Uroda

4 Urodowe triki, które ratują mi skórę i pozwalają zaoszczędzić mnóstwo cennego czasu

19 stycznia 2017

O tym jak bardzo macierzyństwo zmienia powie nam nasza ogólna prezencja. Brak czasu na makijaż,ułożenie włosów tudzież inne babskie rzeczy. Znalazłam sposoby pozwalające wyglądać jak człowiek nie wkładając w to zbyt wiele czasu! Brzmi pięknie prawda? Częstuj się.

W natłoku codziennych obowiązków moje urodowe potrzeby od czasu pojawienia się Małego były na szarym końcu. Tak trochę z mojej winy, bo przy byle pierdnięciu Rumcajsika rzucałam wszystko w cholerę i leciałam uwalniać go z opresji niemożności połączenia przyczepy z traktorem, tym samym rezygnując z luki czasowej dla siebie. Ostatecznie obowiązki domowe i dziecięce pochłaniały mnie do tego stopnia, że moje rzęsy maskarę nosiły raz w miesiącu podczas „wyjścia na miasto”, a włosy związane były wiecznie w niedodającego mi uroku supła zwanego przez mojego męża „dutem”. Same rozumiecie, że luksus nie był, bo i „ Dut „pozytywnie nie brzmi. Teraz jest trochę lepiej, bo i Mały jest bardziej samodzielny, ale nie na tyle, żebym mogła poświęcać 20 minut dziennie dla siebie. Z resztą, nawet jeśli stało się tak raz na ruski rok, od razu miałam wyrzuty sumienia, że zamiast zabawy z nim ja, egoistyczna matka, wybrałam siebie.

Znalazłam jednak swojego urodowego świętego Graala w postaci kilku kosmetyków, dzięki którym wyglądam lepiej, nie wkładając w to za wiele pracy, a co za tym idzie czasu!
Największą zmorą były dla mnie zawsze włosy, z natury grube, pusząco – kręcące się, które bez odpowiedniej stylizacji wyglądały po prostu zle. No, ale na tą stylizację potrzebny jest czas i chęci, a zgrać obie te rzeczy było mi niezwykle ciężko. Dzięki Internetom!, Wizażom i namowom fryzjerki trafiłam na „coś” co odjęło mi żmudną i mozolną pracę, przy okazji wyczarowując dobry nastrój i błogie uczucie ulgi…

Keratynowe prostowanie włosów

Z zamiarem przeprowadzenia tego zabiegu nosiłam się już dobre 3 lata, ale kasa, ciąża, a póżniej 25 -cio miesięczne karmienie piersią, a na koniec obawy, że spalę włosy robiąc go domowym sposobem, skutecznie odsuwały termin jego realizacji. A szkoda, bo to moje wybawienie i choć nie jest perfekcyjnie, to i tak jestem bardzo zadowolona z efektów. Wreszcie mogę myć włosy tyle, ile chcę i nie tracić czasu na mozolne prostowanie spuszonych kosmyków, zwanych przeze mnie skundlonymi włosami. Jakie to cudowne i proste!

Cena przeprowadzenia keratynowego prostowania włosów w salonie była dla mnie zaporowa, ale już kupienie produktów i przeprowadzenie go w domu to zupełnie inna sprawa. Ostatecznie zdecydowałam się na produkty Encanto i pomoc mojej mamy w celu nałożenia keratyny. Choć sam zabieg jest paskudny, bo pieką i łzawią oczy, a smród jest cięzki do wytrzymania plus 5 – cio godzinna rezerwa czasowa przyprawia o zawrót głowy, to ostatecznie warto! Teraz nie muszę tracić tyle czasu na stylizację i zwyczajnie wyglądam lepiej bez dodatkowych zabiegów. Czego można chcieć więcej? Jak keratyna wypłucze się z moich włosów, to nie zawaham się użyć jej ponownie, bo to w moim przypadku zwyczajna wygoda!

Brwi prawdę Ci powiedzą

Mówi się, że jeśli oczy są zwierciadłem duszy, to brwi są ramą tego lustra. I trudno temu zaprzeczyć, a ja zawsze po wykonaniu henny obiecuję sobie, że od teraz będę już systematyczna w tym rytuale. To zwykły pragmatyzm, bo wstając rano z lóżka już wygląda się dzięki temu wyraźniej. Dobrze dopasowane, wyregulowane i ładnie podkreślone brwi dodają twarzy świeżości i wyrazistości. Ja po latach fatalnej regulacji w gabinecie kosmetycznym postanowiłam wziąć brwi we własne ręce i sama je reguluję i robię henne. W tym względzie ufam tylko sobie.

Testowałam wiele produktów do brwi z różnym skutkiem. Zwykle te proszkowe ostatecznie nie miały aksamitnej konsystencji, przez co ich nałożenie sprawiało kłopoty, a efekty nie były tak zadowalające jakbym sobie tego życzyła. Ostatnio trafiłam na hennę w żelu Delia i jestem zachwycona. A czym? A no konsystencją właśnie, idealnie aksamitną, taką, która pozwala na precyzyjne nałożenie moim ulubionym, przeznaczonym na te cele pędzelkiem. Efekty tego zabiegu są dosyć trwałe, henna nie wypłukuje się za szybko. Żałuję, że nie odważam się nałożyć jej na rzęsy, ale przy moich wrażliwych oczach byłoby to posunięcie dosyć ryzykowne. Nie mniej jednak, to by dopiero była wygoda! Dzięki zrobionym brwiom, nawet gdy nie mam czasu pomyśleć o makijażu, wyglądam wyraźniej i zwyczajniej lepiej. To taki twarzowy must have.

Cudo, które zamyka mi…pory

Mam mieszaną cerę z ogromnymi porami. Może przesadzam, ale mam świra na tym punkcie i wszędzie na swojej twarzy widzę małe, denerwujące dziurki. Próbowałam wielu kosmetyków i metod, ale maska algowa działa na mnie najlepiej. Zamyka pory, a skóra wygląda na jednolitą, zdrowszą i świeższą. Przed jej nałożeniem robię peeling enzymatyczny, który bez tarcia i podrażniania skóry pomaga pozbyć się wszelkich suchych i odstających skorek. Taki zabieg wykonuję dwa razy w tygodniu i mam problem z twarzy. Nawet bez cienia makijażu cera wygląda zdecydowanie lepiej.

Po paznokciach Matkę poznasz!

Kiedyś nawet nie pamiętałam, jak wyglądają moje paznokcie saute´ bo ciągle były pomalowane. Teraz nie mam czasu na manicure, a jeśli juz go wykonam, to w cielistych kolorach, gdyż w przypadku odpryskiwania lakieru jest to mniej widoczne. Odkryłam jednak dobry Top coat, który umożliwia mi pomalowanie paznokci w dowolnym kolorze i gwarantuje jego trwałość. Malowanie raz na półtora tygodnia to przecież dobra inwestycja, prawda? To dobra alternatywa dla hybrydy, a jeszcze lepsza dla niepomalowanych lub pozdzieranych paznokci. Teraz matkę nie poznasz już po niepomalowanych pazurkach!

A Wy macie jakieś swoje urodowe triki, które ułatwiają Wam życie? Jeśli tak, koniecznie podzielcie się tym w komentarzach!

Sprawdź inne wpisy

5 komentarzy

  • Odpowiedz Fela 19 stycznia 2017 at 10:21

    Dziękuje za rady na pewno skorzystam twoje wpisy są super czytam na bieżąco pozdrawiam

    • Odpowiedz Anna Popis 19 stycznia 2017 at 10:24

      Bardzo dziękuję za te miłe słowa.Polecam się na codzień 🙂

  • Odpowiedz Fela 19 stycznia 2017 at 10:26

    Dziękuje za rady na pewno skorzystam twoje wpisy są super prosto z życia i z humorem czytam na bierząco pozdrawiam

  • Odpowiedz Kasia 19 stycznia 2017 at 16:11

    Ja mam taki jeden patent na wągry. 1 łyżka żelatyny +1 łyżka mleka, dobrze wymieszać i na 10 sekund do mikrofali. Później nakładam pędzelkiem na nos, brode i gdzie potrzebuje. Po wyschnięciu ściągam i mam czyste pory i dziką satysfakcję z przyglądania się co zostało na plastrze 😉

    • Odpowiedz Anna Popis 19 stycznia 2017 at 16:43

      Super patent. Już raz obiło mi się o uszy zastosowanie żelatyny na wągry, ale nie próbowałam. Tym razem zastosuję to cudo bo oczyszczanie bardzo by mi się przydało 🙂

    Zostaw odpowiedź