym jest dana historia i w przypadku jakiego problemu powinna zostać przeczytana. Na końcu każdego opowiadania znajduje się komentarz bajkoterapeutyczny – skierowany do rodziców- i ewentualne pytania, jakie można zadać dziecku aby przepracować poruszony problem. Dodatkowo po każdej bajce sugerowane są ćwiczenia w formie zabawy, które mogą być bardzo pomocne aby uporać się z dziecięcymi obawami. Opowiadania są jednak dość długie i w przypadku niecierpliwego, bądź małego dziecka niekoniecznie zdadzą egzamin. Książka jednak ma to, co w bajkach terapeutycznych najważniejsze – dobrze skonstruowane, ciekawe historie poruszające takie problemy jak brak wiary w siebie, nieśmiałość, samodzielność, łatwowierność, bałaganiarstwo, kłótnie rodziców, czy co zrobić w przypadku zgubienia się. Ta książka to naprawdę dobra inwestycja, po prostu dobrze ją mieć!

 

 

# 4 Bajki terapeutyczne. Hanna Szaga

 

 

Zacznę od przedstawienia po krótce autorki książeczki – polonistka, socjoterapeutka, nauczycielka i bibliotekarka od lat pracująca z dziećmi, prowadząca grupy socjoterapeutyczne oraz zajęcia z bajkoterapii z najmłodszymi uczniami.
Książka zawiera 7 bajek terapeutycznych. Podobnie jak w przypadku „Przygód Fryderyki(…)“nie znajdziemy tu żadnego wprowadzenia do bajki, jedynie niewiele mówiące tytuły. Opowiadania dość długie, kilka czarno białych grafik. Każda bajka to inna historia i inni bohaterzy, zatem nie ma mowy o kontynuacji. Ciężko nazwać te historie wciągającymi, czy chociażby ładnymi, ale są użyteczne, tzn poruszają „bolączki“ maluchów. I właśnie poleciłabym ją zdecydowanie starszym dzieciom, tak w wieku 6+. Ta książka to według mnie największy słabeusz z mini rankingu. Sugerowana cena przez wydawnictwo to 6 zł i myślę, że jest tyle warta 🙂

 

 

Ubolewam nad faktem, że bajek tego typu jest tak mało na rynku. Cel takich publikacji jest fantastyczny, nieoceniony i w każdym domu na regale powinna taka pozycja się znaleźć (będę trzymała rękę na pulsie i co jakiś czas podsunę Wam tytuły warte uwagi). Te ogólnie dostępne, a jest ich naprawdę niewiele poruszają ogólne problemy i w większości przypadków to wystarczy. Są jednak dzieci, które mają nieco bardziej skomplikowane, nieoczywiste lęki. Jednak z pomocą przychodzą tu ogólne zasady tworzenia bajek terapeutycznych. Bo jak wspominałam na początku wpisu, każdy może skonstruować bajkę idealnie „szytą“ pod swoje dziecko. Jak to zrobić ?

 

Tworzenie bajki terapeutycznej

 

  • Głównym bohaterem nie powinno być nasze dziecko, ale ktoś do niego podobny. Chodzi o to, aby nasz szkrab mógł się utożsamić z bohaterem, żeby miał poczucie, że to co da radę bajkowa postać, ono też może. Dobrze byłoby, aby wiek małego czytelnika i bohatera był ten sam, niech to będzie też ta sama płeć, imię należy bezwzględnie zmienić.Warto wspomnieć o podobieństwach, takich samych zainteresowaniach. Ten zabieg stworzy poczucie więzi i pozwoli na utożsamianie się z głównym bohaterem.

 

  • Nie należy przesadzać z bajkowością i magią. Niech to nie będzie za siedmioma górami i 50 – cioma rzekami, bo to tworzy niepotrzebnie dystans, z którym ciężko się identyfikować. Świat bajkowy powinien być bardzo podobny do rzeczywistego, naszego. Najlepiej gdyby akcja rozgrywała się w dobrze znanym miejscu, na przykład w domu, przedszkolu, na placu zabaw. Poruszony problem powinien być spójny z problemem naszego dziecka.

 

  • Idealnym rozwiązaniem jest wprowadzenie do bajki jeszcze jednej postaci, której nasz bajkowy bohater zwierza się z problemu i z którym ustala, co robić dalej aby rozwiązać kłopotliwą sytuację. Dziecko powinno zobaczyć, że otwarta rozmowa przynosi dobre rozwiązania i poczucie, że nie jest zostawione samo sobie z problemem.

 

  • Bajka oczywiście powinna dobrze się skończyć, a my, co ważne, nie powinniśmy na siłę tłumaczyć morału. Dziecko samo musi go wyłapać i porozmawiać o nim tylko wtedy, jeśli ma na to ochotę. Z założenia maluch powinien bajkę przepracować sam, a opowieść powinna dodać mu otuchy i nadziei.

 

Tworzenie bajki relaksacyjnej

 

Z założenia ten wpis miał dotyczyć bajek relaksacyjnych, których swojego czasu maniakalnie szukałam w sieci, najlepiej w dużym, książkowym wydaniu, niestety bezowocnie. Są jednak pewne zasady tworzenia takich bajek i trzymając się ich możemy w kilka chwil wyczarować swoją bajkę relaksacyjną, którą wyciszymy dziecko i odprowadzimy do bajkowego świata snu.

Bajka relaksacyjna posługuje się wizualizacją w celu wywołania odprężenia i uspokojenia. Akcja toczy się w dobrze znanym dziecku miejscu, opisywanym jako bezpieczne, spokojne i przyjazne, a bohater opowieści doświadcza wszystkimi zmysłami stanu relaksu.
Opowieść nie powinna być dłuższa niż 5-7 minut (tyle przeciętnie człowiek potrzebuje do zaśnięcia, jednak jak wiemy, dzieci rządzą się swoimi prawami). Przebieg bajki nie może być dynamiczny, dobrze wprowadzić zwierzątka, które wyjątkowo lubi dziecko. Powinny występować specyficzne zdarzenia, jak picie wody ze źródełka, kąpiel w ciepłym jeziorku, obłoki wolno płynące po niebie, rozgrzewające promyki słońca, jego zachód, latanie po różowym od zachodzącego słońca niebie, szum drzew, fale z wolna przybijające do brzegu, itp.
Osoba czytająca bajkę powinna być odprężona, a głos powinien być naprawdę spokojny, głęboki i przyciszony.

 

 

Na koniec przykład bardzo krótkiej bajki relaksacyjnej 🙂

 

„To był ciepły, słoneczny dzień. Króliczek poczuł się zmęczony po całym dniu zabaw na łące. Jego koledzy poszli już do domu. Postanowił więc chwilę odpocząć. Znalazł dla siebie miejsce pod starą jabłonką. Położył się na ciepłej, rozgrzanej od słońca trawie. Było mu dobrze. Miękka trawa otulała go niczym ciepły koc. Gałąź jabłonki rzucała cień, nad jego głową.  Mógł więc patrzeć w niebo i obserwować chmury. Królik wziął głęboki oddech. Czuł na sobie ciepłe promyki słonka. Spokojnie obserwował niebo. Chmury zdawały się leniwie płynąć dalej. Jedna za drugą, powoli. Królik starał się rozluźnić swoje spięte ciało. Nogi… stopy… dłonie… ramiona. Czuł, że stawały się coraz luźniejsze.  Z każdym wydechem mięśnie rozluźniały się a jego zmęczenie było mniejsze. Wdech… Brzuszek królika powiększał się jak balon- rósł i rósł. Wydech… sss… brzuszek  opadał w dół. Królik czuł się coraz bardziej wypoczęty. Czuł się tak dobrze, że nie zauważył kiedy zamknął oczy. Przypominał sobie radosne chwile zabawy. Skoki po łące… zapach kwiatów… świeżej trawy…  Na jego pyszczku pojawił się uśmiech. Wdech…. Wydech. Jego brzuszek rósł i malał harmonijnie. Królik był spokojny i rozluźniony. Czuł się bezpiecznie, a delikatny wiatr owiewał jego ciało. Króliczek powoli otworzył oczy. Leniwie przeciągnął się na trawie. Wyciągnął wzdłuż ciała swoje łapki, ziewnął. Wstał i zobaczył, że słonko zaczyna zachodzić za horyzont. Udał się w drogę powrotną do domu. Był wypoczęty i szczęśliwy.”

 

Sprawdź inne wpisy

8 komentarzy

  • Odpowiedz Julia 4 kwietnia 2018 at 08:09

    Świetny wpis, „Bajkoterapie” widziałam kiedyś w Empiku, ale cena była dla mnie zaporowa. Jeszcze nie mieliśmy styczności z bajkami terapeutycznymi, też zawsze wydawało mi się, że są dla dzieciaków z problemami…możesz powiedzieć o jakim outlecie książkowym wspominasz?

  • Odpowiedz Kfiatushek 5 kwietnia 2018 at 05:31

    Nie wiem jak w praktyce sprawdzają się książki relaksacyjne (choć treść brzmi obiecująco, sama zrelaksowalabym się przy takich opisach łąki, słoneczka itp 😜), ale słyszałam, że bajki terapeutyczne faktycznie działają, zwłaszcza pizzy konkretnych problemach

    • Odpowiedz Anna Popis 5 kwietnia 2018 at 09:11

      Za kilka chwil będzie wpis o takich miejscach, gdzie wyjątkowo korzystnie można nabyć książki i to nawet nowości na rynku 🙂

    • Odpowiedz Anna Popis 5 kwietnia 2018 at 09:12

      Olu bajki terapeutyczne są świetne naprawdę, a poruszane problemy bardzo życiowe i opisane nienachalnie. Polecam Ci ogromnie, szczególnie namawiam do „Bajecznych mikstur” – jest genialna 🙂

  • Odpowiedz Joanna 5 kwietnia 2018 at 21:29

    O rany jaka cudna liskowa poducha! 😍😍 zdradź proszę gdzie można taką dostać

    • Odpowiedz Anna Popis 6 kwietnia 2018 at 07:56

      Asiu kupiłam już dawno temu w Home&You na wyprzedaży za 20 zł:) widziałam, że czasami się pojawiają w koszu;-)

  • Odpowiedz Rivulet 6 kwietnia 2018 at 08:57

    Bajki terapeutyczne są super :))

  • Odpowiedz Sara 17 kwietnia 2018 at 17:05

    Fajna sprawa, bajkoterapia jest mi akurat trochę znana. Od zawsze uważałam, że bajki są potrzebne w życiu i dzziecka i dorosłego osobnika 🙂

  • Zostaw odpowiedź