Dziecko Moda

Akcesoria, które podrasują dziecięcy strój

18 lutego 2017

Uwielbiam dodatki, dzięki którym nawet najzwyklejsze ubranie zyska na oryginalności. Rzecz w tym, by było ono możliwie neutralne, bez nadruków i dziwnych naszywek.To dodatki mają za zadanie zaakcentować strój, a czasami go wręcz zdominować. Mam już swoje sprawdzone rzeczy, które są nie tylko fajne, ale i praktyczne.

 

Okulary

Jednym z takich elementów są okulary słoneczne. Widziałam też już a’la korekcyjne zerówki na dzieciach, ale to zdecydowanie nie moja rzecz. Od początku miedzy okularami, a Rumcajsikiem nawiązała się chemia, bo lubił je nosić nawet mając kilka miesięcy. Kupione raczej dla żartu, stały się nieodłącznym elementem letniego stroju. Mamy takie klasyczne w stylu Ray Ban i w stylu Aviator. To jednak po te pierwsze sięgamy najczęściej. Nie kosztują wiele (nasze 10 zł), a są naprawdę trwale i co najważniejsze, lekkie.

Na górze: Ray Ban, czarne i niebieskie: H&M różowe: Zara

Czapki

 

Mam to szczęście, ze Mały nigdy nie buntował się przeciwko nim. A to podobno stała zagrywka najmłodszych. Nigdy też nie katowałam go czymś niewygodnym, na maxa obcisłym i wiązanym pod samą szyją. Potworność. Zawsze bardzo podobały mi się czapki w stylu krasnal i takie też posiadamy w wersji grubszej i cieńszej. Wybieram najczęściej różne odcienie szarości. W żadnym wypadku z kreskówkowymi nadrukami, bo to zniweczy cały efekt.
Posiadamy też pokaźną kolekcję czapek z daszkiem. Sa to takie miniaturowe wersje dla dorosłych na których także nie ma miejsca dla bajkowego bohatera. W naszym przypadku są to najczęściej nakrycia głowy z logo drużyny sportowej. Idealnie nadają się oczywiście do sportowego stroju, ale najlepiej wyglądają do eleganckiej koszuli z podwiniętymi rękawami i chinosów. Uwielbiam taki look.

W lecie sięgamy też chętnie po kapelusze, najlepiej takie w kubańskim stylu. Jednak nie wiedzie on zbyt długiego żywota, bo zwykle zostaje przygnieciony ciężarem czyjegoś cialła na tylnym siedzeniu w samochodzie lub po prostu ląduje w basenie. Dosyć szybko traci kształt w kontakcie z wodą. Dlatego też w lecie przerabiamy kilka egzemplarzy. Nie jest to straszny wydatek, a efekt naprawdę fajny.

 

 

Chusty, kominy i szaliki

Jestem wielką fanką kominów. Są po prostu bardzo praktyczne, wygodne i to najprostszy sposób aby przemienić zwykły strój w coś wpadającego w oko. I jak nie znoszę nadruków, tak tu mi nie przeszkadzają, byleby były tylko wpisane w tematykę stroju. Za co jeszcze uwielbiam ten prosty sposób na przemianę stroju? Za to, że kiedy mam wątpliwości, czy ubrać bluzę, gdzie szyja będzie chroniona od wiatru tak z pomocą przychodzi mi komin. Nie jest tak upierdliwy dla dziecka jak szalik albo chusta, a spełnia swoje ochronne zadanie.
Szalik mam tylko jeden i szczerze mówiąc jeszcze po niego nie sięgnęłam, bo jak tylko Rumcajsik zobaczy, że probuje coś wiązać na jego szyi, to od razu ucieka. Tym samym kominy wyparły szaliki.

Z chustami sprawa ma się nieco inaczej. Zazwyczaj wybieram te bardzo leciutkie i miłe w dotyku, których nie czuć w noszeniu. To fajna sprawa na dodanie pazura strojowi.

Paski i szelki

Paski to super sposób na podkręcenie outfitu. Zwykle można je spotkać w zestawie z Chinosami i wtedy też są najlepiej dopasowane kolorystycznie. Do tego lniana koszula w białym kolorze i już mały elegant wygląda czadowo.

Posiadamy tylko jeden egzemplarz szelek, które ostały się po jeansowych spodenkach noszonych przed rokiem. Ale dzięki neutralnemu kolorowi pasują do wszystkiego. Lubię dodawać je do jeansowych spodenek rurek. Razem z koszulą w kratę wyglądają super!

 

 

Buty

Co prawda, trudno zaliczyć je do akcesorii, ale te, które przedstawiam spełniają też i taką funkcję.Te modele butów to już klasyka, świetnie wyglądają i czasami grają w stroju pierwsze skrzypce.

Mówią, że diabeł tkwi w szczegółach i ja się z tym całkowicie zgadzam. Czasami wystarczy dodana drobnostka do ubiorowego zwyklaka, aby strój nabrał innego charakteru. Za to właśnie uwielbiam zabawę modą.

Sprawdź inne wpisy

Brak komentarzy

Zostaw odpowiedź