O Mnie

Mam na imię Ania i mogę śmiało powiedzieć, że upartość to moje drugie imię, bo od jakiegoś czasu codziennie, niestrudzenie, staram się łapać balans pomiędzy byciem mamą, a byciem kobietą. Brzmi to strasznie, ale macierzyństwo często wyklucza symbiozę pomiędzy tymi dwoma rolami, a dla takiej wielbicielki jak ja, przemierzania sklepów w poszukiwaniu upragnionej rzeczy, zaczytywania się w modowych czasopismach, popijania w samotności pysznej kawki czy też oglądania dziesiątego już z rzędu odcinka Sexu w Wielkim Mieście, często oznacza istny Armagedon! Ale ja podejmuję tą walkę i tutaj będę ją relacjonowała.

Jestem samozwańczą pisarką, researcherem, specjalistką od mody, domowym psychologiem i coachem, amatorem fotografii, w końcu Mamą, przy okazji kobietą, a przede wszystkim autorką tego bloga. Witam Cię serdecznie!

Już na samym początku przyznaję się bez bicia, że z zamiarem publikowania w sieci swoich trzech groszy noszę się dobre 5 lat! W końcu się odważyłam, za co sama biję sobie głośne brawa, jednocześnie trzecią ręką bijąc się po łepetynie, że zwlekałam tak długo. W końcu zawsze marzyłam o praktykowaniu wyuczonego zawodu dziennikarza ze secjalizacją komunikacji społecznej i Public Relations! Voilá! Oto mogę popracować na żywym organizmie.

Jestem mamą cudownego chłopczyka, którego będę tu pieszczotliwie nazywała Rumcajsikiem – pamiętacie tą bajkę… Mój mały bohater będzie częstym gościem w moich wpisach, ale nie przyzwyczajajcie się do niego za bardzo, bo jest tylko słodkim dodatkiem do miejsca, które zamierzam tylko lekko, leciutko, odrobinkę zabarwiać charakterem parentingowym. Nigdy nie chciałam poruszać tej tematyki, ale skoro moje życie kreci się wokół tego Malucha, ciężko pominąć jego wpływ na moją codzienność. Nie jestem specjalistką od wychowywania dzieci, ani tym bardziej ekspertem od dziecięcych spraw, zreszta nie mam nawet takich aspiracji. Nie będę też kreowała się na idealną, nigdy niezmęczoną, zawsze cierpliwą i uśmiechniętą mamuśkę, których pełno w sieci. Zobaczycie tu to, co interesuje mnie najbardziej, czyli szeroko pojętą tematykę lifestylową z mocnym naciskiem na modę.

Zamarzyło mi się takie miejsce, gdzie otworzysz Interneta, weźmiesz kawkę w łapkę i zatopisz się w tekście, w którym z lekkim przymrużeniem oka przeczytasz o macierzyńskich perypetiach, dowiesz się co fajnego (z mojego punktu widzenia) możesz założyć na dziecko i siebie, na jakie kosmetyki warto wydać kasę, co dobrego przeczytać, obejrzeć i zjeść oraz dlaczego faceci ( Twój na pewno nie) są do dupy. Chcę pokazać, że pomimo tego, że jestem mamą, jestem też kobietą, która jest dla siebie, a przynajmniej stara się być, ważna. I to właśnie tą, nieraz nierówną walkę, pomiędzy rolą matki, a zwykłymi – niezwykłymi potrzebami kobiety chcę pokazać. Dlatego nie mam zamiaru zamęczać Cię tematyką ściśle dziecięcą, w końcu Ty też nie jesteś „tylko” Mamą, a macierzyństwo to nie jedyna rola jaką odgrywasz w życiu. My, kobiety lubimy róż, i właśnie kilka jego odcieni chcę przemycić na blogu Viva la Życie! Od początku przyświecała mi idea bycia „fajną mamą” a w moim mniemaniu fajna mama to mama zadbana, pewna siebie, z pasjami, z chęcią nauki czegoś nowego, mama nowoczesna, która chętnie spędza czas z dzieckiem, uczy go różnych kolorów życia, zaraża pasjami i pomaga w odkrywaniu nowych, nie rezygnując przy tym z siebie. To mama, która czasami wyciąga czerwoną kartkę i odsyła dziecko na ławkę rezerwowych pokazując, że są mamijne granice, których przekraczać nie wolno, w końcu nie jest robotem świadczącym domowe usługi All inclusive, a kobietą. Przede wszystkim Kobietą, I to chcę tu pokazać.

Wszystko, o czym pisze jest sprawdzone na własnej skórze i w mojej opinii warte polecenia lub natychmiastowego wyrzucenia do kosza. Obiecuję nie przynudzać, podaję samo mięcho. Chciałabym, abyś miło spędzała u mnie czas. Ten blog traktuję jako formę eksperymentu przeprowadzanego na sobie. Chcę sprawdzić, czy rzeczywiście „chcieć znaczy móc” i czy marzenia się spełniają ( a uwierz, mam ich sporo). Też chciałabyś się dowiedzieć? Będzie mi miło jeśli będziesz częścią tej próby. Nie będziemy kłuć, wyciągać wnętrzności czy przelewać krwi, a jedyne zmiany jakie zajdą będą w Twojej głowie, bo w końcu coś wartościowego chcę Ci tu przekazać. Zapraszam Cię tutaj codziennie, do zobaczenia.

 

Brak komentarzy

Zostaw odpowiedź